Nelly Rokita jest uczuciową, uczciwną, aczkolwiek naiwną niewiastą, która nie do końca zdaje sobie sprawę ze skutków jakie niosą za sobą jej bardziej radzieckie niż niemieckie przyzwyczajenia.
Nie będę powracał do słynnej wypowiedzi sprzed poprzednich wyborów, lub do obrony jej męża przed Donaldem Tuskiem.
Wiem jedno, że Nelly jest bardzo naiwna, jeśli wierzy, że Kaczyńscy ofiarowali jej stanowisko w wyniku jej zalet, bo głupotę i brak wyobraźni można wykorzystać i nią sterować przeciw komuś, a nie z niej korzystać dla siebie.
Jan Maria Rokita jest dość dobrym politykiem, ale po wybrykach żony, myślę, że Rokita albo sobie szykuje miękkie lądowanie w PiS, w co trudno mi uwierzyć, gdyż Janowi Marii Rokicie rozsądku i przewidywania jak długo może trwać "łaska pańska" Wodza PiS nie brakuje, albo Nelly Rokita jest jakimś androidem, który ożywa przed wyborami ze swoimi chorymi pomysłami, czym stawia Jana Marię Rokitę poza nawiasem osób, którym można powierzyć jakąkolwiek tajemnicę, nie mówiąc o stanowisku w państwie.
Nie wierzę we współpracę Jana Marii Rokity z Jarosławem Aleksandrem Kaczyńskim, gdyż Jarosław Kaczyński wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, a Jan Maria Rokita ma własne aspiracje polityczne i nie da się zepchnąć do pozycji służalczej maszynki do głosowań według dyscypliny PiS.
Nelly Rokita, radziecko-niemiecki konglomerat, znowu postawiła męża w bardzo trudnej sytuacji, nie wspominając o fakcie, że z niewiadomego powodu cieszy się pieniędzmi, które otrzymała za sprzedaż siebie samej sobie.
Moim zdaniem to jest dobrze, że tak się dzieje, iż Jan Maria Rokita oddala się od pełnienia ważnych funkcji w państwie, ponieważ z taką żoną przyniósłby Polsce więcej szkody i wiochy niż Danuta Hojarska lub inna osobistość z Samoobrony.


Komentarze
Pokaż komentarze