Nie ulega dla mnie wątpliwości, że obecnie wykonywane badania opinii publicznej to liczby tak przybliżone, że można je o kant d... potłuc. Przypuszczam, że nauczeni wpadką PO i Tuska w wyborach w 2005 r, partyjni stratedzy odpowiedzialni za kreowanie wizerunku oraz za przekazywanie informacji dotyczącej rankingów przedwyborczych, stosują zasłonę dymną, by przedwcześnie nie doszło do euforii zwycięstwa, co spowoduje, że część wyborców pozostanie w domu, gdyż ich partia zgodnie z sondażami przedwyborczymi już wygrała.
Stratedzy i specjaliści od wizerunku w PiS potrafili skierować fokus na Jego Eminencję Jarosława, co jest całkowicie zbędnę, gdyż Kaczyński potrafi sam przyciągnąć uwagę mediów i słuchaczy na swój sposób, i ciągle czyni to w taki sposób, że zdążył mnie skutecznie zniechęcić do werbalnych krętactw PiS.
Co prawda adresatem przemówień manipulatora jest ciemny elektorat, podobnie jak piwo może być ciemne lub jasne, więc ten podział odnosi się również do wyborców. Gotów jestem się założyć, iż ciemny elektorat słucha przemówień ale nie słyszy, że jest przedmiotem manipulacji, piłeczką na gumce, którą odbija od dłoni kot Sylwester. No cóż, to jest po części elektorat Leppera.
Stratedzy i specjaliści od wizerunku PO nie wiele potrafią w materii prezentacji, kontaktów z wyborcami, budowania wizerunku i nie przewiduję tutaj jakościowej zmiany. Casus Hanny Groniewicz-Waltz, której PiaR wykonywała firma powiązana z Andrzejem Halickim niczego nie nauczył przywódców PiS. Halicki po ogłoszeniu wyników wyborów pierwszy wyrwał się do Hanny Groniewicz-Waltz z wielkim bukietem róż, moim zdaniem z przeprosinami, że gdyby nie Kwaśniewski i eseldowcy, w Ratuszu rządziłby Kazimierz Marcinkiewicz.Toteż nie rozumiem Donalda Tuska i powodu, dla którego popełnia ten sam poważny błąd. Koleżeństwo i pasja do piłki nożnej to jedno, a wybory i skuteczna asertywna kampania to drugie.
Nikt nie powiedział dotąd Tuskowi, że on, jego kampania, kampania PO są tak blade, że można odnieść wrażenie, iż potrzebują nagłej reanimacji, wiec gdzie się pchają do rządzenia? Co prawda uczynił to pośrednio syn Kazimierza Marcinkiewicza, który wedle tego ostatniego nazwał kiedyś gabinet cieni PO cieniasami. Kaczyński z drugiej strony i jego kampania to tyle słów rzuconych na wiatr, obietnic bez pokrycia, manipulacji i kombinacji tkanych niczym misterna pajęczyna, że nie możliwe jest nawet wypisać wszystkie niepoważne obietnice Kaczyńskiego, gdyż wszystko co mówi jest mało poważne. Zresztą po co je wypisywać, kiedy on sam nie wierzy w swoje obietnice, a na pewno nie będzie ich realizował. Robienie polityki to jedno, obietnice drugie, a liczy się tylko rządzenie i polityka informacyjna. Dla rządzenia Kaczyński gotów jest ożenić się z Jolantą Szczypińską.
A co zrobi Tusk, by rządzić? Nic, bo liczy na wyborców, w tym na ciemny elektorat, który rzekomo nie widzi, że Tusk dotąd prezentuje się jak córka w tańcu z gwiazdami.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)