Jak słucham Jarosława Kaczyńskiego, odnoszę wrażenie, że został on chyba nawiedzony, ponieważ przemawia, jakby był w transie. Dowiedziałem się, że po służbie zdrowia, przyjdzie czas na polską naukę, gdyż polska nauka zasługuje na właściwe jej miejsce w nowoczesnym państwie, a nie pozostawanie w starym ustroju i III RP. Pominę milczeniem fakt, że Jarosław Kaczyński nabył swoją wiedze i wykształcenie w PRL-u, którym nie tylko moim zdaniem, przesiąkł niczym ciastko pączowe lekkim alkoholem. Myślę, że wiem czym się skończy ingerencja w polską naukę, która moim zdaniem ma się dobrze i nie potrzebuje centralnego sterowania z samego kołchozu. Faktem jest, że uczelnie państwowe cieszą się renomą nieporównywalnie większą niż uczelnie prywatne, które poddały się dyktatowi pieniądza kosztem poziomu produkowanych magistrów. Polska ma wiele dziedzin, które można poprawić, i jedną z nich jest nienowy pomysł Jarosława Kaczyńskiego połączenia wsi z miastem. Strach mysleć na czym będzie polegało połączenie wsi z miastem, ale podejrzewam, że oberwie się rolnikom, gdyż KRUS wymaga bliższego "przyjrzenia się", gdyż wszystko wymaga bliższego "przyjrzenia się" wedle Jarosława Kaczyńskiego. Na końcu przyjdzie przyjrzeć się ustawie prawo prasowe, bo nie może tak być, by dziennikarze nieodpowiedzialnie pisali niepochlebne artykuły. Dziennikarz to bardzo odpowiedzialny zawód, wymagający świadomości politycznej i polegający na rzetelenym informowaniu społeczeństwa o planach rządu i jego sukcesach.
21 października 2007 r. rozegra się bitwa o Polskę, ale o tym w kolejnym poście.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)