Pani Minister Spraw Zagranicznych Anna Fotyga poczuła się urażona słowami przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Pana Ferdynanda Rymarza, który oświadczył, że winę za opóźnienie w przekazywaniu wyników wyborów z placówek podległych MSZ ponosi MSZ. Fotyga uważa, że to wina PKW, która przekazała MSZ wadliwie funkcjonujący SYSTEM informatyczny i na dodatek dopiero 19-ej!
Nie rozpatruję tego, co uważa Pani minister Anna Fotyga, ponieważ, używając słów jej koleżanki z rządu Zyty Gilowskiej "nic mi nie wiadomo, aby ciąża u świni trwała 3 dni". Myślę, że Pani Fotyga nie przewidziała, że za granicą są Polacy, którzy postanowią zagłosować nie na PiS, więc po co się spieszyć z przekazywaniem wyników wyborów, a nóż jeszcze PiS straci parę mandatów. Przynajmniej na taki zarzut Pani minister Anna Fotyga się naraża poprzez wypowiedzi, które widz i słuchacz może odbierać w kategoriach powiedzenia, że "najlepszą obroną jest atak"
Moim zdaniem Pani minister Anna Fotyga przesadza z tym systemem informatycznym, który sumuje ręcznie wprowadzone wyniki, podobnie jak to czyni arkusz kalkulacyjny. W PiS jest moda by nie mieć konta, prawo jazdy, i jeszcze, że pakiet microsoft office to czarna magia. Pani Anna Fotyga, jest przekonana, że wyborca i widz nie zdaje sobie sprawy na czym mogła polegać wadliwość tego SYSTEMU INFORMATYCZNEGO, i tu leży błąd założenia. Mówiąc mało dyplomatycznie Pani minister Anna Fotyga ściemnia, jako że nie przekonała do swojej racji, ponieważ z treści jej wypowiedzi wynika, że placówki dyplomatyczne nie dysponowały wiedzą, iż za granicą będzie głosować aż tyle tysięcy Polaków, którzy się uprzednio zarejestrowali w tych placówkach jako wyborcy.
Myślę, że ja będąc w takiej sytuacji nie robiłbym fochów jak stara panna na wydaniu, a dołożyłbym wszelkich strarań, by wyniki dotarły do Państwowej Komisji Wyborczej na czas. Zasłanianie się Afganistanem, gdzie zliczanie tysiąca głosów zajęło dwie godziny, w nadziei, że widz wypowiedzi wyobrazi sobie, iż zliczenie odbywało się jak podczas nalotów B52 z napalmem na Wietnam, pokazuje, że z odchodzącą ekipą będą jeszcze niezłe przejścia.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)