CHRL probuje poprzez ataki hakerskie i wlamania na konta pocztowe rozpracowac ruch demokratycznych aktywistow, ktory jest zainspirowany niedawnymi wydarzeniami na srodkowym wschodzie.
Popularny serwis GMail donosi ze znalazl sie pod wplywem wyjatkowo wyrafinowanych elektronicznych atakow pochodzacych z Chin. Poczatkowo internetowy gigant uwazal, ze celem hakerow jest kradziez technologii. Firma dotarla jednak do 20 innych organizacji zwiazanych z chinskim ruchem do walki o prawa czlowieka.
20 lutego doszlo w CHRL do fali protestow nazwanych poczatkiem "Jasminowej Rewolucji". Posrod postulatow gloszonych przez protestujacych znajdowaly sie te o zniesieniu cenzury. Wiekszosc informacji o protestach z srodkowego wschodu nie dociera do Chin, jest filtrowana przez rzad.
Google dziala w CHRL od 6 lat. W styczniu zeszlego roku oswiadczylo ze nie bedzie tolerowac cenzurowania wynikow wyszukiwania. Byl to kamien milowy w dostepie do informacji. Wciaz sa tam zablokowane takie serwisy spolecznosciowe jak facebook, linkedIn czy youtube. Iskra dla protestujacych byla deklaracja prezydenta Hu Jintao, iz nalezy zaostrzyc kontrole internetu w celu powstrzymania tumultow spolecznych.
Wedlog przeciekow wikileaks, wladze CHRL maja mieszane uczucia wobec internetu. Z jednej strony pragna dostepu do informacji zawartych w sieci a z drugiej sa bardzo zaniepokojeni zagrozeniem jakie stanowi dla ich wladzy. Jak donosi serwis, Chiny przeprowadzily w przeszlosci kilka udanych atakow hakerskich na USA i kraje europy zachodniej.
Zarzewie miedzy Google a CHRL zaczelo sie od nacisku na usuniecie zdjec oraz materialow zwiazanych z masakra na Placu Niebianskiego Spokoju. Google zostalo rowniez upomniane aby wymazac ze swoich satelitarnych zdjec globu, budynki nalezace do rzadu.
W zeszlym miesiacu uruchomiono Panguso - nowa wyszukiwarke internetowa, ktora wydaje sie byc jeszcze ostrzej ocenzurowana niz Baidu. Ta ostatnia jest najpopularniejsza w Chinach. Wpisujac w wyszukiwarce Panguso "Liu Xiaobo" - zeszlorocznego laureata pokojowej nagrody nobla otrzymamy zero rezultatow.
http://www.guardian.co.uk/technology/2011/mar/20/google-gmail


Komentarze
Pokaż komentarze (2)