Petros Tovmasyan Petros Tovmasyan
142
BLOG

Porozmawiajmy o ubóstwie

Petros Tovmasyan Petros Tovmasyan Polityka Obserwuj notkę 5

 

W samym środku kampanii wyborczej prof. Staniszkis kilkakrotnie próbowała wrzucić do debaty publicznej smutny i mało interesujący temat poziomu ubóstwa w Polsce, oczywiście przeszedł niezauważony przez pracowników przemysłu news-biznesowego nazywanych dla niepoznaki „dziennikarzami”, nie miało żadnego znaczenia, że w trakcie kampanii trwał, uwaga: „Europejski Rok Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym”, ciekawe czy dwaj główni kandydaci w ogóle słyszeli to hasło, już nie mówiąc o kandydacie tzw. „lewicy”.

Warto tu powiedzieć kilka słów o córce PZPR, która swoim istnieniem obraża pojęcie lewicowości, której niedoszła kandydatka na Prezydenta, zastanawia się w ekskluzywnych programach dla pań, jaka sukienka jest  odpowiednia na uroczysty bankiet. Zgromadzenie po PRL-owiskich cwaniaków, których jedynym zadaniem jest utrzymanie pokomunistycznych włości,  swoją lewicowość objawiający jedynie poprzez bezsensowne pederasto-ekologiczne działania, bezwartościowe z punktu widzenia prostego Kowalskiego.

Wracając do tego ubóstwa, oderwani od rzeczywistości pracownicy mediów mieszkający zazwyczaj w centrach wielkich miast a wakacje spędzający daleko za granicami naszego biednego kraju, powtarzali jak mantrę, że debata polityczna kampanii  jest „festiwalem lewicowości”. Oczywiście lewicowości postkomunistycznej: było o Gierku, In vitro (90% obywateli nie bladego pojęcia o co w nim chodzi), 50% zniżki dla studentów (jakby ktoś nie wiedział studenci mają już 38% co oznacza dodatkowe 12%, które w stosunku rocznym dla przeciętnego dojeżdżającego studenta oznacza jakieś, 50zł oszczędności), małżeństwach homoseksualnych (problem dot. 0,01% obywateli naszego kraju) itd. Nasze elity zapomniały, że najważniejszym zadaniem lewicy jest walka z biedą, nie ma tu mowy o sprawiedliwości społecznej ani o utrzymywaniu bezsensownych przywilejów, których nachapały się co bardziej ustawione grupy społeczne.

Debata nt. choćby częściowej prywatyzacji, komercjalizacji (jakkolwiek tego nie nazwać) służby zdrowia w kraju, w którym ponad 7 mln ludzi żyje poniżej relatywnej granicy ubóstwa, graniczy z sadyzmem. Czy polepszenie jakości opieki medycznej dla pozostałych 33mln ma oznaczać śmierć dla tych 7 mln?   

Musimy pamiętać, że jesteśmy krajem niesamowicie biednym, zamieszkałym przez miliony ludzi, których codziennym problemem jest najedzenie się do syta, miliony dzieci w tym kraju chodzą głodne. Czy ludzie mający dostęp do środków masowego przekazu, dziennikarze, politycy, celebryci, nie zdają sobie sprawy jak ważna jest sprawa ubóstwa Polaków? Czy ludzie nazywający siebie patriotami nie zastanawiają się nad losem swoich rodaków, żyjących bez żadnych perspektyw na poprawienie swojego losu?

Oczywiście świata nie naprawi się od razu, wiadomo „lepiej dać wędkę niż rybę”, ale czy naprawdę nie stać nas na to aby chociaż zacząć o tym rozmawiać? Bóg, ojczyzna, sprawiedliwość... to wszystko schodzi na drugi plan gdy ma się do czynienia z perspektywą głodu, najstraszniejszej tortury dla istoty żywej.

Rzygać się chcę jak sie widzi ministra finansów wespół z premierem fotografujących się na tle „zielonej wyspy” w której ponad 2 miliony osób żyje poniżej minimum egzystencji (koszyka dóbr, niezbędnych do podtrzymania funkcji życiowych człowieka). W kraju, w którym co 5 dziecko żyje poniżej relatywnej granicy ubóstwa.

Czy te fakty nie zasługują na temat programu Moniki Olejnik, nie nadają się na pierwszą stronę Rzeczpospolitej? Czy tragiczna sytuacja milionów katolików nie zasługuje na uwagę hierarchów kościelnych? (tak jak In vitro czy krzyże wiszące w szkołach).

A może wy blogerzy, wciągnięci w nędzny serial politycznej wojny, marnujący czas na roztrząsanie półsłówek tego czy tamtego celebryty politycznego?

Zacznijmy mówić o ubóstwie! 

Petros Tovmasyan Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka