Wydaje mi się, że w dłuższej perspektywie czasowej PiS raczej przegra bój z Platformą. To co zostanie po pęknięciu balonu Platformy, będzie z pewnością czymś trochę lepszym, a na jego czele stanie ktoś, kto na naszych oczach wyrasta na typowego polskiego męża stanu. Grzegorz Schetyna ani jest nazbyt uczciwy ani nazbyt genialny i pewnie najważniejszych rzeczy dokona przypadkiem.
PiS w obecnej postaci nie będzie w stanie wygrać żadnych wyborów a w przypadku tego ugrupowania, nie ma innej alternatywy funkcjonowania. Istnienie Jarosława Kaczyńskiego gwarantuje partii ok 25 % poparcia, jednocześnie jednak pozbawia zdolności koalicyjnej, czyniąc go największym przegranym każdych wyborów.
Donald Tusk jest już pieśnią przeszłości i jego otoczenie z ochotą przygotowuje sie do zatopienia kapitana wraz z jego statkiem, który doprowadził Polskę na skraj zapaści finansowej, a może i o krok dalej.
PJNowcy marzą o tym, aby stanąć u boku Grzegorza Schetyny, bo ma On dwie rzeczy, których Oni do wyborów nie zdążą się dorobić: dużo pieniędzy i sprawne struktury. Schetyna zaś będzie się doszukiwał w PJNie szansy na swoje polityczne katharsis.
Schetynie musi jednak wystarczyć odwagi, jest politykiem wyjątkowo zachowawczym i ma w zwyczaju chodzić wyłącznie po ścieżkach już przez kogoś wydeptanych. Pozostaje tylko sparafrazować znaną piosenkę Kazika Staszewskiego...
Panie Grzesiu, Pan się nei boi, cała Polska murem za Panem stoi (...)
albo i nie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)