Człowiek uczy się na błędach. Najpierw kopiuje zachowania ludzi ze swego otoczenia, by później doświadczywszy ich konsekwencji, zadecydować czy jest to dla niego korzystne czy nie. I tu zdecydowanie muszę powiedzieć, że wszystko czego mnie nauczono w życiu było dla mnie destrukcyjne. Całe życie chwytałem się cudzych przekonań z nadzieją na szczęście i znalezienie swojego miejsca w życiu, by po jakimś czasie widzieć jak bardzo się myliłem. Skupmy się na poglądach politycznych, a swoje opinie podkreślę osobistymi przeżyciami.
Głupi, głupszy, liberał
Najpierw byłem młodym liberałem. Systematycznie kupowałem Korwinowski "Najwyższy czas!", gardziłem nierobami na bezrobociu, a widząc strajk w tv zapluwałem się wrzeszcząc żeby szli do uczciwej pracy, i martwiłem o przedsiębiorców, którym socjaliści żyć nie dają. Gardziłem i nienawidziłem zrozpaczonych ludzi, chcących godnie zarabiać. Mało zarabiali? trzeba więcej pracować! bo niby skąd pracodawca ma im dać na podwyżkę? jak im da to musi podwyższyć cenę towaru, więc wychodzi na to samo - przekonywały zastępy młodych liberałów wyuczone na propagandowych ulotkach, a ja z dumą że należę do elity intelektualnej, kiwałem głową. I w ogóle nie przychodziło mi do głowy, że biznesmen może ciąć koszty albo zmniejszyć własny zysk. Np. zamienić kilka terenówek i luksusowych aut, na mniejszą flotę samochodów a z zaoszczędzonych pieniędzy dać wyższą pensję. Biznesmen wydawał się być kimś naprawdę wspaniałym, łaskawcą dającym pracę i organizatorem którego państwo w okrutny sposób ograbia, chapiąc od niego podatki. Młodzi pryszczaci gniewni, groźnie pokrzykujący że to skandal iż biznesmenowi kradnie się na podatki, by dać nierobom i leniom którzy siedzą na zasiłku do góry brzuchem. Byłem tym oburzony! Wizja Korwina była prosta; zero zasiłków i pensji minimalnej, w ten sposób nieroby dostaną impuls by pójść do pracy, a chorymi którzy nie mają rodziny i pracy zajmą się biznesmeni i dadzą im pieniądze na leczenie z dobrego serca. I znowu nie przyszło mi do głowy, że biznesmen ryzykujący więzieniem za kilka groszy, jakim cudem da te pieniądze z takim trudem "zarobione" chorym i potrzebującym? Jeśli da, to tylko w świetle kamer, i by odpisać to sobie od podatku. Świat wydawał mi się jasny i zrozumiały, chociaż okrutny bo odrzucający mesjasza i geniusza, Pana Korwina Mikke. Wierzyłem że jego mądrość i głęboka ekonomiczna wiedza, przeobrazi ten świat w Eden, cudowną rajską krainę prowadzoną przez światłych i serdecznych biznesmenów. Kres mej wierze w Pana Mikke położyła częściowo praca, a skończyła efektownym nokautem wysiadka na bezrobocie gdzie zaznałem wiele okrucieństwa. Wtedy zrozumiałem to, co dla wielu było już wcześniej jasne. Pan Korwin to podstawiony agent - dywersant, który kanalizuje energię młodych ludzi w bardzo złym kierunku. Bo gdyby wprowadzić idee Pana Mikke w życie, mielibyśmy znowu dziewiętnasty wiek, młodo umierających robotników bezwzględnie wyeksplatowanych ciężką pracą w okropnych warunkach, i małą kastę multimiliarderów. Zresztą wszyscy mi znani młodzi liberałowie, aktywnie korzystają z pomocy państwa co nie przeszkadza im tego tłumaczyć i usprawiedliwiać na przeróżne, często niezwykle zabawne sposoby.
Ci młodzi ludzie, najczęściej na utrzymaniu rodziców, są doskonale przygotowani do dyskusji. Mają wykute na pamięć statystyki, tabelki, liczby, trzymają pod ręką wszelkie raporty ekonomiczne, porównania i tworzone dla nich w centrali - sposoby prowadzenia dysput. Toczyłem z nimi wiele dyskusji, i musiałem uciekać z prostego powodu - nie miałem szans na wygraną, ani ochoty na tłuczenie łbem w ścianę gdy muszę tłumaczyć liberałowi przez kilka godzin, że zasiłek jest odpowiednikiem pensji minimalnej w bodajże chyba Austrii. I oto dochodziło do sytuacji że widząc nędzę w kraju, widząc ludzi którzy cieszą się z pensji 800zł na rękę (Podkarpackie) a 1200zł (Warszawa) i oczywiście na czarno, byłem przekonywany że mamy dobrze. A że inni w znienawidzonych krajach socjalnych mają lepiej? mieli kolonie, plan Marshalla, niewolnictwo. Potem padają liczby - mamy najlepiej ze wszystkich państw komunistycznych, a Balcerowicz (Bucholz) to wspaniały wizjoner i geniusz. Tu akurat liberałowie się różnią, jedni go czczą, a inni nieco mniej. Czytajmy:
"Najbardziej niedożywione są dzieci między 6. a 12. rokiem życia. To może oznaczać, że w całym kraju głoduje aż 800 tys. dzieci - wynika z raportu "Głód i niedożywienie dzieci w Polsce" opracowanego przez Dom Badawczy Maison. Badanie zleciła Polska Fundacja Pomocy Dzieciom "Maciuś". Zdaniem ekspertów nieletni głodują, bo w rodzinach pogłębia się bieda, wynika to również z nieporadności rodziców i braku programów pomocowych w wielu gminach. "Jesteśmy zaszokowani skalą problemu. Zajmując się od dłuższego czasu dożywianiem dzieci, zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że wiele z nich nie je regularnie, ale nie sądziliśmy, że jest ich tak dużo" - mówi "Rzeczpospolitej". Jerzy Kostowski z Fundacji. Badania pokazują, że pod względem ubóstwa jesteśmy na 24. miejscu w UE, a pod względem niedożywienia dzieci za Polską jest tylko Rumunia i Bułgaria. Aż 8,5 proc. badanych dzieci nie je nic przed wyjściem do szkoły i nie przynosi drugiego śniadania. Prawie 5 proc. uczniów z powodu niedożywienia nie jest w stanie skupić się na lekcji, a prawie 2 proc. dzieci jest nadmiernie wychudzonych. Najgorsza sytuacja jest w największych miastach. W tych powyżej 200 tys. mieszkańców niedożywione jest co dziesiąte dziecko. Najmniej kłopotliwa sytuacja jest na wsi, gdzie z brakiem pożywienia musi radzić sobie 7,2 proc. dzieci."
No proszę. Bieda, nędza, głód u dzieci, potworne zadłużenie. Ale liberał któremu mama robi jedzonko do pokoju, udowodni Ci że jest dobrze, a tylko nieroby nie chcą pracować. Zarabiają mało? bo mało wydajnie pracują. No i proszę, jakie to wszystko proste. Jest to oczywiste nałożenie na rzeczywistość pewnego filtru, sprawiającego że widzi się tylko to, co chce widzieć. Prawdziwy liberał, to człowiek w stanie hipnozy, nie reagujący w ogóle na rzeczywistość. Prawdziwe i jedyne lekarstwo, to jest wyjście spod skrzydeł mamy i poszukanie pracy. Dość szybko wtedy mija fascynacja Korwinizmem stosowanym. Upadlany, pomiatany i traktowany jak śmieć liberał, zaciskający pasa i jedzący najgorszego sortu ochłapy, szybko traci rezon. Ale spokojnie; na jego miejsce przychodzi kilkunastu gimnazjalistów, czczących biznesmenów a nienawidzących prostego robola, któremu trzeba zapłacić za pracę i który śmie zakładać związek zawodowy. Liczą że sami po gimnazjum założą firmy, i będą trzepali wielką kasę, więc już teraz dbają o to by nie płacić podatków na nierobów i leni - a sami nimi wcześniej czy później zostają, bo pracy nie ma. Jak ma być, skoro dziadowskie pensje nie pozwalają na kupowanie? nikt nie kupuje, nie ma co sprzedawać, zamyka się biznesy. Ot i cała filozofia oszołomów spod znaku jąkały z muchą.
Nauka życia
Brak opieki państwa potężnie odczułem na własnej skórze. Najpierw okrutne wykorzystywanie i terror psychiczny w pracy - można tak było uczynić ponieważ nie było zasiłków, pracy, więc człowiek który wyleciał za burtę zdychał. Taki jest cel ludzi stojących za Panem Mikke. Człowiek bez możliwości ucieczki ze złej pracy, musi się na wszystko zgodzić, na każde upodlenie i najniższą jałmużnę, ochłapy. Zasiłki i pensja minimalna, sprawiają że trzeba szanować i liczyć się z pracownikiem. Źle Cę traktują? to zmieniasz pracę, albo idziesz na zasiłek. I niewiele tracisz, masz na godne, chociaż skromne życie. To się nie podoba "biznesmenom", ponieważ im podobają się pieniądze które trzeba oddać robotnikowi, a także władza którą mają nad zrozpaczonymi ludźmi w dobie strasznego bezrobocia. Dają więc w łapę politykom i dziennikarzom by promowali liberalne postawy, czyli wyzysk człowieka przez biznes. Zwykli ludzie nie dadzą w łapę politykowi, bo niby jak mają to zrobić? i koło się zamyka. Pierwszy szok przeżyłem będąc jeszcze na "nielegalu" w UK. Szefowie mili, pensja bardzo wysoka, stać mnie było na wszystko i jeszcze sporo odłożyłem. Ceny towarów niższe niż w Polsce, eletronika kilkukrotnie tańsza (!). A byłem tam tylko fizolem, pakowałem pomidory w skrzynki. Czyli nie dość że biznesmen zarabiał, to pracownicy też dobrze zarabiali, kupowali, wszystko się pięknie kręciło. Natomiast w Polsce zdaniem liberałów, tak by się nie opłacało. Przeżyłem szok. W UK biznesmen płacił większe podatki niż w Polsce. A płacił znacznie mniej, donośnie przy tym uskarżając się na swój straszny los, na złodziejstwo roboli, socjalistów i podatków. To gdzie reszta kasy? to proste - w garażu Polskiego cwaniaczka. To jak mówił mi pewien Pan z dalekiej rodziny, biznesmen z UK który tu inwestował w budowę domów. On marzy o Polsce, bo u siebie na dobre pieniądze zarabia się w kilka lat, a w Polsce w jeden sezon by tyle zarobił. Tu nie trzeba płacić pracownikowi, czasem w ogóle. Ot, i zagadka rozwiązania. Dlaczego więc się stąd wycofał? ponieważ brak prawa i wręcz mafia urzędniczo bankowa, ubija uczciwych przedsiębiorców, stawiając na koncerny i "swoich". Nie jest tajemnicą że na rynku licza się byli TW, kapusie i ludzie będący w systemie komunistycznym, oraz krasnoludki z pejsami. Dlatego właśnie pensja minimalna i zasiłki, budzą taką furię biznesu i liberałów. Biznesmenów rozumiem, chcą mieć więcej. Młodziaki Korwina jednakże, to mięso armatnie używane do siania zamętu w głowach młodych ludzi, poprzez chociażby działalność na forach internetowych. Za darmo kręcą sobie sznur na własne szyje. Jak można wierzyć że tak inteligentny człowiek jak Mikke, tak pokazowo psuje sondaże obraźliwymi komentarzami? gdy może wygrać, zawsze coś psuje. Taka jest technika - tak ma własnie być. Ma stać z boku i sprawiać, by pełni energii do zmian ludzie mieli w głowach sieczkę zamiast rozumu. Tak jakby zasiłki miały spowodować że wszyscy na nie pójdą - to kompletne brednie. Każdy chce mieć więcej, a zasiłek ma wystarczyć na skromne życie. Chcesz mieć więcej? musisz iść do pracy. I to jest zdrowe. Oczywiście idea by urzędników było jak najmniej i inne, jest szczytna. Ale przez sprytne połączenie jej z destrukcyjnymi pomysłami, wypacza się także i ją. Takie ma zadanie Pan Korwin Mikke od głównego rabbe. Ponad dwadzieścia lat od grubej kreski, gdzie wykorzystano siłę wzburzonego ludu i za pomocą podstawionego TW Bolka, stworzono system bardzo podobny do poprzedniego, gdzie uczciwy Polak jest śmieciem i bydłem, a byli komuniści - kadrą zarządzającą. Efekty widać gołym okiem. To już nie jest dziki kraj, a zrujnowany i rozebrany niemal doszczętnie. Jesteśmy kolonią, Polski już nie ma. Został tylko język używany przez zabiedzonych, tonących w długach i warczących na siebie ludzi.
Wszyscy więc się zgadzali na upadlające traktowanie przez szefów, nie było innej możliwości. Idealna sytuacja dla mafii która nami rządzi. Kto pójdzie strajkować, jeśli nie będzie miał co jeść? kto będzie się stawiał państwu, gdy trafi pod most? i właśnie Korwin Mikke wpisał się w ten cały system zniewolenia całego Polskiego narodu, razem z klerem który za ziemię, budynki i pieniądze, sprzedał nas innym nacjom. I by te dobra Watykanowi dać, trzeba było brać kredyty które my będziemy spłacać setki lat - i nie spłacimy go nigdy.
Moja historia
Opiszę Państwu moją historię, bez happy endu. Podkreślam że to co ja przeżyłem, to tylko mała kropla w oceanie nieszczęść i upodlenia, przez które przechodziło wielu ludzi. Znam te historie, ponieważ przez wiele lat pisania w sieci, ludzie mi to opowiadali. Scenariusz zawsze jest ten sam - niemożliwość odejścia z pracy, ze względu na brak zasiłków (300zł przez trzy miesiące, później radź sobie sam). W banku gdzie pracowałem (matecznik PSL) postawiłem się kierowniczce działu, Pani Edycie K. (K jak np. korzeń drzewa) która dwa lata mną pomiatała - musiałem. W banku tym pracowała też moja mama jako zwykła księgowa, na wyższym piętrze. Ja natomiast na infolinii transakcyjnej gdzie robiłem przelewy, lokaty. Oczywiście przyjęcia do banku są po znajomości, zawsze tak było. Gdy otwierali nową usługę banku (na literę I jak Icek) mama się spytała czy mógłbym tam pracować, zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną i dostałem pracę na infolinii. Przeszedłem tam prosto z agencji nieruchomości. Z początku było dwóch szefów (mężczyzn) i wszystko grało. Potem przyszła Pani Edyta K. i wszystko zaczęło się koszmarnie komplikować. Warto wspomnieć, że wcześniej Pani Edyta kierowała dwoma działami, i też z nich została odsunięta, czyli coś było na rzeczy już wcześniej.
Pani Edyta zaczęła delikatnie, od zwykłego czepiania się, dosłownie o wszystko. Coś mówiła, a później gdy to robiłem mówiła że miała co innego na myśli. Tak było ciągle, codziennie, a na moje prostesty reagowała teatralnymi minami, pełnymi szoku, zdradzonej niewinności i zdziwienia, co było oczywiście udawane, i oboje o tym doskonale wiedzieliśmy. To szarpało nerwy, a w dłuższym okresie czasu poważnie mnie dobijało. Później zrobiła cwany, popisowy numer. Nasz zespół składał się w większości z osób ze wsi, i nikomu to nie przeszkadzało, przyjaźniliśmy się w pracy i poza nią. Pani Edytka dawała więc premię kwartalną tylko osobom ze wsi, i zadbała by Warszawiacy o tym wiedzieli. Oczywiście spowodowało to silną niechęć do siebie, a co za tym idzie konflikty. Nagradzane było donoszenie na współpracowników, i nie minęła chwila a wszyscy w dziale się po prostu nienawidzili, nie współpracowali ze sobą. Gdy wyszedłem na przerwę przed bank, zachłyśnięta swoim stanowiskiem Edyta K. popisywała się przed znajomymi którzy po nią przyszli, władzą nade mną. Wykrzykiwała ze śmiechem polecenia służbowe. I co miałem zrobić? reakcja agresywna? natychmiastowe wyrzucenie z pracy, przecież nic się nie stało, to tylko śmiech, prawda? stoję jak słup soli, a wokół mnie wielcy państwo się śmieją, że kierowniczka wykrzykuje wesoło rozkazy młodemu mężczyźnie. Śmiech z nimi? to upodlenie się i udawanie że nic się nie stało, kiedy się jak najbardziej stało. Więc milczałem, a po przyjściu z pracy do domu cały się trząsłem ze stresu. Teraz wiem, że trzeba było brać leki psychtropowe jak inni pracownicy. Dzięki temu po nich to spływało, a ja to musiałem odchorować. Zresztą praca w zamkniętym, klimatyzowanym pomieszczeniu sprawiała że kilka razy w roku miałem zapalenie oskrzeli. Takie porządne, z temperaturą, dreszczami, kaszlem. Pani Edyta nie mogła tego ścierpieć, więc często były telefony sprawdzające czy aby nie symuluję. Trzeba było zacharczeć do słuchawki, co i tak nie przekonywało szefowej.
Pani Edyta była bardzo sprytna. Znacznie sprytniejsza ode mnie. Wiedząc że robi źle, próbowała się zabezpieczyć. Np. rozmowy z klientami które pracownicy prowadzili były nagrywane, a błąd w transakcji (czasem się zdarzało, zły numer konta, jakaś cyfra źle wpisana) można było poprawić mając dostęp do nagrań na komputerze kierowniczki - ta więc nie dawała tego dostępu. Faworyci Pani Edyty mieli jednak to hasło a my, z grupy nielubianych, także je zdobyliśmy i korzystaliśmy z niego. Gdy Edyta się o tym dowiedziała (tego oczywiście chciała) kazała podpisywać zeznanie że znamy hasło bez jej zgody. Musiałem to podpisać, ponieważ zostałbym z np. źle wykonanym przelewem którego nie mógłbym poprawić - w efekcie mógłbym za to iść do więzienia. Krótko mówiąc, nie mogłem wyjść z pracy ze źle zrobioną robotą. Tymczasem Edyta nie dopuszczała mnie do odsłuchania nagrań, bym mógł jeszcze raz poznać informacje klienta i je poprawić.
"Haki"
Zbierała takie karteczki z "przyznaniem do winy", i później już po wszystkim dyrektorka była zszokowana, mówiła mi dlaczego ja to podpisywałem zamiast pójść do niej? to proste - co chwilę Pani Edyta mówiła, że dyrektorka jest wściekła, że jest zła na naszą pracę. Wszyscy się tego bali. Dyrektorka była zdziwiona, mówiła że nigdy czegoś takiego nie mówiła - no tak, tylko skąd my mogliśmy o tym wiedzieć, jak widzieliśmy ją raz na tydzień czy miesiąc gdzieś w korytarzu? Np. takim ulubionym numerem było udzielanie wolnego, a później dzwonienie że się z tego wycofuje. Raz koledzy na mnie czekali, mieliśmy jechać na Mazury, a tymczasem dzwoni do pracy moja szefowa i mówi mi że cofa moje wcześniejsze wyjście którego mi udzieliła. Chciało mi się po prostu płakać. To był jeden wielki koszmar, a każde wyjście do pracy sprawiało, że trząsłem się ze strachu. Co tym razem wymyśli? bank (matecznik chłopków roztropków z PSL) chciał oszczędzić. Wpadli więc na pomysł, że wyciągi bankowe drukowane przez bank dla klientów, nie będzie pakowała maszyna (jak do tej pory) tylko pracownicy. Do naszej więc pracy (rozmowa z ludźmi, udzielanie informacji, przelewy, lokaty) doszło w każdej chwili wkładanie do kopert wyciągów. Było ich wiele rodzajów, a każdy był sparowany z innymi, do różnych kopert. Do tego wszystkiego dokładało się różnego rodzaju ulotki, a więc trzeba było być bardzo uważnym. W tej pracy byłem najgorszy, razem z kolegą Tomkiem (nie z Warszawy) z którym trzymaliśmy się razem. Ciotka tego kolegi (który był lojalny w stosunku do mnie, mimo że nie musiał) była dyrektorką innego banku, więc przyjaźniła się z naszą dyrektorką - krótko mówiąc był nie do ruszenia przez Edytę. Ja natomiast znałem tylko mamę, która była na podobnym do mojego stanowisku, i nie mogła w niczym nikomu zagrozić. Stałem się więc łatwym celem do odstrzelenia, tym bardziej że nie chciałem się ukorzyć. Dziewczyny nie miały z tym problemu, one lubiły takie automatyzujące, wielogodzinne prace w nocy. Ja tego nienawidziłem. Ale robiłem, chociaż moją pracą był telefon a nie klejenie listów całymi godzinami. Dodam do tego że czasem nie bardzo było wiadomo jak te listy układać ze sobą, ludzie się do siebie nie odzywali (skłóceni ze sobą) a Edyta lubiła na pytanie odpowiedzieć "Jak to, nie wiesz? to jakim Ty jesteś pracownikiem?". Później dziewczyny ze wsi, np. gdy trzeba było zadzwonić do prezesa banku (Pan Machlejd) i założyć mu nowy typ lokaty, ustaliły że ja zadzwonię, co zrobiłem ponieważ mam miły głos, a klienci mnie lubili - dały mi nieaktualne informacje wskutek czego źle założyłem mu tę lokatę. Podstawiły mi nogę, i kompletnie nie rozumiałem i do dziś nie rozumiem o co chodziło. Najpierw było fajnie. Odwoziłem je codziennie do domu (oczywiście za darmo) kolegowaliśmy się. Pół roku po przyjściu Edyty K. - nienawidziliśmy się wszyscy z całego serca. Pytam się, za co? za 1600zł netto miesięcznie?
W końcu nastapiło przerwanie tamy. Kierowniczka oskarżyła mnie po przyjściu do pracy w piątek, że skądś wiem ile ona zarabia - i zasugerowała że moja mama wynosi z pracy informacje. Kompletnie nie rozumiałem o czym mówi, jakbym dostał pięścią w twarz. Nie mogłem udawać że pada deszcz gdy czułem ślinę na twarzy, i poszedłem na skargę do dyrektorki, ponieważ milczenie w sytuacji gdy oskarżała moją mamę (nie znała jej zupełnie, a to bardzo uczciwa osoba) mogłoby w nią uderzyć. Zresztą moja matka NIGDY nie miała dostępu do takich informacji. Dyrektorki nie było a w następny dzień (sobota) miałem zmianę popołudniową. Kierowniczka przestraszona moją skargą do dyrektorki, przyszła gdy byłem sam w pracy razem ze swoim mężem Pawłem. Grozili mi pobiciem, że mnie załatwią, a ja przytomnie wcisnąłem przycisk na telefonie, i pod koniec nagrało się część "rozmowy". Grozili że mam siedzieć cicho, więc oczywiście natychmiast zadzwoniłem do dyrektorki. W niedzielę jak mówiły mi inne dziewczyny, Pani Edyta wyjąc i szlochając dzwoniła po wszystkich, nakazując pisanie raportów na mój temat; co ciekawe nikt tego nie zrobił.
Smutny koniec liberała
W efekcie mnie przenieśli do działu księgowości a po trzech miesiącach zwolniono, rzekomo z powodu redukcji etatów. Czekali czy zrobię im sprawę w sądzie pracy, na co miałem ochotę, nawet byłem się dowiedzieć ale prawniczka tam mnie przekonała że nie mam szans (nie miała zupełnie racji, prawdopodobnie celowo skłamała). Mama jednak miała pół roku do wcześniejszej emerytury, więc prosiła mnie bym cicho siedział, i nie robił jej wstydu. Teraz wiem że był to bardzo duży błąd. Chwilę po zajściu z Panią Edytą i małżonkiem powinienem wezwać policję, jej powiedzieć że będę siedział cicho, żeby kłamała gdy ujawnię sprawę (a ja udowodnie nagraniami że była) a potem sprawy w sądzie - karnym za groźby i pracy za wieloletni mobbing. Wygrałbym stałą pracę, jakieś odszkodowanie. A tak zostałem się na lodzie bez pracy, z chorobą - lata stresu w pracy mocno się na mnie odbiły. Ja dosłownie chorowałem z nerwów. Później szukałem pracy, byłem na co najmniej kilkudziesięciu rozmowach, i nic. Przeważnie były to same oszustwa, np. dzwoniła do domu (odebrał tata) jakaś pani dyrektor żebym przyszedł w sprawie pracy. Nie wiedziałem o co chodzi, ale ponieważ wysłałem tyle CV to myślałem że jest praca. Jadę autem, wykupuję bilet parkingowy, trwa spotkanie. Pani dyrektorka dwie godziny gada o nowym produkcie, każdy boi się zapytać o pracę, pensję itd. W końcu zapytałem ja, ponieważ tak strasznie chciało mi się sikać że nie wytrzymałem - pani dyrektor, najmocniej przepraszam, ale jakie są warunki tej pracy, pensja, jaka umowa? pani dyrektor była wściekła że jej przerwałem. I wyszło że ta "praca" polega na tym, że my (było nas tam kilkanaście osób) wykupimy super polisy, a za dwa lata zarobimy na nich ogromne pieniądze. Wyszedłem z biura, a powinieniem wzywać policję, żądać pieniędzy za stracony czas - szkoda słów na to, co ludzkie drapieżniki wyprawiają z biednymi, zdesperowanymi ludźmi. Czas stracony, pieniądze stracone. Innym razem dostałem mandat za złe parkowanie, prace biurowe okazywały się akwizycją, a cud - oferty, wciskaniem ludziom na telefonie książek czy rajstop. Następne prace biurowe, to wyjścia na miasto jako akwizytorzy z ponoć super odkurzaczem, zakładanie własnych firm, kolejne super prace ale trzeba na początek wyłożyć pieniądze. Rekrutacja w Play - tydzień upokarzających zabaw, ćwiczeń, rozmów, przeszedłem do ostatniego etapu, mieli zadzwonić w ciągu kilku dni. Zadzwoniłem sam po trzech tygodniach - "zapomnieli" do mnie oddzwonić, oczywiście pracy nie dostałem. Pogrążyłem się w totalnej depresji. Bez zasiłku, z ciężką chorobą uniemożliwiającą chodzenie, żadnej pomocy państwa. Samochód stał latami na parkingu, a ja leżałem w łóżku całymi dniami. Gdyby były zasiłki, nie załamałbym się z powodu biedy, miałbym czas i pieniądze na szukanie pracy. Tymczasem dwoje rodziców na emeryturze, ojciec ciężko chory. Byłem na dnie. Wg. wyznawców Korwina byłem nierobem, leniem i wyłudzaczem. Bo przecież praca jest, wystarczy tylko poszukać. Ale jak? nie miałem grosza na benzynę, bilet, rowerem nie mogłem za daleko jechać ze względu na chorobę nerwową. Dwa lata w silnym stresie zrobiło swoje, i coś w ciele po prostu nie wytrzymało. Później uratowała mnie moja ciocia, załatwiając mi pracę w bibliotece wojskowej. Za siedemset złotych miesięcznie - ale mogłem wyrwać się z domu, wtedy też rzuciłem palenie. Jakoś się ogarnąłem.
Teraz domyślam się, że w banku (mateczniku PSL) były co najmniej dwie frakcje. Pani Edyta K. mająca pchacza (dosłownie i w przenośni) na górze (chyba v-ce prezes), i dyrektorka Pani Grażyna C. będąca w innej grupie. Gdy pojawiła się okazja, grupa dyrektorki uwaliła Panią Edytą - została po tym zajściu zdegradowana, i zmieniła miejsce pracy z własnej wielkiej sali na mały pokoik jako starszy specjalista. Przy okazji Pani Grażyna C. obiecała mi pracę, prawdopodobnie po to bym nie chodził po sądach czy nie daj Boże do jakiejś gazety. Oczywiście pracy żadnej nie było, gdy upewnili się że nie powziąłem żadnych działań wobec banku. Co dalej z nimi? nie wiem. Podkreślam że papiery mam dobre, rozstanie za porozumieniem stron. Dlaczego tylko ja się postawiłem? po pierwsze za ruszenie mojej matki zrobię wszystko. Nie wiem na co Pani Edyta liczyła, że pozwolę by zniszczyć imię mojej matki by mnie upokorzyć, dowalić mi? nie mam pojęcia co siedzi w głowie takich osób. Po drugie, co by nie mówić jedzenie miałem u rodziców. Inne osoby były ze wsi, gdzie były kimś - pracowały w Warszawce w banku. Gdyby straciły tę pracę musiałby wrócić na wieś, czy wiecie co to znaczy dla dziewczyny która polubiła już "światowe" życie? i chwaliła się nim dawnym koleżankom? no właśnie. Jedna z dziewczyn dzień po zwolnieniu z pracy, zaszła w ciążę. Trzymali się pracy z całej siły, natomiast ja myślałem naiwnie że sobie poradzę. W końcu jako liberał wiedziałem z gadzinówki Pana Mikke, że praca jest tylko nieroby nie chcą pracować. A ja chciałem pracować, i mogłem ciężko. Jakież było moje zdziwienie, gdy teorie Pana Mikke okazały się kompletnymi bredniami. Uznaję to za pokutę, którą odbyłem w intencji mojej piramidalnej wręcz głupoty.
Z deszczu pod rynnę
Później wierzyłem, że tylko prawica ma sens. Jednakże odkryłem że moi idole bełkoczą, łgają i manipulują tak samo, jak ich lewicowi adwersarze którymi gardzą. Np. taki Wojciech Cejrowski; bardzo lubię jego programy podróżnicze, szanuję to że kilkanaście lat temu przeciwstawił się szaleńcom i rzekomej lewicy, którą stanowili ludzie będący w organizacji mordującej ludzi i okupującej Polskę (chociażby w programie WCkwadrans), i ma swój niepowtarzalny, autorytatywny urok. Był taki program gdzie zmieszał z błotem Panią Frytkowską, że bzykała się przed kamerami, a mogła się zarazić i ludziom zły przykład dawała - za pieniądze. Zasugerował jej że jest k..wą, i miał oczywiście rację - Frytka nie wytrzymała presji i uciekła ze studia. Jednak Cejrowski robi to samo - szwenda się po całym świecie gdzie narażony jest na jadowite węże, pająki, i masę innych niebezpieczeństw żeby sobie pochodzić po dżungli - oczywiście zarabia na tym konkretne pieniądze. To czym to się różni od działania Frytki? jest odważniejszy, ale to wszystko. Oboje za pieniądze ryzykują życie, w tym Cejrowski znacznie mocniej. A ponieważ jest napastliwy i agresywny, Frytka uciekła bo z takim człowiekiem oko w oko ciężko jest rozmawiać. I powiedzmy sobie wprost; niektórzy ludzie emanują taką energią, że jakakolwiek z nimi dyskusja jest absolutnie niemożliwa. Frytka okazała się psychicznie znacznie słabsza i wrażliwsza, została krótko mówiąc, rozjechana walcem słowa Polaka katolika. Ponadto jego katolicyzm - mylnie utożsamiany z Polską i jej ostoją. To nieprawda. Kler zniszczył i zdruzgotał nasze państwo, zniszczył tolerancję i wpychał nas w otchłań wojny w imię swoich interesów, twierdząc że są to Boże interesy. Jeśli Pan Bóg się nami opiekuje, to ja już mam dość nędzy, wykluczenia społecznego, i wielkich Panów którzy mają gigantyczne majątki i modlą się za mnie, bym myślał jak oni. To byłby świat... miliardy wierzących w to samo, miliardy lemingów zapatrzonych w biskupi pierścień, oddająca swoje dzieci szamanom, by od małego były w nich instalowane; poczucie winy za śmierć Jezusa, grzech pierworodny, grzeszną naturę człowieka. Chłopcy poznają ideał katolika - męczennik zakatowany za wiarę, a dziewczynki - Matkę Boską zawsze dziewicę, która by być święta musiała zrezygnować z seksu. Już jako dorosłe kobiety, one też odczują dziwną, niezrozumiałą nienawiść do seksu. Ten zaplanowany odprysk programowania w dzieciństwie uznają za dar Boży, rozbiją rodzinę, mąż odejdzie - a one będą święte, oraz pełne żalu i rozpaczy, pełne nerwicy którą na chwilę ukoi różaniec bądź mantrowanie modlitw. Nieznajomość zasad psychologi i działania podświadomości (nie wolno ich poznawać, bo to Szatan), rujnuje życie milionów Polaków. I to właśnie poleca nam Pan Cejrowski, czy to z niewiedzy, czy sam został odpowiednio w dzieciństwie "zaprogramowany". Stawiam na to drugie, bo Cejrowski to w zasadzie uczciwy, porządny facet. Zwróćcie uwagę na to jak wyśmiewał buddym - religię starszą od chrześcijaństwa. Bo wierzą w bożki i demony. A w co wierzy Pan Cejrowski? w narzuconą siłą i przemocą wiarę z dalekiej Azji - w gadające węże, Adama i Ewę (kazirodztwo), płonące i mówiące krzaki, ciąże bez zapłodnienia i szereg innych, bardzo zabawnych bajek. I ta obca wiara która tyle nieszczęść przyniosła Polsce, jest czymś czym chwali się Pan Cejrowski. Bo niby w czym nam pomogła ta obca nam Słowianom wiara? tu była nędza, jest nędza i będzie nędza. Z czym do ludzi Panie Wojtku? z Żydowskimi mitami religijnymi? Pański prapradziad słowianin, wyznawca Swarożyca tarza się w grobie ze wstydu, widząc jak ukochał Pan obcą, morderczą wiarę, która ogniem i mieczem niemieckiego knechta obdzierała ze skóry przodków.
Kapusie, TW i inne szuje
Z drugiej strony mamy takie kwiatki jak zawodowi, medialni hochszteplerzy pokroju Tomasza Lisa, czy obrzydliwy łgarz Stefan Michnik vel Aaron Szechter, bądź kapuś ubecki Niesiołowski (Aaron Nusselbaum), który sypał swoją dziewczynę i kolegów za komuny, a teraz jest autorytetem moralnym. I nie wierzmy w ich lewicowość, ponieważ gdy na terenach Polski stworzy się nową konstrukcję (po ucieczce stąd ludzi) lewicę wytnie się w pień jako pożytecznych idiotów. Lewicowość tego typu jest prezentowana państwom przeznaczonym do zajęcia, by je rozbić od środka i by nie mogły się bronić.
Ogólnie idee nie są złe. To ludzie je wypaczają. Np. lewica jako ruch była wspaniała. Walczyła z upadlaniem pracowników którzy byli traktowani gorzej niż niewolnicy. Związki zawodowe wywalczyły prawa pracownika, dzięki czemy mamy 8h dzień pracy, zwolnienia lekarskie, urlopy. Oczywiście pracodawcy, wielcy fabrykanci płakali że zbankrutują, ta sama śpiewka którą wyśpiewuje naczelny klaun i agent tych grup, Janusz Korwin Mikke. To lewica i jej ruchy sprawiły, że obrzydliwości i ścieki wylewane wprost do rzeki, zostały znacznie zmniejszone. Dawniej nie przejmowano się takimi rzeczami, a że kilka wsi umierało w bąblach i strasznej agonii - koszta rozwoju. Lewica to zmieniła. Jednak piekna idea przekształciła się w hydrę - oprotestowuje się obwodnicę z powodu jakiejś żabki, a ludzie duszą się spalinami. Blokuje się jakąkolwiek budowę - i za pieniądze kończy prostest. Sprowadza się do swojego kraju miliony muzułmanów, kiedy na prosty rozum wiadomo że gdy będzie ich więcej, jak każda struktura będą się rozrastali i sięgną po władzę. Podobnie z małżeństwami homoseksualnymi i adopcją przez nich dzieci - zgroza. Niech będą, geje zawsze byli, są i będą. Nic do nich nie mam, szczerze mówiąc uważam że są lepszymi kolegami niż hetero. Ale żeby mieli oficjalnie i legalnie dziecko, jest wynaturzeniem godzącym w prostą prawdę, że dziecko musi mieć styk z ciepłą, miękką energią kobiecą, a silną, budzącą poczucie bezpieczeństwa emanacją męską. Człowiek zawsze poruszał się między dualnościami, a wychowanie w rodzinie homoseksualnej będzie dla dziecka krzywdzące i niszczące. I na nic wrzaski że dzieci w rodzinach hetero mają też źle - statystyka. Nie można zestawiać idealnej gejowskiej rodziny, z przeciętną hetero. Zestawmy przeciętność, i wtedy wyjdzie że większość gejów po prostu lubi seks, i zmienia patnerów częściej niż ja skarpetki. A zmieniam minimum raz dziennie.
Jedni śpią, drudzy się budzą
W efekcie mamy taką sytuację, że rozleniwione społeczeństwa zachodu się degenerują, a trzymane krótką, państwową ręką rosną w agresję i siłę. W krajach islamu gdzie zabrania się człowiekowi wszystkiego (seksu bez ślubu, alkoholu, zabawy) hoduje się w ludziach agresję. Gdy przyjdzie do wojny ci ludzie rozniosą w pył rozleniwionych, rozpasanych seksualnie Europejczyków. Efekt jest jak dla mnie łatwy do przewidzenia. Lewica to także kochajmy się wszyscy - problem w tym, że w naszym świecie wszyscy kochać się nie będą. Sami ludzie może tak, ale ludźmi rządzą władcy, a ci chcą władzy także nad innymi ludźmi i władcami - i zaczyna się wojna o szczytne hasełka, kiedy pod nimi zawsze o to samo; władza i pieniądze.
I biorąc pod uwagę naszą nieszczęsną historię, chcę by Polska była w posiadaniu pokaźnego arsenału atomowego. W razie wojny - Niemcy i Europejska część Rosji powinny zostać wymazane całkowicie z mapy świata. Wystarczy już tych ofiar, tych ciągłych napadów i grabieży. Polskę stać na bycie bardzo silnym państwem, ale z całą pewnością nie wtedy, gdy do władzy dochodzi lewica bądź prawica.
Prawica, włażenie w biskupi tyłek
Prawica znowu, to umiłowanie USA, tradycji i kleru. USA w dzisiejszych czasach, to przecież nasi starsi bracia w wierze którzy mają media, kino, pełnię władzy. Tam żaden Amerykanin już nie rządzi. Żydzi drukują im pieniądze, dają jeść, szczepią, bronią i oszukują dzień w dzień przez swoje media. Amerykanie zgnoili indian, Żydzi zgnoili Amerykanów, sprytniejszy i bardziej zorganizowany wygrywa. I wreszcie kler - organizacja z Rzymu, która od tysiąca lat okupuje bezwzględnie nasz kraj, miesza w jego państwowe interesy i co najstraszniejsze - rujnuje zdrowie psychiczne dzieciom. Zapomnijcie o rzadkich przypadkach pedofilii, tu się dzieję znacznie gorsze rzeczy. Powtarzanie latami od najmłodszego wieku bajek o szatanie, złych mocach, grzechach i wpajanie poczucia winy za wszystko, jest obłędem - oczywiście sprytnie zaplanowanym. Człowiek wychowany w takich "naukach", do końca życia nosi w sobie strach przed klerem i jego mocą decydowania, kto może iść do nieba a kto nie. Skąd niby wiadowo, że Bóg chce tego co twierdzi kler? nie wiadowo. Wierzymy w to ponieważ wszyscy wierzą. Jak powiedział Pan Łysiak, miliony much na gównie nie mogą się mylić. Przy okazji Pan Łysiak, też ubolewa nad upadaniem organizacji religijnej jako jedna z much siedzących na guano. I co się takiego stanie? zaleje nas inna wiara? możliwe. Ale jeśli wszyscy wychowają się w innej, to co się stanie? będzie to samo jak teraz, gdzie nieliczni wiedzą że mieliśmy piękną, naturalną religię, ale zastąpiono ją przemocą Żydowskim bożkiem z dalekiej azji. Za kilkaset lat, będą prawdziwi Polacy - muzułmanie, a potomkowie Cejrowskiego, Łysiaka i innych tub propagandowych prawicy - gardłujący o tradycji i wielkiej podstawie naszego państwa, islamie. Miejsce księdza chapiącego narodowe dobra, ziemię i budynki, zajmie imam, kościół meczet, i pomijając ubranka i fasadę, wszystko pozostanie po staremu.
Dlaczego prawica milczy w sprawie szczepionek powodujących autyzm u dzieci? dlaczego milczy w sprawie OFE, czyli ordynarnego złodziejstwa? coraz więcej rodzin boryka się z prześladowaniami za nie szczepienie dzieci, a gdy dzieciak dostaje autyzmu po szczepionce, zapada nagła cisza. Gdyby nie internet nic byśmy o tym nie wiedzieli, a w mediach? kompletna blokada informacyjna. Dlaczego PIS obniżył składkę rentową? ludzie myślą że im coś dał, ale to nieprawda. Z podatków wszystkich Polaków, dał znowu biznesmenom na podwyżki dla pracowników, równoważące inflację. Biznesmen zamiast dać od siebie, dał od PIS czyli od nas wszystkich - temu właśnie służył ten zabieg. Polska nigdy nie będzie silna, jeśli jej obywatele będą wychowywani w truciźnie poglądów o złym, rzekomo nieduchowym bogactwie. wartości cierpienia, wielkości męczenników. Tacy ludzie będą nauczeni pokory, zginania karku, niechęci do rozwijania się, bogacenia i stania kimś. Dlatego uważam że ogólnie prawica jest lepsza niż lewica, ale tylko niewiele. To czego Polsce potrzeba, to umiłowanie piękna, uczciwości, siły i bogactwa - które nie staje się sensem życia, a środkiem do dalszego rozwoju. Jednak nie mam złudzeń - prędzej mi kaktus na głowie wyrośnie, niż do tego dojdzie w tym przeklętym przez Bogów i ludzi kraju.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)