Jeśli wejdziesz w środowisko kryminalistów, po jakimś czasie przejmiesz niektóre - bądź większość ich zachowań, reakcji. Na krytykę zareagujesz zamiast uśmiechem, pięścią i nożem - ponieważ ludzie których podzwiasz i z którymi spędzasz czas, tak właśnie postępują. Jeśli wkroczysz w środowisko hipsterów, szpanerów - zaczniesz ekscytować się robionymi w Bangladeszu metkami, ajfonami. Widząc codziennie radość, staje się ona dla Ciebie czymś normalnym, oczywistym, swojskim. Widząc smutek, gniew, rozpacz - uczucia te Cię przytłoczą, aż uznasz je za swoje własne. Z kim przestajesz, takim się stajesz - to oczywista oczywistość. To z kim jesteś, odmienia Cię na swój obraz i podobieństwo. Radość raduje, smutek smuci, bieda łamie i deprawuje.
Jasne jak słońce.
A co się stanie z Twoją psychiką, jeśli latami skupiasz się na zamęczonych, skatowanych zwłokach żydowskiego cieśli? jakie stany emocjonalne wezmą Cię w posiadanie, gdy czczisz ten obraz i symbolikę z odpowiadającymi jej emocjami? odpowiem Ci, ponieważ przez lata poznałem je dość dobrze; słabość, poczucie niemocy, strach, poczucie winy, niska samoocena i szmacenie siebie nazywane pokorą - a także bycie niewolnikiem faceta w czarnym, którego inni faceci nazwali pośrednikiem między mną a Bogiem - niestety, Bóg na ten temat się nie wypowiada, ciekawe dlaczego? Gdy te stany umysłu (bądź tylko niektóre z nich) staną się Tobą, witaj depresjo, witajcie problemy, nieudacznictwo, klęski i życiowe tragedie. Jeśli myślisz o radości, to nią emanujesz a świat odpowiada Ci jak echo - ono nie ma sumienia. Po prostu reaguje jak trampolina - rzuć coś na nią, a po jakimś czasie to coś powróci. To nie do końca trafne porównanie, ponieważ echo duchowe zwróci Ci z nawiązką. Jeśli dasz światu minutę radości, dostaniesz jej dziesięć minut. Jeśli dasz minutę strachu, wstydu bądź poczucia winy - dostaniesz ich także dziesięć minut. Jeśli Twoje myśli wypełnia radość, unikasz skutecznie smutku, stąpając po radościach większych i mniejszych. Jeśli wypełnia Cię poczucie winy, strach i wstyd (np. za wyimaginowane grzechy) - wejdziesz po kolana w gówno wcześniej czy później. Nie liczą się bogowie, bajki i słowa - tylko stany emocjonalne. Jakie emocje wzbudza w Tobie Twoja religia, Twój przewodnik duchowy? bo jeśli negatywne, to wygoń go ze swojego serca i portfela, bo to tam najmocniej się przyssał.
Masz psa, dziecko? kochasz? czy chciałbyś by ukochana osoba cierpiała, czuła się winna? a w życiu. Chcesz by miał jak najlepiej, a nie ciągle myślał o swoim długu za śmierć Boga, grzech pierworodny, mysli podobno nieczyste... Nikt kto naprawdę lubi - nie mówiąc o miłości - tego nie chce, a Bóg ma tego chcieć? a może to nie Bóg, a cwaniaczki podające się za jego pośredników tego chcą, ponieważ żyją z tego wygodnie, mają władzę, szacunek ludzi? Bóg milczy, więc obrotne chłopaki wzięły sprawy w swoje ręce.
Cierpienie rodzi tylko cierpienie
Wszyscy których znam, a którzy bardzo mocno weszli w stworzony przez kapłanów świat katolicyzmu - wszyscy którzy przyjęli jako prawdę bajania o cierpieniu - wcześniej czy później doświadczali życiowych tragedii i klęsk. Realizowała się i spełniała ich wizja - ich ogólny stan świadomości. Wczuwanie się w rzekome cierpienie Boga, odczuwanie jego rzekomego upokorzenia i rzekomej słabości, pojawiało się w życiu człowieka który wierzy że zna prawdę - bo tak mu powiedział kapłan, czyli często prosty chłopak ze wsi, który poszedł do seminarium w poszukiwaniu lepszego życia. Tam mu powiedzieli że jest Bożym pośrednikiem, w co on uwierzył - trudno nie uwierzyć, gdy przez lata ma się to ciągle, bezustannie powtarzane.
A Ty co czczisz, co podziwiasz? czym codziennie nasiąkasz? pięknem cudownego świata, miłością, czy może zakatowanymi zwłokami i cierpieniem? bo wiesz... o czym myslisz, to Cię spotka. I nie mieszaj w to Boga, zostaw go w świętym spokoju.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)