Mareczek Mareczek
112
BLOG

Manipulacja Paniami

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Manipulacja kobietą? Brzmi źle, niegodnie, grzesznie. Prawdziwy gentleman nie manipuluje kobietą! Wrzasną oburzone i trochę podekscytowane Panie. Czyżby? 


Kwestia gustu

Gdy kobieta wpada w oko mężczyźnie (czyli widząc ją albo myśląc o niej, facet odczuwa przyjemność spowodowaną dopaminą, przez co chce to robić jak najczęściej), chciałby zrealizować swoje zamierzenia. Są one różne, kwestia gustów i guścików; jeden chce uprawiać seks, by bolesne napięcie zrzuciło z jego barków i jąder nieznośny ciężar, drugi przeżyć romantyczną miłość, deklamować Pana Tadeusza w blasku księżyca i różowych świec, trzeci zapłodnić, ożenić się i założyć rodzinę, dać Donkowi mięso armatnie na kolejną wojenkę o honor, guziki i interesy naszych starszych braci w wierze z USA; jeszcze inny pragnie zabić i zjeść, bo tylko full opcja daje mu pełnię przyjemności; co kto lubi, jak to mawiają. 


Każdy z nas zawsze robi to, co jak uważa, da mu przyjemność, a za wszelką cenę unika nieprzyjemności. Nawet męczennik rzekomo poświęcający się dla innych, ma ze swej wyjątkowości (jestem lepszy od innych, robię coś, czego nie zrobi nikt z tej hedonistycznej hołoty) przyjemność natury psychicznej, zwłaszcza że według tego w co uwierzył, przez swoje cierpienie unika wiecznego piekła; mamy więc specyficzny biznesik, gdzie za cierpienie nabywamy zysk, czyli mamy do czynienia ze zwykłą relacją handlową. Jeden wierzy że męka da mu niebo po śmierci, więc dąży do tej wprawdzie odległej, ale realnej dla niego przyjemności, drugi wierzy że będzie szlachetny i zarobi na niebo wtedy, gdy da menelowi dziesięć złotych, a trzeci że wystarczy klepanie modłów trzy razy dziennie. To co uważamy za przyjemność, nie jest nasze, a zostało nam wmówione przez autorytety; przez powtarzanie zostało wyuczone i uznane za coś normalnego; nic bardziej mylnego. 

Sztachetą i kastetem przy fajku

Ten kto pali, albo jeszcze lepiej, palił, wie że na początku papierosy są obrzydliwe, często się po nich wymiotuje, kaszle, dusi; organizm walczy z czymś, co go niszczy. Pamiętam doskonale, jak z moim najlepszym kumplem Tomkiem w podstawówce zaczynaliśmy; to było straszne, ale z drugiej strony myślałem, że dziewczyny będą mnie podziwiać. Cierpiałem w imię zwiększenia swej atrakcyjności towarzyskiej, myślę że wielu czytelników właśnie też tak zaczęło. A skąd brała się moja wiara, że wciąganie w siebie cuchnącego dymu da mi szacunek otoczenia? Głównie z filmów, gdzie twardziele palili jednego papierosa za drugim. Filmowy gwiazdor z rozepchanym przez producentów odbytem, zabił pięściami dwudziestu chłopa, wystrzelał batalion pancerny, zużył wagon ketchupu udającego krew, przeleciał kilkanaście ślicznotek i na koniec zapalił marlboro; weszło to w moją naiwną, dziecinna psychikę jak nóż w masło. Ponieważ chciałem być lubiany i podziwiany, chciałem dotykać i ciągnąć za warkocze klasowe ślicznotki, a nie miałem psychicznej siły która by mi na to pozwoliła, naśladowałem wzorce z otoczenia, a więc z filmów i pijanych wujków, którzy po alkoholu opowiadali jak to rozprawiali się ze swymi oponentami pięścią, sztachetą i kastetem. Skąd miałem wiedzieć że prawdziwa siła i moc to znajomość celu, wiara w siebie, życzliwość do siebie? Nikt z mojego otoczenia takiej wiedzy nie miał. Dokopanie się do niej zajęło mi prawie dwadzieścia lat. I gdy zrozumiałem o co chodzi, pojąłem że większość ludzi tej wiedzy po prostu nie chce. Lecą jak ćmy do ognia, upatrując swego spełnienia w tym, co im w dzieciństwie wmówiono.
 

Dlaczego więc ludzie palą? Bo naśladują wzorce męskości (faceci), albo kobiecości (Panie widzą szanowaną ciocię palącą mentola, więc kojarzą sukces towarzyski z paleniem) wzięte z filmów, książek, ogólnej mody. Ciało się buntuje przeciwko truciźnie, ale z czasem się przyzwyczaja, więc łagodzi objawy buntu przeciwko truciźnie. Uległość wobec mody na dorosłość skutkuje najczęściej rakiem, zniszczeniem zębów, smrodem ubrań i ciała oraz finansowym drenażem. Skoro człowiekowi można wmówić że papierosy są cool, można wmówić wszystko inne, a on będzie się niszczył wierząc że to jest normalne. Tylko że to normalne nie jest - i nigdy nie było. Ktoś nas, ludzi, potężnie okantował.

Kapitalista żyje z pragnienia ludzi

Twoje prawdziwe życiowe pragnienia, są zupełnie inne niż te, które jak teraz wierzysz, dadzą Ci szczęście. W procesie rozwijania swej osobowości, odrzucania nie swoich przekonań, ludzie z niedowierzaniem czują że "kręci" ich zupełnie co innego, niż wcześniej myśleli. Ich indywidualność, wrażliwa i cudowna istota, została stłumiona i zarzucona tonami cudzych śmieci, marketingowych mód i trendów, pragnieniami elektro - szmelcu i wszystkiego tego, co nie da Ci szczęścia. Bo gdyby dało, już byś tego nie potrzebował; fabryki by stanęły, podobnie jak obtłuszczone serca przerażonych kapitalistów, którzy żyją z Twojego wiecznego pragnienia, nienasycenia, chorowania i nieszczęścia. Przemysł produkuje, byś co roku zmieniał telefon, lodówki i ciuchy; musisz więc bezustannie pragnąć, bez końca liczyć że szczęście przyjdzie z kolejnym produktem, marką, przedmiotem. Czy szczęśliwy człowiek potrzebuje co roku nowego smartfona? Czy w ogóle potrzebuje smartfona? Ano właśnie. 

By kobieta chciała zrealizować pragnienia mężczyzny (czyli dać mu przyjemność), trzeba wiedzieć że pachnąc i piękna Pani przed nami, która tak przekonująco mówi o tym, że najważniejsze jest serce (więc całymi dniami przystraja i maluje swe ciało) i jak nienawidzi egoizmu (ale tylko Twojego, sama przecież pragnie dla siebie przyjemności), także ma swoje cele, których osiąganie daje jej przyjemność. To w większości nie jej cele, a coś co zaprogramowała jej kultura poprzez filmy, książki, komiksy, religię, bajki od dzieciństwa; wszędzie tam jest głównie jedna informacja, że kobieta + mężczyzna + dom+ dzidzia = szczęście. Czego nie obejrzysz i nie przeczytasz, wszędzie masz tylko związki; szczęśliwe, nieszczęśliwe, ale tylko i wyłącznie związki. Wydaje się, że sensem istnienia istoty ludzkiej, największą rozkoszą i aktem patriotyzmu oraz dobra jest wejście w związek, małżeństwo i spłodzenie potomstwa - każdy kto podważa tę wszechobecną propagandę, staje się psychicznie chorym oszołomem, wariatem który "nic nie rozumie". Taki człowiek jest traktowany jak ci, którzy płonęli na stosach za szatańskie twierdzenia, że ziemia jest kulista a nie płaska. Teraz w Europie palić legalnie ludzi nie można, więc stosuje się społeczną banicję, skazując bluźniercę na męki samotności. Masz wierzyć w to, co system Ci każe wierzyć, bo jak nie to będziesz cierpiał męki wyszydzenia Cię, nabicia na pal ostracyzmu, wyrzucenia poza nawias społeczeństwa. Czy to nie zastanawiające? Dlaczego mam w to wierzyć bezkrytycznie, skoro mam rozum? Mam prawo analizować wszystko to, co podaje mi się jako prawdy życiowe; i korzystam z tego prawa, co widać, słychać i czuć.

Zniszczyć oszołoma!

To co kultura ludziom wmawia, wchodzi w głowę tak mocno że wydaje się być od zawsze normalne i własne, a takie nie jest i nigdy nie było. Nie ma w pięknych główkach Pań nic innego, niż powszechnie serwowane informacje; żadnej indywidualności, cienia oryginalności, zefirka własnych pasji - jest tylko to, co zostało tam upchane przez media, przez wieloletnie, hipnotyczne powtarzanie odpowiednich sugestii które przyjmuje się za prawdę - Pragnienie rozmnażania się, budowania jutra i rodziny. To ma dać szczęście, niestety, jakimś dziwnym trafem nie daje. Daje! Wrzasną Panie patrząc z pogardą na niedojrzałego emocjonalnie autora tych płytkich, pustych słów. A skąd pewność że daje? Z filmów, książek, opowieści nieszczęśliwych w swych małżeństwach babć, mam i ciotek? Już wiem co powiedzą Panie, znam to na pamięć; znam wiele takich małżeństw! Rykną Panie w których spojrzeniu oprócz pogardy, pojawia się także radosny triumf, powiew zwycięstwa nad oszołomem, który śmie podważać cudowne komedie romantyczne kręcone przez rozwodników. 

No cóż, pisałem o tym wiele razy. Wiele z powszechnie uważanych za szczęśliwe małżeństw, doprowadziło do perfekcji udawanie szczęścia. Po co? Ano po to, bo nie każdy lubi zgrywać ofiarę życia, która litością wyłudza zainteresowanie, pieniądze i inne ochłapy którymi się karmi. Niektórzy udają szczęście w związku, by inni ludzie zazdrościli, by singielki płakały ze wzruszenia, potwierdzając "swoją" wiarę w to, że prawdziwa miłość istnieje. To sposób na bycie "kimś", wysoką pozycję społeczną, w końcu wielu chce znać harmonijną parę, która podkłada ogień pod kocioł wiary w to, że związek daje szczęście. Ponieważ od lat pracuję z ludźmi, mówią mi o tym jak wygląda taka gra ze szczegółami. Do tej pory trudno mi uwierzyć, jak bardzo szczegółowe są przygotowania do odgrywania "szczęśliwej pary" na ulicy, imprezie, u rodziny czy znajomych. No cóż, niepotrzebnie tak mocno udają - ludzie tak bardzo pragną widzieć w otoczeniu potwierdzenie "swoich" racji, że wystarczy grać na pół gwizdka, wszystko i tak zinterpretują po swojemu, byle tylko wyszło że mają rację; ale nie mają, nigdy nie mieli. Droga do tej konkluzji wiedzie przez pole minowe cierpień; jedni przejdą je cali, innym urwie nogę czy rękę, ale i tak warto.

Dwa tryby machiny pożądania

Mądry mężczyzna wie, że kobieta przejawia się w dwóch, że tak się być może niezręcznie wyrażę, trybach; w pierwszym chce tego co i w drugim, czyli Najważniejszego Kobiecego Celu (rodzina i dzidzia), ale Pani w pierwszej daje sobie na niego trochę czasu, a póki co chce poszaleć (przelecieć iluś kolesi), a druga chce już tu i teraz rozpłodu, że się tak brzydko wysłowię. To Panie, którym biologiczny zegar gra marsza pogrzebowego; coraz większa masa ciała i zanikająca jędrność części ciała, które Panowie lubią tarmosić, dotykać i lizać, skutecznie zmniejsza liczbę tych, którzy będą chcieli zainwestować całe życie, by sprawić przyjemność sobie i Pani.
 

Mądry mężczyzna musi rozpoznać, w której akurat fazie jest kobieta. Uczciwy facet jeśli chce seksu, rezygnuje widząc Panią chcącą zakładać rodzinę; bo faceta z klasą stać na to, by dla seksu nie unurzać się w nieuczciwości. Tak mówię braciom samcom, którzy pytają mnie o życiowe rady; musisz być uczciwy, stać Cię na to. Mężczyzna nieuczciwy, chcący tylko seksu, oszuka kobietę pragnącą rodziny, by osiągnąć swój cel w jej łonie. Wmówi jej że pragnie dzieci i ślubu, a zakochana i podniecona wizją własnej przyjemności (koniec z łatką starej panny, wyższa pozycja społeczna, skończą się docinki rodziny i koleżanek że nie ma chłopa, możliwość odczuwania pogardy do tych Pań, które nie mają jeszcze obrączki na palcu) kobieta da mu to, czego nie powinna. Ta Pani jest egoistką, oczywista oczywistość - ale to jej życie, jej postawy wobec życia i jej problemy, które niechybnie nastąpią. Moi chłopcy mają iść przez życie tak, by nikogo nie krzywdzić. Każdy kto mówi Ci że możesz oszukać kobietę, nawet nieuczciwą, oszukuje Cię. Nie ma takiej potrzeby, świat pełen jest rozkoszy której możesz doświadczyć. Wystarczy tylko wiedzieć, do których drzwi zapukać.

Poznać zwyczaje wroga, to go pokonać

Jeśli obie strony chcą seksu, trzeba zadbać o to, by partnerka zechciała przyjąć nas między swe rozkoszne ud przestrzenie; ładnie i modnie się ubieramy, szorujemy zęby, dbając by w każdej chwili konwersacji, nasz oddech był przyjemnie odbierany przez czujne nozdrza partnerki. Dbamy o paznokcie, kąpiel przed randką, dobry perfum, wyprostowaną sylwetkę, miłą i wyluzowaną postawę, gdzie nie podlizujemy się ale i nie jesteśmy agresywni, natarczywi. To właśnie jest wywieranie wpływu na drugą osobę, by zrobiła to, czego chcemy (i czego ona potencjalnie także chce, ale jeszcze bada czy pasujesz do jej wzorca faken frenda). Ktoś kto lubi czytać, dokształcać się, wie że można mówić niskim tonem w specjalny, emocjonalny sposób - szanse wzrastają. Ktoś jeszcze mądrzejszy wie, jaka w danym sezonie panuje moda. Nałożenie odpowiedniej szmaty na swe ciało, zwiększa szanse. Musisz być w temacie, czytać damskie gazetki, obserwować to, co kształtuje przekonania i poglądy Twego celu, ludzkiej samicy. Jeśli idziesz na randkę w garniturze dziadka, nie licz na słono - rybne muśnięcie Twego języka, a raczej na wieczorną gorzką gorycz chemicznego ekstraktu chmielu, z polskojęzycznego browaru.

Faceci mocno siedzący w wiedzy o ludzkiej psychologii, wiedzą że można w różne sposoby pobudzać "gadzi mózg" kobiety, czyli jej prymitywną, emocjonalną strukturę, która jest silniejsza niż świadomy umysł, czyli przereklamowany zdrowy rozsądek. Ci którzy czytali Toma Ferrisa i Małachowa wiedzą, że zamiast feromonów w perfumach z allegro, można jeść orzechy brazylijskie, dużo tłuszczu, witaminy D3 i korzystać z naprzemiennych prysznicy (ważne by woda była lodowata), by mocno wzrósł poziom testosteronu (ponad trzykrotnie), co objawia się tym, że kobiety tracą nad sobą kontrolę (uruchamia się silne pożądanie). Jeszcze inni wiedzą, jak wprowadzać w podświadomość kobiety podprogowo pewne informacje, zachęcające do siebie, a kolejni którzy uczą się energetyki, robią sztuczki które wymykają się ludzkiemu rozsądkowi. Gdy ja chciałem jakąś Panią poznać, zainteresować sobą, rozmawiałem z jej duszą w ciszy swego mieszkania; później ta Pani widząc mnie, czuła dziwne, ale przyjemne, magiczne uczucia których w ogóle nie umiała wyjaśnić. Warunkiem sukcesu takich działań duchowych, jest bezwzględna uczciwość i życzliwość wobec kobiet, a nie pragnienie by mieć w niej wytrysk za wszelką cenę. 

Szanujmy Panie, ale kod pin trzymajmy przy sobie

Zawsze podkreślam, że niezależnie od tego co piszę, warto mieć duży szacunek wobec Pań; to najczęściej emocjonalnie dzieci, tak też je trzeba traktować. Pojawiamy się w tym świecie by doświadczać i się uczyć, wszyscy jesteśmy na tym duchowym poziomie jednością. Pogarda wobec kobiecych fochów i nielogiczności, jest w istocie pogardą wobec siebie, przecież to w swojej wyobraźni ją odczuwasz, tylko na Ciebie - a nie na nią wpływa. Są też tacy, którzy nie wiadomo skąd mają w sobie taką nadludzką energię i czar, że kobiety są im podawane na tacy, co tłumaczy ezoteryka jako podpięcie się pod "złe siły". Brzmi śmiesznie, do momentu w którym nie wejdzie się pod władzę tak potężnej aury. Wtedy racjonalista wyjąka, że oto ktoś ma silną osobowość; akurat. Panie które ulegają takiej sile, są bezwzględnie niszczone, ale haczykiem na który się je łapie, jest ich wiara w to, że mogą zmienić coś, czego zmienić się nie da; czyli pycha i ignorancja. Podobnie Panowie, których zauroczy niezrozumiała siła; czeka ich ciężka lekcja życia, dość częsta zakończona sznurem na szyi i kałową ejakulacją w obszarpane portki. Tak się kończy wiara w to, że cokolwiek na zewnątrz "mnie" może dać szczęście.

Panie na randkach też manipulują, ponieważ wiedzą że zapach, ubranie, makijaż, tipsy i masa innych upiększaczy (których nawet nie znam), zwiększa ich szansę na poznanie odpowiedniego (czyli najczęściej zamożnego albo z perspektywiczną pracą, by spełnić marzenie o rodzinie) faceta. Te Panie które mają szerszą wiedzę, stosują różne techniki i triki, których nie ma sensu w tak krótkim felietonie opisywać. Każdy gra kartami, jakie dostał od losu, a niektórzy te szanse znacząco zwiększają. Czy to że zamiast oglądać telewizję czytają, dokształcają się, znaczy że są źli? Podli? Nie, po prostu wiedzą że im więcej wiesz i rozumiesz, tym więcej możesz. Panie na szczycie sukcesu mają wspaniałe ciała, głosy i feromony; zamiast wybrać dziada, brały milionerów. Panie brzydsze muszą się dokształcać, inwestować w inne zalety i umniejszać wady, co też umożliwia sukces, często większy niż mają naturalnie piękne Panie. Ale trzeba się uczyć - w tym wyścigu szczurów wygra ten, kto ma aktualniejszą i pełniejszą wiedzę, kto mocniej orientuje się w grze i jej zasadach. Pamiętam jak jakiś czas temu, moja czytelniczka umówiła się ze mną na spotkanie. Myślałem że będzie jak zwykle - trochę pogadamy i do łóżka. A ona kupiła mi paczkę migdałów, o których kilka razy pisałem że je lubię. I mimo tego że z łózka nic nie wyszło, bardzo serdecznie ją wspominam z tego tłumu Pań, które mnie odwiedzały. Nie tylko Panie lubią prezenty - Panowie są także na ich punkcie bardzo czuli. Do tej pory mnie zastanawia, w jak prosty sposób można było mnie podejść; teraz z racji odchudzania, na migdały reaguję agresywnie; chwała Panu Bogu!

Tresura człowieka

Na szczycie tego wyścigu są ci, którzy wiedzą że partnerzy dają przyjemność, bo tak zostaliśmy wyuczeni. To tak samo jak z nałogami, palacze święcie wierzą że bez papierosa życie będzie szare i smutne, identycznie jak uzależnieni od alkoholu, narkotyków i hazardu. Gdy Ci powiem że bez heroiny wstrzykiwanej w żyłę na penisie (bo inne miejsca są już zniszczone), prychniesz - przecież żyjesz i tego nie potrzebujesz. Ale gdy Ci powiem że bez związków także można być szczęśliwym, oburzysz się. Widzisz, tak działa warunkowanie ludzi przez naszą kulturę. Tak Cię wytresowano, a Ty zgodnie z tym programem żyjesz i funkcjonujesz. Oburzysz się, wkurzysz; ale z czasem zobaczysz, że proponowane i znane Ci z mediów sposoby na szczęście, nie działają, bo i działać nie mogą.
 

Czy chcę Cię zniechęcić do miłości, związków? Ależ skąd. Chodzi mi tylko o to, byś pod cudzymi celami odkrył swoje własne. Może się okaże że Twoją pasją jest co innego niż rodzina, zakładana by mieć szklankę wody na koniec życia i niebo po śmierci? Pragnę byś decydował sam, bo to Twoje życie; póki co decydują inni, kultura, media, religie, marketing i mody, a także oszukani przez nie "przyjaciele". Im nie zależy na Twoim szczęściu - oni chcą tylko tego, byś kupował bez opamiętania, byś z zewnętrznymi przedmiotami wiązał swoje szczęście. Tak Cię nauczono - ale niby dlaczego miałbys nie związać go z samym życiem? Żyjesz, co daje Ci szczęście, hormonalny haj który kojarzysz tylko z zakochaniem, procesem chemicznym mającym Cię nakłonić do rozmnażania. Dla mózgu to bez znaczenia, on jest programowalny - ma pchać dopaminę non stop, z powodu samego życia? To pcha. To system hormonalny, robol woli, niewolnik Twej decyzji, robot zdrowego przekonania. Po co wiązać swoje szczęście z czymkolwiek, jak możesz być szczęśliwy tu i teraz, bez sukcesu, płaskiego brzucha, wielkiego penisa, miliarda dolarów, pięknej cycatki owiniętej wokół Twego ciała i konta bankowego?


Czy byłeś na moim nowym forum www.braciasamcy.pl, gdzie jestem dyktatorem demokratycznym?

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości