Mareczek Mareczek
242
BLOG

Kobiety kochają władzę

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Od dzieciństwa się nas uczy (filmy, książki, komiksy, przykład rodziców gdzie silniejszy ma ostatnie zdanie, przykłady z życia, podpici wujkowie na rodzinnych spotkaniach) że opinia innych ludzi ma na nas kolosalny wpływ; pozytywna jest dobra, negatywna jest zła. 


Urocze pochlebstwa

Sami widzimy że silnym wszyscy nadskakują, podlizują się, a biednych co najwyżej się toleruje. Kto ma siłę, ten pluska się w nektarze pochlebstw, kto jej nie ma, brodzi po szyję w szambie drwin, docinek i braku zainteresowania. Już wczesna obserwacja nas uczy, że tam gdzie zbiera się kilku ludzi, natychmiast wytwarza się hierarchia; ktoś musi być na szczycie, ale także na dole. W szkole rządzą silnoręcy, albo karakany mający silniejsze rodzeństwo; kto z nimi trzyma sztamę, tego każdy będzie się bał zaatakować. 

Na tym świecie jest tylko jedna alternatywa: rozkazywać albo słuchać. (Napoleon I)

Kto nie trzyma, tego można bezkarnie prześladować. Gdy nie chroni Cię silna ręka osiedlowego wykidajły, grupa zaczyna Cię podgryzać. Gdy nie odpowiadasz na coraz częstsze zaczepki (stado sprawdza Twą siłę i gotowość do walki), w którymś momencie następuje "punkt przełamania"; wszyscy wiedzą że się boisz, nie oddajesz ciosu - wtedy już nic nie możesz zrobić, ponieważ stado Cię zniszczy. Stado kocha zaszczuwać innych, bo dzięki temu słabi mogą pokazać swą potęgę, a gnębiąc słabszego można bezpiecznie pokazać swą siłę; bo na kim, jak nie na słabszym który nie może się bronić? Silny może oddać, a słaby za którym nie stoi nikt ważny, nigdy nie odda komuś, za którym stoi grupa pewna swej siły. W grupach chuligańskich gdy dochodzi do napaści, najagresywniejsi są zawsze ci najbardziej zakompleksieni, najsłabsi, których boli że są nisko w hierarchii. Gdy ofiara jest słaba, można bezkarnie ją skopać, wyżyć się, pokazać swoją agresję i nienawiść, co ma podnieść rangę i pozycję napastnika w grupie. Gdyby rozochocony siłą grupy agresor musiał walczyć jeden na jeden, najczęściej uciekłby albo przepraszał. Im większe poczucie niedowartościowania, słabości; im mocniej uczucie bycia słabym w grupie gryzie i szarpie, tym większa agresja się wyzwala, gdy można bezpiecznie ją z siebie wyrzucić w kierunku twarzy chudego studenta. Ofierze napaści ból szybko minie, napastnik cierpi bezustannie. Lwy chociaż są tak potężne i silne, są bezustannie gryzione przez owady. 

Wszelka władza pochodzi z lufy pistoletu. (Mao Tse - Tung)

Gdy inni upewnią się o Twej słabości (niechęć do walki, brak kolegów, rodzeństwa, agresji), już po Tobie. Czas na reakcję był na początku, a jedyną słuszną w takiej sytuacji jest bezwzględnie uszkodzić lidera. Nigdy nie należy zajmować się pionkami, bo w zupie z gówna można utonąć; tylko celnie wymierzony cios w lidera może powstrzymać grupę. Gdy ukazać słabość lidera, grupa sama go zagryzie. Nowy lider będzie Cię już szanował, albo Ty nim zostaniesz. Wtedy będziesz gnoił swoich podwładnych, wyżywając się za swój strach - wiesz przecież że w każdej chwili mogą Cię obalić, za co się bezustannie odgrywasz skłócając ich ze sobą, napuszczając na siebie, karząc i nagradzając. Dziel i rządź przyjacielu!

Nienawidzę ciemnego tłumu i trzymam się odeń z daleka. (Horacy)

"Punkt przełamania" występuje często w związkach, gdzie mężczyzna by nie stracić seksu i przychylności kobiety, nie stawia jasnych granic dotyczących wzajemnych relacji. Taki facet pozwala na drwiny z siebie w towarzystwie, wrzaski, niegrzeczne traktowanie, manipulowanie płaczem (kobiety uruchamiają go na życzenie) i wskazywaniem sąsiada jako przystojniejszego, zaradniejszego, co ma nas upokorzyć. Kobieta zawsze łamie granice, by przekonać się o sile mężczyzny - im silniejszy facet (bez względu na konsekwencje pilnuje granic), tym kobieta bardziej go kocha i pożąda seksualnie (w niektórych przypadkach odejdzie, jeśli jest sadystką). Jeśli mężczyzna jest słaby, nie pilnuje granic z lęku o utratę kobiety i seksu, w którymś momencie kobieta go traktuje w straszny sposób, że nie wspomnę o mitycznej migrenie, która cudownie mija przy kochanku. 

Dla pożądających władzy nie istnieje droga pośrednia między szczytem a przepaścią. (Tacyt)

Zapamiętaj sobie raz na zawsze - kobieta która kocha i szanuje, nawet umierając da Ci seks. Seks jest nagrodą i wyrazem podziwu wobec silnego, pięknego szorstką siłą woli samca, a jego brak pogardą, wyrazem dezaprobaty i często wstrętu. Gdy doprowadzisz swoim strachem i brakiem konsekwencji do katastrofy w związku, próba przywrócenia granic skończy się wyśmianiem; mleko się rozlało, jest już za późno. Wtedy pozostaje tylko rozstanie, albo brutalna próba przywrócenia normalności, co bardzo rzadko się udaje. Jak ktoś Cię już raz zgnoił, poczuł smak triumfu i zwycięstwa oraz pogardy do Ciebie, nigdy tego uczucia nie zapomni. Facetom z którymi pracuję, zawsze te niuanse dokładnie tłumaczę. Nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy - i tę mądrość zawsze polecam do stosowania w takich przypadkach.

Wszyscy mężowie rządzą kobietami, my wszystkimi mężami, nami zaś kobiety. (Katon Starszy)

Gdy ktoś nas pochwali, czujemy się przyjemnie, jesteśmy z siebie dumni (a chociażby biznes na fejsie, gdy brzydcy ludzie wzajemnie komplementują swoje najlepsze zdjęcia, by dać sobie odrobinkę tej tak upragnionej przyjemności poczucia bycia ważnym, akceptacji). Pochwała sprawia, że jesteśmy zalewani hormonami szczęścia jak po długim joggingu, policzki się zaróżawiają, oddech pogłębia, przeżywamy upojenie i euforię. Tak zostaliśmy uwarunkowani, aby pochwała wyzwalała w nas poczucie przyjemności. Chce nam się skakać, tańczyć, latać; zostaliśmy pogłaskani. Ale wiemy że ręka która pieści, za chwilę może złamać nos; im więcej przyjemności nam daje, tym większy strach że za chwilę uszczypnie. Im więcej władzy, tym więcej zależności od ludzi - i tym więcej nienawiści którą do nich czujemy, bo wraz z przyjemnością rośnie poczucie zagrożenia.

Absolutna władza wiąże się z absolutną zależnością. (Antoni Kępiński)

Gdy ktoś nas skrytykuje, cierpimy, szalejemy, nie możemy znaleźć sobie miejsca, wyżywamy się na innych, słabszych, wyobrażamy sobie w myślach akty zemsty i celnie ripostujemy. Wypływa to wszystko z wczesnego dzieciństwa, gdzie pochwała rodzica była wszystkim, niebem, szczęściem; krytyka natomiast piekłem, upadkiem, ostateczną przegraną. Przecież dziecko nie może odejść, uciec, jest skazane na rodziców. Ich wola i humory stają się Boskimi nakazami, a my zapamiętujemy to na całe życie. Rodzice to pierwsza autorytarna władza, dająca przyjemność (ciastka, pieszczoty, zabawa, akceptacja) i cierpienie (wrzaski, klapsy, wściekłe milczenie, strach). Możesz temu zaprzeczać, nie pamiętać, ale to w Tobie tkwi bardzo głęboko; władza daje i zabiera, władza jest wszystkim. Każdy człowiek czuje nabożny lęk przed władzą, czasem wyrażany histerycznym buntem. 

Władza to największy afrodyzjak. (Henry Kissinger)

Truskawką na torcie światowych przyjemności jest uznanie innych, sprawiające że czujemy się ważni, silni, szanowani. Pochwały i uznanie dają przyjemność, poczucie sensu życia każdej osobie, która tak została uwarunkowana (wytresowana jak tresuje się psa, by reagował machaniem ogona na widok kiełbasy, nazywajmy sprawę po imieniu). Jest taki stan, gdzie można doświadczać tej przyjemności bardzo dużo i często - to władza. Kto ma władzę, ten ma uznanie innych, komplementy, podziw mężczyzn i pożądanie kobiet. Każdy człowiek dąży do władzy, jako stanu dającego dużą przyjemność. 
Wszyscy znamy poczucie wyższości i niższości. Ktoś kto jest od nas słabszy (siłowo, finansowo, społecznie, towarzysko), budzi w nas uczucia które określamy jako przyjemne, dobre. To poczucie wyższości - ludzie kochają doświadczać tego stanu, bowiem jest to stan władzy, kontroli, największa rozkosz znana zwykłemu człowiekowi; znacznie większa niż seks który jest kontrolą nad ciałem kobiety, władzą seksualną. 

Uroda kobiety jest formą władzy (Susan Sontag).

Spójrz proszę na pozycję misjonarską (moją ulubioną, jestem romantykiem), gdy mężczyzna przygniata kobietę, ubezwłasnowolnia ją swą siłą, masą i członkiem figlującym w jej ciele. Każdy lubi się czuć wysłuchiwany, rozpieszczany, gdy ludzie starają się nam podlizać i przypodobać, bojąc się utracić nasze względy i łaski. Gdy masz siłę, mężczyźni Cię słuchają, śmieją się z Twoich kawałów, pomstują na Twych wrogów; Panie Cię uważnie słuchają, troszczą o Ciebie, śmieją gdy Ty się śmiejesz, płaczą gdy czegoś żałujesz, rozkładają uda gdy płoniesz żądzą. Gdy masz władzę, inni ludzie stają się najlepszymi terapeutami i pomocnikami; masz problemy? Wielu chętnie pomoże Ci w ich rozwiązaniu. A co ze słabym i biednym? Czy ktoś go wysłucha, pogłaszcze, skomplementuje? Nigdy w życiu.

Władza czy­ni głupim. (Fryderyk Nietzsche)

Takie rzeczy widzimy nie tylko na dworach królewskich, ale w każdej społecznej grupie, od osiedlowych blokersów po korporacyjne szczury. Fajnie jest się na kimś wyżyć, bez ryzyka odwetu i zemsty; ofiara jeszcze podziękuje, bo chce przyjaźnić się z kimś potężnym; chce ogrzać się w blasku słońca. Gnojąc słabszego można spokojnie rozładować napięcie, wyluzować, obniżyć poziom stresu; to jest jak nałóg. Wiele słyszałem o elegancko ubranych ludziach, którzy chodzą po stacjach benzynowych czy sklepach, pomiatając i szmacąc nie mogących odwarknąć pracowników. W ten sposób ładują sobie akumulatory, bo inaczej nie umieją. Ktoś kto czuje się nikim, rozkosz znajdzie jedynie w poniżeniu innego człowieka. Czasem się uda, czasem nie; to kontuzjogenne życie. Gdy Stalin wyżył się na Berii, ten dla rozładowania i zabawy lubił wskoczyć w gumowy strój, by skatować kogoś na Łubiance; ofiara konała godzinami, zaznając nieludzkich tortur.

Tyl­ko ten umie rządzić, kto umie być posłusznym władzy. (Seneka Młodszy)

Wyżywać się można upodleniem słownym, krzykiem, czasami przemocą. Im ktoś jest bardziej ucywilizowany, tym bardziej wyżywa się słownie. Kto jest większym prostakiem, wyżywa się bardziej w kierunku fizycznym, cielesnym. Erudyta bądź słabeusz szydzi i kpi, prostak bije pięścią, rozkoszując oczy puchnącym ciałem, łzami i krwią, czasem wrzaskiem bólu. Kto nie może kąśliwym słowem czy pięścią, odpala komputer i zabawia trollingiem, który jest jak seks w prezerwatywie; niby jest, ale przyjemności niewiele. Chciałoby się więcej, ale strach nie pozwala. Trolling jest terapią dla wielu ludzi, która ratuje ich psychikę przed upadkiem; nikt nie chce ich słuchać, pogłaskać, może nawet przytulić; skoro tak, zwracają uwagę prowokując silne emocje. Działają jak terapeuci, pokazując ludziom denerwującym się ich słowami, gdzie są ich słabe punkty w samoocenie i psychice. Jeśli ktoś Ci pisze że jesteś głupi, to skąd ta złość? Bo gdzieś w środku w to wierzysz. Gdybyś był przekonany że jesteś mądry, nie ruszyłoby Cię. To tak jakby Ci ktoś powiedział że jesteś kosmitą - nie wierzysz w to, więc by Cię to tylko rozbawiło. Skoro złości, musisz gdzieś w sobie mieć kompleks, nad którym warto popracować.

Niegodziwi pochlebcy, najbardziej złowrogi dar, jakim władców karze niebios wyrok srogi. (Jean Baptiste Racine)

Zdecydowana większość ludzi planuje swoje życie tak, by wyłudzić jak najwięcej narkotyku (uznania innych). Stąd bierze się szaleńcza gonitwa za tytułami (doktorat, dyrektor, ksiądz, filantrop, bogacz, mafiozo, polityk, pisarz), oraz obłęd konsumpcji, gdzie ludzie kupują to, czego nie potrzebują, by inni czuli się gorzej, widzieli swoją niższość - która polega na tym, że nie mogą sobie kupić przedmiotów które ma ktoś inny. 

Nie ma rozkoszniejszego oszołomienia nad to, które daje nieograniczona władza. (Aleksy Tołstoj)

Jest też inne uczucie, które rodzi się w nas wtedy, gdy stykamy się z kimś od nas silniejszym, możniejszym, bardziej szanowanym. Wtedy czujemy się mniejsi, mniej znaczący, nieważni - te uczucie nazywamy złym, okropnym, negatywnym. Musimy wtedy bardzo się pilnować i kontrolować, by nie narazić się na gniew dominatora. Liderzy otoczeni są pochlebcami, atakującymi każdego kto tylko źle na niego spojrzy. Chcą w ten sposób chcą zyskać względy u lidera, chętnie Twoim kosztem.

To nie władza korumpuje. Korumpuje lęk przed utratą władzy. (John Steinbeck)

Władca czy lider, jest niewolnikiem uczucia władzy. Dla euforii która powiązana jest z władzą, lider (czy to bandy osiedlowych rzezimieszków, celi więziennej, klasowy błazen w gimnazjum, dyrektor w firmie, polityk) jest w stanie zrobić wszystko. Władza i kontrola jest celem i sensem życia, ponieważ daje silne poczucie przyjemności; ludzie i sytuacje są widziane jedynie w kategorii tych, które służą utrzymaniu stanu euforii w ciele władcy, bądź jej zagrażają. Władca staje się absolutnie uzależniony od władzy, której brak traktuje jako wpiekłowstąpienie. Liczy się tylko narkotyk dający przyjemność; wszystko inne jest tylko cieniem, nie istnieje. 

Władcy lubią tylko tych, którzy są im przydatni i tylko tak długo, dopóki ich potrzebują. (Napoleon Bonaparte)

Kto nie ma siły czy możliwości by walczyć o uczucie kontroli nad innymi, doświadcza depresji, jest ponury i przygnębiony, smutny, zdołowany. Biedni ludzie są najczęściej smutni - też chcieliby porządzić, mieć kontrolę nad innymi, być szanowanymi, zgnoić kogoś, oraz by się ich bano. Niestety, z racji braku zdolności, dyscypliny, wiedzy, mocnego charakteru, wzorców sukcesu czy sytuacji ekonomicznej w której żyją, są skazani na brak władzy. Biednego nieudacznika nikt nie słucha, nie docenia, nie podlizuje się; bo i po co? Jaka z tego korzyść? Gdy bogaty czy potężny opowie kiepski dowcip, śmieją się wszyscy, gdy dobry kawał opowie biedak, śmieją się nieliczni; reszta jest zajęta myśleniem, jak zdobyć uznanie i podziw innych. Szkoda tracić czas na słuchanie tego, który jest nikim. Biedny i słaby dotkliwie to przeżywa, ponieważ jest ofiarą programu z dzieciństwa, gdzie władza = przyjemność, a jej brak = poczucie dyskomfortu. Tak naprawdę cierpienie człowieka nie wypływa z sytuacji życiowej, a z wiary jak ma wyglądać rzekomo spełnione i szczęśliwe życie. Przebudzenie zyskują głównie ci ludzie, którzy nie mogą znieść cierpienia związanego z bólem braku uznania. Przebudzenie to stan, gdy przestajesz utożsamiać poczucie zadowolenia z władzą, komplementami, rodziną, pieniędzmi, stanem ciała; szczęście jest nawykiem, trzeba go wyćwiczyć jak wszystko inne. Ale ćwiczenia wymagają poświęceń, czasu - ludzie wolą iść na łatwiznę, i kupić ajfona by poczuć się cool, kimś ważnym. Mądry rozwija swą osobowość, trenuje nawyk cieszenia się drobnostkami i dniem dzisiejszym, głupiec pożąda władzy, za którą zawsze idzie strach jej utraty.

Każda władza degraduje człowieka. (Oscar Wilde)

Nauczono nas, że władza jest słowem, które przynależy do świata wielkiej polityki. To nieprawda; władza to coś, co jest wszędzie, przenika wszystko. O władzę walczy każdy człowiek którego znasz i którego nie znasz, zwłaszcza gdy gorąco temu zaprzecza. O władzę walczą też nasze ukochane Panie - to jest sensem ich życia, chociaż każda powie Ci że to nieprawda, a autor tych słów jest pustym, płytkim, emocjonalnie niedorozwiniętym gówniarzem. Taka biedna, delikatna, wrażliwa i krucha Myszka ma chęć na władzę? Kłamstwo! Wrzaśniesz. Do czasu aż znajdziecie się na sali sądowej, gdzie w imię prawa wyszarpią Ci cały majątek, bo biedna Myszka płacze że ją tłamsiłeś, niszczyłeś. Ależ zdziwienie, jaki szok! Przecież kochała, przytulała się! No i co z tego? Pojawił się zasobniejszy, lepszy model, więc idziesz w odstawkę. O władzę walczy też męczennik, cierpiętnik; spójrz jak cierpi, jak się poświęca! Ty byś tak nie potrafił, prawda? W tym tkwi jego moc, w udawaniu kogoś, kim byś nie mógł być. Katuje się i cierpi, byś go podziwiał. Niektórzy przybijają się nawet do krzyża, ale zawsze tak, by inni ludzie go widzieli i podziwiali. Ludzie zdobywają władzę jak umieją; potęgą i słabością, a zwłaszcza strachem, w czym celują religie straszące diabłem, jeśli nie będziesz korzystał z ich usług.

Żądza władzy jest gwałtowniejsza od innych namiętności. (Tacyt)

Blokers walczy kolegami i brutalną, fizyczną siłą. Polityk podstępem, sojuszami które utrzymuje bądź zrywa, w zależności od okoliczności. Zwykły facet walczy o władzę będąc miłym, serdecznym, podlizując się innym, a ktoś trochę mądrzejszy zakłada biznes, daje łapówki, wyzyskuje pracowników - by zdobyć bogactwo, i rzucić w błysku fleszy trochę ochłapów powiązanej z sobą fundacji, co nazywa się żartobliwie charytatywnością odpisywaną od podatku. Niektórzy idą na księdza, by klękano przed nim i mówiono w konfesjonale swe największe tajemnice, a inni zostają pisarzami, autorytetami, szarlatanami wykorzystującymi niepewność i strach ludzi. Kto nie ma żadnych zdolności zdobycia narkotyku (bycia silnym), przez co nie ma żadnej rzeczy rzekomo dającej spełnienie (piękna kobieta, mocni przyjaciele, majątek, władza, wpływy, znajomości) wkracza w rozwój duchowy. 

Najsilniejszym pragnieniem człowieka jest dążenie do władzy i sławy. (Bertrand Russell)

Rozwój osobisty (NLP, medytacja transcendentalna, nauki wszelkich guru, w tym i mnie) jest ostatnią szansą na zyskanie władzy i samic, czyli szczęścia. Gdy to się nie udaje, a udać się nie może bo w takich miejscach wszyscy szukają tego samego, czyli uznania dla siebie, człowiek wkracza w depresję - albo w prawdziwy rozwój duchowy, gdzie wyrzuca się ze swojej głowy wszystkie wierzenia, tradycję, stare przekonania, i zaczyna żyć jak prawdziwy i wolny człowiek. Nie będziesz szczęśliwy, dopóki nie wyrzucisz z siebie starych wzorców, bo to one Cię unieszczęśliwiają. Jeśli wierzysz że podziw innego człowieka daje szczęście, to już po Tobie. Bo jak go zdobędziesz? Będziesz żył nie dla siebie, a by Ci zazdroszczono. Będziesz pakował, tatuował, kupował szmelc elektroniczny, modne ciuchy, zaczniesz wyznawać jakąś modną religię? Wszystko, by inni poważali. Szkoda życia na takie głupoty - ale żeby być wolnym, szczęśliwym, trzeba te wszystkie wierzenia z siebie wyrzucić; trzeba się przeprogramować. To praca na lata, ale naprawdę warto. Ten proces stawania się szczęśliwszym człowiekiem, opisałem bardzo szczegółowo w książce "Stosunkowo dobry".

Gdy tak się stanie, otoczenie nazwie nas zdrajcą, nienormalnym, psychicznym. Ludzie kochają Twoją zależność od ich komplementów i uwagi, bo z niej żyją. Oni ci dadzą komplement, poklepią po pleckach a Ty podżyrujesz kredyt, coś załatwisz, pomożesz, albo otwarcie zapłacisz. Ktoś kto z Ciebie żyje, kto się pasie na Twoim nieszczęściu, nigdy nie zaakceptuje tego że jesteś wolny; że nie działa na Ciebie ani komplement, ani krytyka. Żyje z Ciebie rodzina, partner bądź partnerka, oraz życiowe ofiary, którym "musisz" pomagać. Ofiary walczą o władzę wzbudzając współczucie, czyli wyłudzają w ten sposób Twoją uwagę, emocje i pieniądze. Bycie ofiarą, nieszczęśnikiem, wymaga włożenia wiele siły w utrzymywanie swojego poczucia nieszczęścia. Każdy system, w tym organizm i umysł dąży naturalnie do harmonii - trzeba wiele siły, by ją stale od siebie odganiać. Ofiara nie chce szczęścia, chce doznać przyjemności związanej z byciem ważnym, nawet jeśli to jest litość. Ofiara jest graczem, świetnym aktorem - który w cierpieniu widzi sposób na zdobycie władzy i przyjemności, skoro w żaden inny sposób nie umie tego zdobyć.

Władza najlepiej sprawdza charakter człowieka. (Arystoteles)

A jak walczą Panie? Wyglądem, ubiorem. Im piękniejsza kobieta, tym większa szansa na zdobycie silnego, potężnego mężczyzny. Twój zachwyt upewnia Panie, że mają władzę; Twój brak zainteresowania jest ciosem w samo serce. Faceci podlizujący się swojej kobiecie, tracą u niej szacunek. Bo i po co szanować kogoś, kto szczeka i przynosi kapcie na sam gest? Gdy nie służysz pięknotce jak piesek, ona albo Cię zostawi, albo podejmie ofensywę by Cię zdobyć. Ofensywa w wydaniu męskim oznacza pięści na zmiażdżonym nosie, w wersji kobiecej czułość, zrozumienie, wspaniałe rozmowy do późna w nocy, cudowny seks. Kto ulegnie, nie ma nic. Kto nie ulega, dając sygnały że może ulec, wygrywa wszystko - chyba że będzie chciał tę przyjemność zachować na zawsze, wtedy przegra. 

Kobieca atencja nie jest na zawsze, to broń używana w celu zdobycia władzy nad Tobą; Nie może trwać wiecznie. Jeśli chcesz by było przyjemnie, musisz nauczyć się zasad tej gry, nie przyzwyczajać się do ludzi, tylko traktować ich jako dostarczycieli przyjemności. Jak się przyzwyczaisz, wykorzystają Cię tak samo bezwzględnie, jak Ty wykorzystujesz ich. Zrozum proszę, że ci wspaniali ludzie którzy Cię otaczają, traktują Cię jako dostarczyciela przyjemności - i chcą Ci wmówić (celują w tym Panie), że tu chodzi o "bezinteresowną" miłość. A skoro to miłość na zawsze, zapisz jej swoje mieszkanie, bo przecież to jest na wieki wieków amen, aż spotka kogoś fajniejszego niż Ty. Co dalej? Żywot pod mostem. To może niech ona zapisze swoje, jeśli ma? Pojawi się płacz, że nie ufasz i jesteś nienormalny. Widzisz jak to działa? Związek i rodzina to biznes, mający na celu wychowanie i wprowadzenie w świat dobrze wychowanych dzieci. Nie chodzi o miłość; masz zapłodnić, pracować i utrzymywać rodzinę. Dobrze wiedzieć o co naprawdę chodzi, bo to oszczędza później wiele bólu. Jeśli taka rola Ci pasuje, a wielu pasuje, to super, ale trzeba dokładnie wiedzieć na czym stoimy. 

Małżeństwo to wspólnota złożona z władcy, władczyni oraz dwóch niewolników, co razem czyni dwie osoby. (Ambrose Bierce)

Nie ma bezinteresowności, nigdy nie istniała; są tylko gry wspólnych interesów. To nic złego, ale trzeba to po prostu wiedzieć, nie dawać się złapać na lep ciepłych słówek o innych motywacjach. Ktoś kto wie że jest egoistą, może być bardzo dobrym, pomocnym dla innych człowiekiem. Po prostu żyje w prawdzie o ludzkiej naturze, więc później nie cierpi. Wiem że nauczono Cię inaczej, ale cierpisz właśnie dlatego, że te fantazje stykając się z rzeczywistością wybuchają. Ile razy dostałeś po tyłku od dziewczyny, od "przyjaciół"? Myślisz że tylko Ty tak masz, że może coś jest nie tak z Tobą, bo nie powinno tak być? Dziewczyna która Cię zdradziła, wmawia że to Twoja wina? Kolega obgadujący za plecami oskarża Cię, że to przez Ciebie? Chcesz w to wierzyć? Tak mają wszyscy, a ci którzy zaprzeczają, po prostu jeszcze tego nie odczuli albo walczą o swą wiarę w to, jak wygląda świat. Ale to fałszywa wiara. Po owocach ich poznacie - jakie są owoce z drzewa Twej wiary w bajki o życiu? Ano właśnie. Nie tylko Ty tak masz. Przy każdym moim felietonie, roi się od wściekłych na mnie ludzi, którzy bluzgając, drwiąc i przeklinając przekonują mnie, jak bardzo są szczęśliwi, twierdząc że nie mam racji. I nie wiadomo czy śmiać się z tego, czy płakać.

Ten, kto ma władzę, nie musi nikogo za nic przepraszać (Niccolo Machiavelli)

Dlatego gdy traktujesz kobietę jak szmatę, ona najczęściej od Ciebie nie odchodzi. Dlaczego? Z lęku że nigdzie indziej nie zdobędzie władzy, a Ciebie już zna; także z ambicji "zdobędę go!". Wtedy jest miła, usłużna, a jej ciało uruchamia seks (wielką przyjemność która przykrywa Twoje frustracje, lęki, problemy hormonalną mgiełką); byś się zaangażował, pokochał, zaczął zwierzać, odsłonił najsłabsze punkty. Wtedy Pani ma władzę - i zaczyna chcieć jej więcej. Rzuca Cię, by pewna swej seksualnej siły ruszyć po więcej przyjemności, utożsamionej z wpływowym, bogatym mężczyzną. Gdy się sparzy, wraca z płaczem - gdy się jej uda, myśli o Tobie z pogardą; albo w ogóle nie myśli, bo o biednych i słabych się z zasady nie myśli.
 

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości