W rozmowach z kobietami (koleżankami, znajomymi) o zdradzie, trzeba bardzo uważnie słuchać, a nie bezmyślnie potakiwać byle zaplusować u Pani. Wnioski płynące z analizy tych wypowiedzi są wstrząsające, ale i zbawienne w dorosłym życiu, jeśli ktoś gotów jest zrezygnować ze swych dziecinnych przekonań o życiu i kobietach.
Logika mężczyzn nie zawsze sprawna; jak członek
Mężczyźni szczycą się logiką, którą przy obiekcie mającym dać im przyjemność wyłączają (chcenie ponad wszystko, ignorowanie wszelkich znaków że coś jest nie tak). Tak jest z kobietami, autami (10 letnie BMW diesel z niemiec od dziadka, przebieg 50 tysięcy), wszystkim co cieszy oko i dłoń; a później czarna rozpacz, gdy zamiast przyjemności jesteśmy chłostani problemami. Jeśli chcesz czegoś ponad wszystko, a nie jest to jedzenie, picie czy powietrze, zrób sobie tydzień przerwy, ochłoń; wtedy zobaczysz prawdę, a ona wyzwoli Cię od komornika i sądu.
Moralne, porządne kobiety nienawidzące zdrady, dla których miłość i rodzina są wszystkim, wiele mówiące o uczciwości i byciu razem aż do wspólnej śmierci (gdzie będą się trzymać za dłonie), a później wieczności w niebie (uwaga, żonaci z dłuższym stażem mogą dostać drgawek, przepraszam), mają jedno "ale". Gdy słyszę "ale", wiem że coś niezwykle ważnego zaraz usłyszę. Uwaga! Nie zdradzę nigdy, ALE jeśli on zdradzi mnie, od razu ruszam w tango z kolegą. Powiedzmy sobie szczerze - to można zrozumieć, to jest ludzkie. Mąż wtula się w biust koleżanki z pracy, więc żona może poskakać bez wyrzutów sumienia na hydrauliku. Ty mi dajesz w twarz, ja mogę Ci oddać; każdy uczciwy człowiek to zrozumie. ALE jeśli się głębiej nad tym wszystkim zastanowić, wnioski są więcej niż ponure.
Ponure wnioski
1. Kobieta zakłada że mąż może zdradzić, jest na to przygotowana moralnie i decyzyjnie, ma wszystko obmyślone i uporządkowane; będzie wierny, ja będę wierna; zdradzi, ja zdradzę. Życie! Umie dbać o swe interesy, nie zgadzając się na intercyzę czy własne mieszkanie męża (nalega by je sprzedać, oraz kupić wspólne gdzie jej wkład jest jedynie symboliczny, ale przy podziale rozwodowym zyskuje praktycznie całe), argumentując że gdy się zestarzeje, mąż może ją wyrzucić a ona nie znajdzie nikogo, z kim ułoży sobie życie. To także wydaje się niezwykle logiczne, normalne, prawda? ALE Jeśli mąż zakłada że dziecko może nie być jego (bo niby skąd ma mieć pewność?), prosi o testy DNA by nie płacić całe życie na cudze dziecko, owoc kłamstwa i zdrady (zamiast na swoje własne), mamy do czynienia z histerią, zarzutami że nie ufa - a jak nie ufa to nie kocha, bo miłość to podobno pełne zaufanie. Wtedy następuje szantaż; zrobisz testy, to Twoje walizki są za drzwiami a Ty dla mnie nie istniejesz, bo "bez miłości to wszystko nie ma sensu". Zagrożony rozstaniem facet przeprasza, kaja się i prosi o wybaczenie, co oczywiście będzie mu wypominane do końca życia. Jeśli jest uległy, dla przyjemności płynącej ze związku zapomina o temacie, spycha te pytania w głąb siebie i trzyma je tam dużym kosztem (czasami eksplodują mordem albo rakiem, gdy zamiast szczęścia są pretensje, rozpacz i wzajemna nienawiść). Jeśli jest odważną osobą, nie daje się zastraszać oderwaniem od tyłka i dziecinnymi szantażami (wiedząc że jeśli raz ulegniesz to już po Tobie), robi po cichu testy wierząc w maksymę "Kocham ale sprawdzam". Jeśli testy są ok, zapomina o sprawie, jeśli nie, odcina sądownie pasożyta od swego serca i portfela, dając szansę uczciwej kobiecie i własnym dzieciom.
Mamy tu więc do czynienie z dużą niesprawiedliwością, którą uważa się za normalną. Nic podobnego; niezależnie od płci nieuczciwość i egoizm powinien być tak samo nazywany i traktowany. Jeśli kobieta chce pełnego zaufania, musi je także dać; ale ze świecą szukać takiej Pani. Wszystko co jest budowane na nieuczciwości, wbrew temu co pokazują na filmach szczęścia dać nie może.
2. Co to jest zdrada? Złamanie zaufania, zerwanie umowy w której mężczyzna zobowiązuje się dać kobiecie szczęście. Niemal każda komedia romantyczna ma pod koniec scenę, gdzie facet zarzeka się że uszczęśliwi swą wybrankę. W końcu ulubione przysłowie Pań to: "łzy kobiety są porażką mężczyzny", więc Panie zgodnie z tymi "mądrościami" oczekują, że w jakiś nieznany nauce sposób mężczyzna da szczęście. Gdy podrążyć temat, coraz bardziej zdenerwowana Pani wytłumaczy, że szczęście to odpowiednie zachowanie faceta; ma być miły, czuły, kupować kwiaty, dbać o rodzinę, nigdy pierwszy nie dochodzić. Takie zachowanie ma sprawić, że w żyłach Pani zafurkotają endorfiny.
Te podejście oznacza, że moje zadowolenie i szczęście całkowicie zależy od innych ludzi, że ja nie mam na nie kompletnie wpływu. To oczywiście absolutna nieprawda; szczęście i nieszczęście, to tylko i wyłącznie nasza decyzja, czyli praca nad swymi wzorcami przeżywania, co bardzo dokładnie opisuję w mojej e książce "Stosunkowo dobry". Nie mogę dać szczęścia kobiecie, nie mam takich możliwości; mogę tylko jej obiecać dom, rodzinę, samochód i pewną pracę, które to dobra ziemskie Ona uważa za szczęście. Niewiele czasu minie, gdy okaże się że po spełnieniu tych pragnień szczęścia jak nie było - tak nie ma. Jak myślisz, kogo "uduchowiona" kobietka o to obwini? Brawo, zgadłeś! Ciebie, bo kogóż by innego? Podarowanie szczęścia kobiecie, to wynalazek znacznie donioślejszy niż perpetuum mobile. Największe umysły tego świata próbowały uczynić ten świat miejscem miłości, szczęścia i pokoju; Nie udało się. Jeśli Tobie się uda, daj znać; Nobla masz w kieszeni, a największe miejsce w historii w drugiej. Buddzie i Jezusowi transfer do zakutych łbów się nie udał; kto wie, może Tobie się powiedzie?
Mąż zdradził brakiem ekscytacji
Gdy znudzona mężatka poznaje młodzieńca w pracy, czuje przy nim miłe emocje, w magiczny sposób znika nuda. Mąż jest trywialny, skąpy, nie przynosi kwiatów i nie komplementuje; nie stara się już tak, jak piętnaście lat wcześniej. Obiecywał szczęście, ciągle chętny do pocałunków, rąk nie mógł oderwać od jędrnych ciała skarbów... Młodzieniec wprawdzie też nie daje kwiatów, ale gdy jego oczy płoną na widok mężatki w mini... ona cała promienieje, czuje się atrakcyjna, silna tą jedyną w swoim rodzaju kobiecą mocą. Wtedy wysnuwa logiczny wydawałoby się wniosek; mąż nie dał mi szczęścia, duszę się przy nim, a ten oto młody człowiek sprawia że jestem podekscytowana, chce mi się chcieć... ciągle może i chce. Twardy jak stal członek, piękniejszy dla więdnącej urody kobiety niż jesienne chabry.
Miał dać szczęście? Miau! Skoro szczęścia nie ma, znaczy że zdradził; nie fizycznie, ale duchowo, czyli znacznie mocniej. Mam więc prawo do zdrady. Jeśli chciałabym odejść, nie mogę gdyż dzieci, kredyt, mieszkanie... on mnie dusi, więzi! Oprócz prawa do zdrady, kobieta "logicznie" daje sobie prawo do zemsty za zniszczone życie. Przecież mogła mieć każdego! Miliardera, piosenkarza, słynnego pisarza! A co teraz ma? Syf. Wszystko przez męża, bo naiwna romantyczna poetka życia uwierzyła, że da jej szczęście. To aż się prosi o srogi odwet.
Zemsta nieszczęśliwej małżonki
Taki tok myślenia prezentuje wiele mężatek, które moi znajomi "poznają". I ja miałem podobną przyjemność kilka razy, czego się szczerze mówiąc wstydzę. Dlaczego mężatki są tak popularne w świecie seksu? Nie chodzi o o to, że mężatki nie łapią "na dziecko" jak zdesperowane singielki - chodzi o najważniejsze cztery rzeczy.
1. Kobieta która się mści seksem, jest jak zwierzę. Ona się nie kocha; ona się pieprzy, chcąc upokorzyć męża za brak szczęścia i emocji. By zwiększyć wagę zemsty, nie używa gumek (plus do atrakcyjności). Pisałem o tym wiele razy, ale napiszę jeszcze raz. Mężatka katoliczka, przyjmuje do ust wytrysk i ucieka; Gdzie? Szybko do męża, by go przywitać gorącym pocałunkiem. Gdy opowiadał mi to kolega, nie mogłem tego zrozumieć. Z czasem zrozumiałem; tak mszczą się kobiety. Mężczyzna da w mordę, kobieta podstępem, po cichu, dla własnej satysfakcji. Niech mąż całując, posmakuje spermy innego mężczyzny.
2. Niektórzy mężczyźni mają tak niską samoocenę, że czują się dobrze tylko wtedy gdy upolują cudzą żonę. Nie rozumieją że to nie oni polują, a są używani do zemsty. Są w istocie mobilnymi wibratorami, niczym więcej.
3. Istnieją mężczyźni, którzy się szybko zakochują, tracąc przy tym cały majątek i przypłacając to latami depresji. Romans z mężatką sprawia, że zakochanie przychodzi z dużo większym trudem. Kobieta która zdradza, okłamuje męża i samą siebie, zrobi to samo z każdym facetem. To bardzo mocny czynnik, broniący przed angażowaniem się uczuciowo w relacje. Często pomaga.
4. Małżonkowie, dla których bezpieczeństwo jest ważniejsze niż jakość seksu. Liczą że mężatka nie zaangażuje się, ograniczając swoją bytność w życiu mężczyzny do łoża.
Szowinizm! Seksizm! Rasizm!
Na moim forum, klubie dla inteligentnych samców (braciasamcy.pl), złożyłem Braciom Samcom do dyskusji wniosek o wyeliminowanie kobiet z naszego męskiego, forumowego relaksu. Założymy "rezerwat dla kobiet", by tym symbolicznym gestem powiedzieć; są miejsca gdzie Twoje piersi i gierki nie mają żadnego znaczenia. Póki co odebrałem tylko kilkanaście gróżb i wyzwisk. Co będzie dalej? Moi kumple i Bracia z całego świata, chcą mieć miejsce gdzie mogą pobyć w przyjaznym środowisku, pogadać o swoich pasjach, lękach, marzeniach i pragnieniach. I co z tego że jesteś ładna? Do nas nie masz wstępu, za żadną cenę.
www.braciasamcy.pl zapraszam na moje forum.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)