Można kochać małego, słodkiego tygryska, ale gdy dorośnie, trzeba się liczyć z możliwością utraty ręki bądź życia. Można kochać samochód, rozkoszować się jazdą w nim, ale jeśli namiętność do ryku silnika wygra z rozsądkiem, skończymy w Konstancinie bez nóg. Można lubić od czasu do czasu alkohol, ale jeśli się zagalopujemy, skończymy w rynsztoku.
Rady mędrków zniszczyły niejednego
Można kochać Panie, ale warto wiedzieć jak kochać mądrze, by nie stracić zdrowia, majątku i poczucia realności, gdy kolejny raz z rzędu wszystko się psuje, a Panie doradzają by kupować kwiatki, więcej rozmawiać i szukać dziewczyn w bibliotece. A jeśli w miłosnym szale całowałeś i tuliłeś całą żeńską obsadę miejskich bibliotek, nie znajdując ukojenia? "To jedź do innego miasta, do innych bibliotek, tam są dobre i skromne dziewczyny!". Czy starczy życia na takie wojaże? Trzeba mieć końskie zdrowie, by iść przez życie kierując się radami wszelkiej maści mędrków, czerpiących swą wiedzę z filmów, które tworzą narkomani, dewianci i seryjni rozwodnicy.
Panie są cudowne, ale jeśli nie rozumiesz jak działa ich psychika, skończysz marnie - a jeśli cała Twoja wiedza o nich pochodzi od rodziny i z seriali, wszystko co wiesz jest nieprawdziwe. Jedni ludzie radzą z niewiedzy, drudzy strachu a kolejni ze złości. Trudno wymagać od ludzi, którzy biorą gigantyczne kredyty dla zaimponowania sąsiadowi, by przyznali się do błędu w sferze miłości czy każdej innej. Kto lubi się przyznać, że mało wiedział? Są ludzie którzy żyją w szambie, ale namawiają do niego z wiary, że tak właśnie ma być, że to jest dobre dla Boga, państwa, cywilizacji czy jakiegokolwiek innego celu w który wierzą; są też tacy, którzy tkwiąc w gównie po uszy, chcą by i inni tego doświadczyli. Ludzie bezustannie oszukują, kłamią, manipulują i tworzą sztuczne miraże, byle tylko w nich dobrze wypaść. W sieci jest masa badań naukowców, którzy te tezy wyjaśniają i tłumaczą, chociażby Dan Ariely, profesor z Duke University.
Skąd czerpiesz swą wiedzę?
A skoro tak jest, to co to świadczy o wiedzy którą posiadasz od innych ludzi? Że jest w większym bądź mniejszym stopniu nieprawdziwa. I jeśli na podstawie mylnej wiedzy podejmujesz decyzje których konsekwencje ponosisz całe życie (ślub, alimenty, dzieci), to nic dobrego z tego nie wyjdzie. Trzeba więc odrzucić starą wiedzą, a przyjąć nową. Niestety, ludzie nienawidzą się uczyć nowych rzeczy, boją się. Nieznane przeraża - a stare chociaż złe i niewygodne, jest oswojone, znane. Jednak człowiek poważnie podchodzący do swego życia, chcący w nim coś osiągnąć, musi tego dokonać.
Efektem braku wiedzy jest plaga rozwodów, oraz wielkie nieszczęście dla dzieci, wychowywanych w oparach kłótni i wzajemnej nienawiści. By oszczędzić sobie koszmaru, trzeba wyrzucić z głowy wszystko to, co nam o kobietach wmawiano - a przyjąć tabletkę prawdy, jak bardzo gorzka z początku by się nie wydawała. Ludzie jednak nie chcą prawdy, gdyż ta burzy wygodny, ustalony porządek świata. Kto nie chce wyjść ze strefy komfortu, zostaje na starych śmieciach - kto tę odwagę ma, uniknie wielu nieszczęść. Zawsze tak było - kto rzuca palenie, zyskuje zdrowie. Kto nie chce przejść przez cierpienia odstawienia, traci pieniądze, zdrowie i podświadomie szacunek do siebie, a i tak ciężka choroba zmusi go do rzucenia, ale będzie znacznie ciężej niż wtedy gdy był jeszcze w miarę zdrowy. Bo i jak można się szanować, kiedy katuje się własne ciało trucizną? Kto wygra z lenistwem i się uczy (np. języków, czyta książki), ma później o wiele łatwiej. Kto przezwycięży opory i zacznie ćwiczyć sztuki walki (np. najlepszy na ulicę boks), ten lepiej i pewniej się czuje. Kto umie przezwyciężyć chwilowy dyskomfort, zostaje nagrodzony z wielkim naddatkiem - kto nie umie, cierpi, a by nie czuć się ze swym wyborem (bo to jest własny wybór) źle, dokleja do tego różne wytłumaczenia, jedne mniej a drugie bardziej absurdalne. I tak jedni coś mają, a drudzy to wyklinają, tak naprawdę wyklinając samych siebie, swój strach, opory i niechęć do rozwoju. Nie jest tak w życiu?
Dziecko, cel numer jeden; facet, cel numer dwa
Zdecydowana większość kobiet ma tylko jeden cel w życiu - chcą mieć dziecko. Temu biologicznemu pragnieniu przyporządkowane jest dosłownie wszystko, a by je osiągnąć, kobieta jest w stanie oszukiwać, ranić i niszczyć, co potwierdza fenomen coraz tańszych testów DNA. Wprawdzie solidnych badań nie ma, ale histeryczno - gniewna reakcja Pań na samą o nich wzmiankę, urealnia obiegową statystykę, czyli że co najmniej jedno na osiem dzieci spłodził uczynny sąsiad albo kolega z pracy, a oszukany małżonek całe życie będzie utrzymywał owoc czyjejś rozkoszy. Jeśli o tym wie i to akceptuje, nie ma problemu - jednak jeśli nie wie, jest oszukany i bezwzględnie okradany, na co pozwala prawo (masz sześć miesięcy od urodzenia dziecka na zaprzeczenie ojcostwa, albo zostajesz ojcem i pomóc może tylko prokurator, w innych krajach jest znacznie gorzej, bo w ogóle nie można robić testów DNA i na ich podstawie wyprzeć się ojcostwa).
Panie jako posiadaczki emocjonalnej - a nie logicznej natury, potrafią sobie z niezwykłą lekkością "wytłumaczyć" niemal każdy zły czyn dobrem dziecka. Dlatego też Panie mówią że nie liczy się "ziarenko", a kto wychował, jednak same dzieci z sierocińca brać nie chcą - dlaczego? Przecież liczy się kto wychował, prawda? No cóż, każdy chce mieć "własne", chce przedłużyć swoją linię genetyczną.
Wielu mężczyzn którzy wydostali się z przerębli naiwności, budowanej na serialach i dobrych radach babć, mamusi i cioć, dostrzega że kobiety są niezwykle wręcz bezwzględne - zwłaszcza w sprawach majątkowych. Jest tak dlatego, że przez tysiące lat bez zasiłków, praw w sądach, parytetów, kobieta musiała zadbać o dziecko. Gdy była z silnym samcem który pobudza seksualnie kobietę (najlepsze geny, pozycja społeczna, szansa na przetrwanie potomstwa), ten mógł zginąć - śmiertelność była bardzo wysoka, więc kolejne dzieci mogły być ze "zdrady".
Zdrada, wyssana z mlekiem matki
W przypadku śmierci pierwszego samca, byłaby skazana na śmierć głodową z potomstwem, gdy zdradziła - miała szansę przetrwać, bo drugi tatuś przygarnie. Są to odwieczne mechanizmy, które kształtowały się setki tysięcy lat (jeśli nie dłużej), a dostatek i lodówki w domach mamy od kilkudziesięciu. Z tego też powodu, mechanizmy te nadal istnieją - kto o nich nie wie, kto ich nie rozumie - zostanie przez nie przemielony. Podkreślmy że nie można za to kobiety potępiać - te cechy sprawiły, że jako ludzkość przetrwaliśmy. Opiekuńczość kobiet wobec dzieci, jest na swój sposób piękna i szlachetna, a ja ją podziwiam. Zawsze fascynowała mnie matczyna miłość i poświęcenie, podobnie jak fascynują mnie dzikie, drapieżne zwierzęta - na swój sposób je kocham, ale zjeść im się nie pozwolę.
Z punktu widzenia oszukanego mężczyzny, który całe życie wierzył w mrzonki, a później budzi się z ręką w nocniku na sali sądowej, gdzie ukochana Myszka za którą dałby sobie obciąć rękę, płacze i krzyczy jak ją terroryzował, gwałcił i tłamsił, jest to straszne - ale z punktu widzenia natury, przetrwania gatunku ludzkiego - są to cechy bezwzględnie konieczne, i te sprawy zawsze stoją nad interesem pojedyńczego człowieka. I jeśli ten nie ma wiedzy o życiu, zostanie zmiażdżony. Dlatego powszechna edukacja tworzy nieuków, nie umiejących się koncentrować dłużej niż kilka sekund - bo takimi lepiej rządzić, wciskać im bujdy. Uwierzą, przecież nie wiedzą że są nabierani - jest w tym jakaś złośliwość losu, że im ktoś mocniej potępie teorie spiskowe, sam w swoim środowisku (praca, rodzina, znajomi) manipuluje i spiskuje, by komuś dopiec. Wielokrotnie to widziałem - im ktoś bardziej "nowoczesny", wyśmiewający wszystko co odbiega od aktualnej medialnej papki, śmiejący się z "układów" i spisków, tym bardziej podstępny i chytry jest - czasem jest jak lis w kurniku.
Kochasz mnie Miś?
Natura różnie ukształtowała obie płcie - jednej dała mięśnie, agresję i silny popęd seksualny by się rozmnażać, drugiej - spryt, przebiegłość, umiejętność wykorzystywania popędu samców na swoją korzyść (najczęściej finansową). I teraz coś, co przyprawi o atak serca całą rzeszę naiwnych - część instynktowna kobiety, emocjonalna, nie umie kochać. Cały romantyzm i słowa o miłości na zawsze, to sprytnie opakowane pragnienie poczucia bezpieczeństwa, by móc przetrwać i wychować dziecko. Każde słowa o miłości, prowadzą do tzw. "zobowiązań", czyli ślubu i umów prawnych, dających kobiecie Twoje pieniądze i nieruchomości. To bardzo przebiegłe i sprytne. Pięknie pachnąca kobieta w kuszącej pozie pyta czy kochasz - co odpowiesz? Jasne że kochasz, przecież chcesz seksu. To jak kochasz, to na pewno ufasz? Tak, oczywiście (penis coraz boleśniej pulsuje). Jak ufasz, to "nałóż spodnie" i zachowaj się jak facet "z komedii romantycznych", co należy przełożyć z kobiecego na polski byś się oświadczył. I tak po nitce do kłębka, baran prowadzony jest do rzeźni, przy czym i baran i rzeźnik nie wiedzą co ich czeka w przyszłości. Oboje oczekują szczęścia, ale jednego czeka ból, a drugiego jeszcze większy, psychiczny. A miało być tak pięknie, jak w ulubionym serialu! Ot, życie.
Dlaczego Panie tak głośno potępiają prostytutki? Ponieważ te uniemożliwiają seksualny szantaż męża. Kto pobył kilka lat w typowym małżeństwie, wie o co chodzi. Ślub to coś, co zapewnia przetrwanie - kobieta starzejąc się, traci wszelkie atuty, bo przyznajmy że największym jest uroda i figura, dużo się też mówi o umyśle, ale jeszcze takiego nie spotkałem który by mnie czymś zafascynował. Kobiety przeważnie sa klonami psychicznymi modnych, znanych kobiet, które nieudolnie próbują naśladować. Która się za młodu nie hajtnęła, ta przegrała życie - i tak właśnie kobiety same siebie wartościują.
Kocha dusza, nigdy umysł
Kochać w kobiecie umie dusza, ale ta jest stłumiona przez mody, nakazy, stereotypy, poglądy. Głos duszy w człowieku, to delikatne jak zefirek odczucia - pójście za tym głosem daje prawdziwe spełnienie i szczęście, jednak by go usłyszeć, trzeba się wyciszyć, nastawić na odbiór. To niemożliwe w świecie, gdzie natłok i tętent myśli nie pozwala na chwilę odprężenia. Ludzie boją się głębszych refleksji, zajrzenia w głąb siebie - bo wtedy by się okazało, że cały ich pęd, starania, wysiłki - wszystko jest bezsensowne. Dlatego Panie nie lubią, gdy mąż np. odpoczywa, relaksuje się - same też muszą znaleźć coś do roboty. Cel jest jeden - zająć się idiotyczną, niepotrzebną pracą tak, by nie musieć skupić na sobie, na tym czego od życia chce nasze wewnętrzne dziecko, dusza. Jeśli człowiek tak postępuje, zawsze będzie głęboko nieszczęśliwy - bo człowiek to nie jedno JA, a także dusza, emocjonalna istotka która przyszła na świat po to, by spełniać swoje marzenia.
Gdy umysł robi to co chce dusza, mamy człowieka absolutnie spełnionego - szczęśliwego. Gdy umysł stresem, przejadaniem w dzieciństwie (tak się uczy dziecko tłumić własne odczucia), nauką religii (uczy się poczucia winy, niechęci do seksu i siebie, własnej rzekomej grzeszności) dominuje, głos duszy staje się niesłyszalny, zakrzyczany przez poczucie winy i wmówionej, nienaturalnej niższości i grzeszności. Człowiek wtedy goni zamiast za własnym życiowym celem, za narzuconymi mu przez media, mędrków w rodzinie i "internetach" sztucznych celach, które ani pieniędzy, ani szczęścia nie dadzą. Jedyne co dają to łzy, zmęczenie, poczucie bezsensu i krańcowy wysiłek w biegu po szczęście, które zawsze było na wyciągnięcie ręki - w sobie. Ale szczęście jest ciche, spokojne, by je poznać trzeba uciszyć własne myśli, poskromić nieskończone żądze. Rzadko kto umie się wyciszyć - więc mamy świat jaki mamy - pełen wojen, przemocy i sukinkoctwa.
Macierzyństwo jest egoizmem
Jeśli wniknąć głębiej w te powszechne pragnienie naszych ukochanych Pań, ujrzymy że z posiadaniem dziecka jest utożsamiona przyjemność, poczucie sensu, "ułożenie sobie życia". Czyli kobieta dążąc do założenia rodziny, pragnie swojej przyjemności - nawet kosztem mężczyzny, który póki co, jest do spełnienia tych pragnień potrzebny. Podkreślmy że jest to pragnienie biologiczne, a nie duchowe. Dusza może mieć całkiem inny pomysł na życie, a sprzeciwienie się mu, wygeneruje olbrzymie ilości cierpienia. Niestety, umysły kobiet zostały zarażone kompleksami, chęcią naśladowania innych, zamiast słuchania się siebie samej, zwrócenia się ku swym odczuciom, ku swemu wnętrzu - gdzie w muślinach ciszy i aksamitnych odczuciach króluje caryca dusza ukochana. Co daje dziecko przeciętnej kobiecie?
1. Dziecko nobilituje społecznie, zwłaszcza gdy jest obrączka i mąż. Wiele razy w kręgu znajomych czy rodziny słyszałem niezbyt pochlebne uwagi i żarty o singielkach, oraz osobach bezdzietnych. Pewien Pan przy mnie wprost mówił, że "po co to właściwie żyje" - o kobiecie nie mającej dzieci, a u której pracował. Zdziwienie, złość i nienawiść były zrozumiałe - poświęcił życie dla dzieci chcąc mieć parobków, a dzieci uciekły, tymczasem singielka wesoło i dostatnio żyła - a zdaniem otoczenia powinna być zgorzkniała i nieszczęśliwa. To naprawdę boli.
2. Kończą się przytyki i kąśliwe uwagi rodziny i otoczenia, związane z brakiem dzieci oraz "nieudacznictwem", czyli brakiem umiejętności "złapania" faceta - można złapać wreszcie wspólny temat z innymi Paniami, oczywiście do czasu kłótni o inną sprawę.
3. Jeśli kobieta ma kompleksy, czuła się nikim, może teraz wyśmiewać się i wylewać z siebie pogardę do singielek, ludzi nie mających dzieci i związku. Wreszcie czuje się kimś ważnym, kimś kto coś osiągnął, chociaż rozmnażają się nawet bakterie. Takie osoby można poznać po tym, że bardzo łatwo przychodzi im ocenianie innych - oraz pogarda, kąśliwość, wylewający się z każdej wypowiedzi jad. Zawsze pamiętajmy o jednym - szczęśliwa osoba nie atakuje, bo człowiek emanuje tym, co w nim jest. Jeśli złość i frustracja, będzie atak - jeśli szczęście, będzie życzliwa nawet do tych strasznie egoistycznych singli.
4. Gdy nie ma pasji, zainteresowań i hobby, można poświęcić się dziecku, wypełnić swe puste życie jakimś sensem. To oczywiście wraz z odejściem dziecka zmieni się w koszmar dla niej i tragedię dla męża, bo nie mając zainteresowań kobieta przerzuca całą swą energię na męża - nie każdy jest w stanie to wytrzymać, czasem zostaje ucieczka w chorobę, głuchotę. Całe życie potępiał, osądzał i wyśmiewał singli, na starość ogłuchł by móc przetrwać w mieszkaniu z nudzącą się małżonką, a umierając nie chciało mu się pić. Życie!
Związek i dzieci, egoistyczna gra
Jest bardzo ważnym, by zrozumieć tę najważniejszą sprawę - kobieta chcąca założyć rodzinę, "ułożyć życie", nie poświęca się, nie jest męczennicą jak Panie lubią to przedstawiać by zbierać hołdy i dary - tylko w ten sposób daje sobie przyjemność. Dużo się mówi, że ktoś wybierający życie singla czy nie daj Boże życie bez dzieci, jest egoistą, hedonistą, słyszałem nawet o sataniźmie - mówi się tak, by zakryć prawdę o tym, że i "dzieciaci" idą za swoją przyjemnością.
Uwodzenia i fazy związku prowadzące do rozmnażania i ślubu, są tylko i wyłącznie grą, by spełnić swoje marzenia i poczuć przyjemność. Tak - kobieta jest absolutną egoistką, zwłaszcza ta która gardłuje o bogatym wnętrzu, o tym że liczy się tylko charakter. Mężczyzna chce seksu, a kobieta jego pragnienie wykorzystuje do tego, co jej od dzieciństwa wmawiano - bawiła się lalkami dzieci, opiekowała nimi, płonęła na samą myśl o białym welonie, kupkach dzieci i szczęściu które wtedy ma się pojawić. I gdy doprowadzi do spełnienia marzeń... okazuje się że szczęścia nie ma. Bo i skąd te rozwody, albo źli, agresywni ludzie, którzy byli też dziećmi? Szczęśliwy rodzic nie przejawia agresji, a jeśli jej nie ma, skąd dziecko ma się jej nauczyć? Ano właśnie - uczy się najczęściej w domu. Od tych szczęściarzy, którym nikt nie powiedział że ZWIĄZEK SZCZĘŚCIA NIE DAJE. Wszyscy im wciskali kit - a oni uwierzyli, bo innego wyjścia nie było.
Poświęcenie czy hipokryzja?
To zadziwiające, jak rzekomo uciśnionym, tłamszonym kobietom udało się wmówić światu, że kręci się on tylko dzięki ich poświęceniu, a mężczyzna jest egoistą. Spójrzmy na kilka twierdzeń, które utrwaliły się w naszym społeczeństwie:
- Facet który kupił swej żonie wszystko, utrzymuje ją, zajmuje się autem, naprawami w domu, remontami, dba by szalone decyzje finansowe żony nie zniszczyły rodziny - ciągle słyszy że jest małym chłopcem. Gdy zachowa się nie tak, jak chciała małżonka, słyszy że nie dorósł, nie dojrzał do prawdziwej relacji. Gdy kobieta zmienia zdanie co chwila jak dziecko, krzyczy że chce szczerości - ale nigdy o swym wyglądzie, kaprysi i płacze - dzieckiem nie jest. Gdy mężczyzna buduje model czołgu, jest małym chłopczykiem który nie dorósł. Czy to nie jest śmieszne? Dla męża takiej kobiety pewnie nie, ale "żałosny" singiel może się śmiać do rozpuku, oraz wiele innych rzeczy, ponieważ nie sprzedał wolności za wizję szklanki wody na starość i seksu co miesiąc przy wypłacie, który może mieć codziennie.
- Panie często mówią z pogardą o tchórzach, czyli mężczyznach którzy nie chcieli za nie walczyć. Kiedy usłyszałem to pierwszy raz od koleżanki, która gardziła chłopakiem nie bijącym się z grupką dresiarzy, pomyślałem że jest po prostu głupia. Ale gdy słyszałem to kolejne razy, w różny sposób artykułowane od Pań z tzw. klasą, zmroziło mnie. Czy boisz się? Tak, boję się kalectwa, śmierci, ośmieszenia, lat w szpitalu. Nie jestem herosem z filmu, tylko żywym, łatwo uszkadzalnym ciałem, które nie chce ryzykować kalectwa by kobieta się dowartościowała tym, że faceci jak kozice górskie walczą o nią. Seks jest zbyt tani, by ryzykować dla niego życie.
- Faceci są kiepscy w seksie. Tak, to prawda. Ale czy kobiety są dobre? Wątpię. Przeważnie leżą jak kłody w łóżku, oczekując niesamowitych przeżyć rodem z filmów. Udany seks to jednak zgranie dwóch ciał i umysłów, a nawet dusz - ale trudno się skoordynować, gdy jedno ciało haruje a drugie leży, albo brzydko pachnie, co jest domeną Pań mających grzybicę, biorącą się z jedzenia ciastek i słodkości.
- Faceci to nudziarze na randkach. Przeszedłem przez to piekło wiele razy - Pani milczy, ja zabawiam. Zamiast współpracy w rozmowie, trzeba stale wytwarzać emocje, bo Pani się nudzi - ale nie każdy ma takie umiejętności sceniczne. To chyba te chwalone wszędzie równouprawnienie - ja muszę zarobić, zabawić, dać orgazm, komplementować, kupować, a w razie jej zdrady jestem winny i muszę płacić alimenty (nawet bez dziecka, taką mamy "równość"), a jak robię coś co kocham, jestem "małym, głupim chłopcem".
www.braciasamcy.pl zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!
--------------------
Coaching ze mną KLIK
Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl


Komentarze
Pokaż komentarze