Po tylu latach udzielania się w sprawach damsko męskich, podzieliłem facetów na trzy grupy:
1. Są to ludzie najczęściej młodzi (14 - 25 lat, ale są i znacznie starsi), nieśmiali, skryci, często przesadnie religijni, przeważnie niezamożni, oraz prawiczkowie bądź z bardzo małą ilością stosunków na "koncie". Sam taki byłem do czasu, gdy piękna Pani nie przemieniła mnie z "chłopca w mężczyznę", co trwało... chwilkę, chwilunię. W świat seksu wkraczałem przerażony grzechem, wiecznym potępieniem, zafascynowany tym co dzieje się z mym ciałem, gdy niewielka jego część nieśmiało wkraczała w mroczne, różowe terytoria. Dopiero z czasem zrozumiałem, że nie wszystko co jest przyjemne, jest dla mnie korzystne - a miejsce gdzie tak miło się czuję, może śledzić tysiące wrogich, nastawionych jedynie na konsumpcję oczu.
Anioł bez kiszek i odbytu
Mężczyznom w tej grupie kobieta wydaje się być aniołem, efemeryczną istotą utkaną z czułości, miłości i poezji - nie wypróżnia się, nie śmierdzi, nie jest zdolna do skrzywdzenia muchy; informacje przeczące tym tezom są ignorowane, nie dopuszczane do świadomości, bądź uważane za kłamstwa. Mężczyźni je głoszący są traktowani z pogardą, obrzydzeniem, ale z racji niskiego poziomu testosteronu u tej grupy ludzi, ukrywane ze strachu przed konsekwencjami w zaciszu myśli, bądź ujawniane bezpiecznie - np. w anonimowym internecie. Lektura mojej książki "Stosunkowo dobry" budzi wściekłość, pianę na ustach i szał - reakcje mające przykryć wydostające się z wód płodowych naiwności mądrość, życiową radość i namiętność.
Uświadomienie co do prawdziwej natury kobiet, przychodzi dość późno. Tacy mężczyźni żenią się z "dzieciatymi" (macho ich nie chciał, odszedł do innej), tracącymi z wiekiem urodę i rozpaczliwie chcącymi mieć faceta (więc biorą nudnego, spokojnego, który wprawdzie nie daje emocji kojarzonych przez kobiety z miłością, ale daje "poczucie bezpieczeństwa", i rodzina się nie czepia "nienormalnej singielki"). Swój związek traktują jako niezwykły sukces życiowy, co można zrozumieć, ponieważ całe życie się tego panicznie bali, wstydzili i o to w trakcie bezsennych, zroszonych grzesznymi polucjami nocy modlili. Ci nieśmiali kultywują swą dumę po cichu, bardziej prostaccy bądź mniej inteligentni, rozgłaszają to wszem i wobec, zwłaszcza w internecie. Co ciekawe, jeśli taki człowiek jest skryty, cichy, nie ma dużych potrzeb, małżonka skutecznie ukrywa romans bądź obrzydzenie do naiwnego, uczciwego faceta, może być w takiej relacji spełniony. Gorzej gdy po czterdziestce zakocha się w innej, oraz doświadczy szalonego seksu, tego co kobieta może dać mężczyźnie - wtedy gdy zobaczy co właściwie stracił, mogą być - i często zaczynają się bardzo poważne problemy.
Nie da się pomóc
Rozpaczy i poczucia straconego czasu, nie ukoi nawet najlepsza wódka. Ciężko też takiej osobie coś doradzać, pomóc. Po pierwsze jest uboga, więc nie stać ją na fachowe, profesjonalne doradztwo. Po drugie jest zakompleksiona, więc wstydzi się przyznać do błędu obcej osobie - boi się uznania za nieudaczną, kiedy każdy człowiek popełnia błędy, co jest rzeczą normalną i powszednią. Mądry nie powtarza błędów, głupi powtarza bezustannie - ale każdy ich doświadcza. Po trzecie, chociaż nic nie osiągnęła, odgradza się od poczucia porażki świadomością że wie wszystko - i wszystko rozumie. Trudno przy takiej postawie szukać fachowej pomocy, więc pozostaje cierpienie, oraz mitomania. Jeden ze znanych mi blogerów onetu, który sam sobie pisał komentarze, uroił sobie że na jego temat piszą gazety, redaktorzy naczelni znanych gazet zapraszają do pisania (na pytanie w której gazecie publikuje, reagował stekiem wyzwisk), a o nim samym powstają sztuki teatralne, filmy i wielkie dzieła. Iluzja bycia wielkim, jest w stanie przykryć przykry swąd porażki.
Życie takich osób jest pełne lęku, ponieważ im mocniej utożsamili swoją przyjemność i poczucie satysfakcji z kobietą, tym większy strach że kobieta: umrze, odejdzie z kochankiem, zostanie okaleczona i trzeba będzie się nią opiekować. Przecież takie historie zdarzają się codziennie - zawsze innym, ale do czasu. Lęk może być jawny, więc można z nim żyć i go kontrolować (w stanie długotrwałego stresu może eksplodować), albo ukryty, więc powoduje konflikty i awantury, przy czym nie rozumiemy dlaczego do nich doszło. Ludzie potrafią całe życie się kłócić i nienawidzić, nie wiedząc że tak naprawdę boją się o siebie, a na głębszym poziomie - uzależnili się od siebie dokładnie tak samo, jak uzależniamy się od papierosów, słodyczy czy alkoholu.
2. Tu już są mężczyźni doświadczeni, nierzadko inteligentni, mogą odnosić sukcesy i być zamożni, ale z braku wiedzy psychologicznej i życiowej - albo oszukani indoktrynacją (szkoła, bajki, filmy, rady mamy, babć i cioć) mają bardzo odległą od realnej wiedzę o kobietach. Często pragnienie utrzymania stałej, bezpiecznej (czyli zaszczepionej w dzieciństwie) wizji świata jest tak duże, że brutalnie ignorują wszelkie fakty i informacje przeczące ich wierzeniom, a ludzie o tym mówiący, są w różny sposób poniżani, atakowani i nienawidzeni. "Betonem" nazywa się nie tylko religijnych ortodoksów, wierzących w płaską, stworzoną sześć tysięcy lat ziemię, ale także niektórych ludzi z tej grupy - mają oczy a nie widzą, mają uszy a nie słyszą, mają penisy ale ich rozsądnie nie używają.
Lobotomia dla myślących inaczej
Doskonale wiedzą że kobiety potrafią bez mrugnięcia okiem zniszczyć mężczyznę, ale umieszczają takie Panie w szufladce "psychopatki, kryminalistki, złe" - a ich ofiary etykietkują jako pustych, płytkich, niedojrzałych emocjonalnie, przy czym naiwnie wierzą, że jest to jedna z miliarda "dobrych" szufladek. Ludzie którzy nauczają, że niszczenie mężczyzny jest stałym punktem programu (podrywacze nazywają to shit testami), są dla nich głupi i skrzywdzeni, mszczą się na kobietach które się na nich "poznały", oraz polecają terapię psychologiczną, a nawet farmakoterapię - by myśleć jak inni z telewizora i seriali. W wersji religijnej, taki człowiek zachęca do spowiedzi i egzorcyzmów, bo własne zdanie i opinia jest opętaniem. Całe szczęście że nie żyjemy w dawnych czasach - wtedy własna opinia spowodowałaby tortury i loch, a dziś poleca się leki psychotropowe, lobotomię i elektrowstrząsy tym, którzy widzą że coś w obrazie świata nam od dzieciństwa sprzedawanym, mocno nie pasuje.
3. Inteligentni, oczytani ludzie, którzy mieli co najmniej kilkanaście kobiet (najczęściej ok. kilkudziesięciu), oraz umieli powiązać identyczne zachowania mimo różnic związanych z pochodzeniem, wykształceniem kobiet. Nie każdy potrafi dostrzec to sam, nawet wtedy gdy czyta i dowiaduje się o tym, jak to wszystko naprawdę działa. Tu już musi być ciekawość świata, ludzi, odwaga do zrezygnowania ze stereotypów na rzecz prawdy, jaka by ona nie była. U mnie takie głębsze zaciekawienie i zrozumienie, pojawiło się chyba przy czterdziestej kobiecie - a później byłem coraz bardziej zdziwiony powtarzalnością zachowań. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że większość ludzi to klony, automaty które powtarzają wykształcone w dzieciństwie banały. Mistrzowie duchowi piszą, że niemal wszyscy ludzie na ziemi śpią, są zahipnotyzowani - uświadomienie sobie tego, jest czymś autentycznie wstrząsającym. Kiedyś pewien mój czytelnik, nie byle kto - wykładowca marketingu z doktoratem, śmiał się że np. taki Anthony De Mello bredzi - bo on ma rodzinę, dom, skodę fabię (z salonu! Za gotówkę!) i jest spełniony. Tacy są właśnie ci ludzie - głęboko śpią snem pełnym koszmarów i lęków, ponieważ utrzymanie skody i łatki inteligenta jest bardzo uciążliwe, męczące, pochłania wszelką energię, którą można poświęcić na piękne, miłe chwile. Pozostaje walka o łatkę, na czym upływa całe życie.
Shit testy
Ta grupa zrozumiała, że natura kobiet która nimi dosłownie steruje (za pomocą hormonów), robi bezustanne testy męskości, sprawdzające czy mężczyzna jest silny, niezależny - czy też udało się go wziąć pod pantofel. Jeśli mężczyzna skutecznie oparł się migrenom, dawkowaniu seksu, awanturom, płaczom, manipulacjom, kobieta jest zakochana i podniecona, ponieważ natura uruchamia w kobiecie seks, gdy widzi siłę, która gwarantuje przetrwanie kobiecie i jej potomstwu - jeśli przegrał, nie zdał testów, kobieta wytraca seksualność i zakochanie. I tego mniej inteligentni mężczyźni, nijak nie są w stanie nie tylko zrozumieć, ani przyjąć do wiadomości. Zbyt mocno te informacje kłócą się z tym, co "zaprogramowano" im w dzieciństwie - gdzie kwiatki i bycie miłym, usłużnym ma wystarczyć do wzbudzenia w kobiecie miłości. Niestety, skutki takiej postawy są bardzo bolesne.
Tu już mamy trzy różne kierunki działań:
A. Nienawiść i pogarda do kobiet, walka z nimi, unikanie ich. Taki facet wyszukuje wszelkich informacji o upokorzeniu kobiet, aktywnie wchodzi w tematy antyfeministyczne. Przypomina to człowieka który zraził się do katolicyzmu tak mocno, że wchodzi w satanizm. Zamiast przebaczyć, zrozumieć że zawsze musi być drapieżnik i ofiara, on walczy - marnuje swe życie bezsensownie na walkę z tym, co w najlepszym przypadku zmieni tylko szatę, nazwy i ceremoniały, ale w środku pozostanie takie same. Człowiek może zmienić tylko siebie, więc walka o zmianę czegoś na zewnątrz, prowadzi do utraty szansy na realną zmianę - bo taka zaczyna się od zmiany siebie. W efekcie takiej postawy, mamy cały świat hipokrytów, którzy chcą zmieniać innych - zamiast siebie.
B. Wejście w grę seksualną znając zasady, dostosowując się do nich, co powoduje że taki facet ma nadnaturalne "branie". Jest to wszystko jednak skażone pewną dozą obrzydzenia, smutku a z czasem depresji. Czyli taki sukces pełen cichej rozpaczy.
C. Rozwój osobisty, dywersyfikacja - powiększanie samooceny, doprowadzenie do tego, by samemu się kochać i szanować, co wzbudza poczucie komfortu i przyjemności. Wtedy się bardzo miło i przyjemnie funkcjonuje. I gdy już pracą osiągniemy stan wewnętrznego komfortu, wchodzimy w relacje - taki człowiek nie boi się już zerwania, tego że dozna ostracyzmu od partnerki, jeśli nie zgodzi się na złe zachowania względem siebie bądź podpisanie dokumentów, rujnujących go finansowo. Nie jest zależny od kobiety, ponieważ nie utożsamia już z nią poczucia spełnienia - kobieta jest wisienką na torcie, a nie sensem istnienia. Wymaga to wielu lat pracy, ale daje wolność i spełnienie, niezależnie od tego, gdzie wichry życia popchną nasz stateczek. A i kobieta jest szczęśliwa, pobudzona, radosna...
www.braciasamcy.pl zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!
--------------------
Coaching ze mną KLIK
Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK. Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (4)