Mareczek Mareczek
426
BLOG

Król jest nagi

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

W szachach najważniejsze zadanie to ochraniać króla - gdy go utracisz, przegrywasz bez względu na to, jak wiele silnych figur posiadasz na szachownicy.
---
Gdy utraci się dowództwo, wojna jest przegrana - choćby wielka armia była chętna i gotowa do umierania w bryzgach krwi, gówna i wrzasków bólu, w imię spełniania marzeń o wielkości polityka i kredytujących go, zacierających chciwe łapki bankierów.
---
W bójce ulicznej, ośrodek decyzyjny rezygnujący z woli walki na rzecz paniki, oznacza koniec walki nawet z dużo słabszym, ale zdeterminowanym przeciwnikiem. 
---
Przy potężnym upadku, kończyny mają chronić głowę - bez ręki czy nogi można żyć, bez mózgu jest to niemożliwe, chociaż zdania są tu podzielone.

Są rzeczy ważne, i ważniejsze


Dlaczego piszę o oczywistych oczywistościach? Ponieważ to samo dzieje się w naszym życiu. Mądry człowiek musi być życiowym strategiem - byłoby świetnie gdyby grał w szachy (rozumiał że każdy ruch ma określone konsekwencje), oraz zdawał sobie sprawę z bezwzględności praw życia, którym podlega on sam oraz inni, otaczający go milutcy ludzie. Musi wiedzieć że w życiu najważniejsze jest dowództwo, centrum, król, co później dokładnie wytłumaczę. Tę sferę swego życia musi traktować priorytetowo, czyli wzmacniać, fortyfikować, dbać i rozpieszczać. Jeśli tego nie zrobi, przegra w swoim życiu wszystko co najważniejsze - a jeśli wygra, to tylko ochłapy.

Walka o przetrwanie to poważna sprawa. Wojny, rzezie, spiski, złamane sojusze, zdrady, podstępy i wrzaski umierających słabszych, po ciałach których silniejsi wkraczają w ich domy, kobiety oraz szaty. Natura premiuje jedynie najsilniejszych, ponieważ tylko oni swymi zwycięstwami pokazują, że są w stanie przetrwać. Dla natury upadki religii, cywilizacji, państw, wyjące nad grobami niebożątek matki - to tylko sprawdzian, gdzie wykuwa się najtwardszą stal. Jak powiedział Stalin, śmierć jednostki to tragedia - milion zabitych to tylko statystyka. Dla natury Twoje kalectwo, nieudane życie czy śmierć, to nic nie znaczący epizod na ścieżce wspierania życia w sensie globalnym. Jeśli Tobie się nie udało, Twoje miejsce zajmie sprawniejszy, silniejszy bądź inteligentniejszy. 

Wystarczy awaria prądu, byś zmienił się w bestię


Dziś wszystko wypachniono, wydelikacono, jedzenia nie trzeba gonić, a wystarczy sięgnąć do lodówki - ale te instynkty nadal w nas drzemią. Mówi się że przedstawicielem bezwzględnej natury w człowieku jest gadzi mózg, czyli prymitywna struktura odpowiedzialna za przetrwanie. To właśnie ona odpowiada za bezustanny tętent myśli w naszej głowie, oraz za ciągłe wracanie do przykrych wspomnień z przeszłości. My chcemy spokoju, ale prymitywna natura w nas chce przetrwać - więc ciągle przypomina nam złe zdarzenia, napastuje lękami, mobbinguje stresem byśmy wiedząc o nich, nie dali się zaskoczyć niebezpieczeństwu. A że niszczy to komfort życia, psuje zdrowie, zabija spokój, jest niepotrzebne na chronionych osiedlach? To natury nie interesuje. Liczy się tylko przetrwanie, każdym kosztem i za każdą cenę. W dzisiejszej cywilizacji śmierć od drapieżnika zdarza się bardzo rzadko - dawniej była codziennością. Ale bezpieczeństwo cywilizacji istnieje sto lat, a brutalna natura kilkaset tysięcy (jak nie więcej) - mózg musi mieć czas, by się przystosować. Więc jeśli nie lubisz ćwiczeń relaksacyjnych, medytacji i samorozwoju, niosę Ci dobrą nowinę - za milion lat, o ile nie będzie żadnych wielkich wojen czy katastrof, będziesz w pełni spokojny i nie będą Tobą szarpać lęki i złe emocje.

Ostatnio czytałem w jakimś czasopiśmie (chyba "wiedza i życie"), co się stanie gdy padnie sieć elektryczna. Z początku ludzie sobie pomagają, ponieważ wierzą że za chwilę naprawią awarię... ale po bodajże pięciu dniach, na arenę zdarzeń wkracza bardzo dziki zachód. Zaczynają się morderstwa, rabunki, upada cała cywilizacyjna otoczka, która skrywała w sobie barbarzyństwo i mord - czyli siły, dzięki którym istniejemy. By wrażliwiec pacyfista mógł potępiać przemoc, jego przodkowie musieli podrzynać gardła, rabować i gwałcić. W ogóle by nasz wrażliwiec mógł się urodzić - jego plemnik musiał wyprzedzić kilkaset milionów innych plemników - przetrwał, bo był najsilniejszy. Każdy z moich czytelników (i krytyków), jest odpowiedzialny za masowe ludobójstwo - czytają mnie sami mordercy, co piszę z wyraźną satysfakcją i przyjemnością. Niby obrażam, ale przecież piszę prawdę - nie ma się do czego przyczepić. 

Wrażliwiec i pacyfista... do czasu


Wrażliwiec wystrzelony z prącia charczącego taty, wyprzedził i pozbawił szansy na życie miliony świetnych lekarzy, architektów, filozofów i matematyków, a teraz je chipsy, siedzi na utrzymaniu rodziców przed netem cały dzień i troluje. No i emanuje wrażliwością - by go nie zarżnięto na ulicy, musi być policjant, więzienie i kary. By zjeść kebaba, ktoś musi unurzać się we krwi i piskach chcącego żyć zwierzęcia. By nie musiał latać w zimie po krzakach, siedzi na cieplutkim kibelku, czytając z obrzydzeniem moją książkę "Stosunkowo dobry" - ale ktoś musi kanalizacją się zajmować, a nawet w niej nurkować. Jesteśmy dobrzy, bo inni są źli i się brudzą. Dzień powstaje z nocy, dziecię rodzi się z bólu matki, jedzenie rośnie na zwłokach i ekskrementach pokoleń, a moja pisarska sława na wrzaskach i oburzeniu tłuszczy. 

Tata mi opowiadał, jak kilka ładunków wybuchowych w zimę (magistralne sieci cieplne) dewastuje Warszawę, oraz praktycznie paraliżuje całe państwo. Jego zdaniem (jest inżynierem, który pracował w ministerstwie przy tych sprawach wiele lat temu, nie wiem jak jest teraz, pewnie dużo gorzej) kilkunastu ludzi działających razem, może zdestabilizować bez problemu całe państwo. Pada ogrzewanie, woda - ludzie uciekają drogami, blokada ulic, wojsko nie może się przemieszczać, panika i grabieże, nie działają szpitale. Naprawić rozwalone miejsca gdzie woda zamarza, jest prawie niemożliwe. To były scenariusze zagłady tworzone przez strategów - i jak się ostatnio właśnie z tego czasopisma dowiedziałem, tworzone są cały czas. I gdyby tak się stało, wyfiokowane Panie z towarzystwa, znani, lewicujący geje - Pan Witkowski i Pan Jacyków, zamiast się przebierać w rajstopki, całować i przytulać, w obliczu śmiertelnego zagrożenia zaczęli by się wzajemnie mordować. Rozmazany makijaż i szminka na wykrzywionej nieludzkim grymasem strachu twarzy Pana Witkowskiego, podarte pończoszki, złamany obcasik, falujący pawi pióropusz na futrzanej czapie gdy jego elegancki nosiciel, masakruje torebką z cekinami chcącego go okraść dresiarza. Gdy lodówka pełna i w domku ciepło, można powypinać dupcię, być miłośnikiem pokoju na świecie i przyjmowania milionów imigrantów do swego państwa - gdy głód i strach zagląda w podmalowane oczy, uaktywnia się prymitywna, okrutna, mordercza natura. 

Siła natury i przetrwania w nas, to niezwykle silne impulsy - zmuszające nas do działań przeciwko sumieniu i honorowi. Przeciwstawić im się mogą jedynie psychopaci, święci i nieliczna grupa tych, którzy swe instynkty przyporządkowali woli.

Seksapil to siła

I gdy nieśmiały, niezdecydowany mężczyzna zakochuje się w dziewczynie, myśli że to jest dobre, takie cudowne - ale w cieniu pocałunków, łapania za dłoń i kupowania kwiatków, czai się bardzo poważny wróg osobisty kochanków, a miłośnik życia. To natura, bezwzględna siła która premiuje siłę a niszczy słabość. I właśnie dlatego Panie zakochują się w silnych, brutalnych, bezczelnych facetach (często psychopatach, kryminalistach), a mimo że mogą naprawdę lubić - nic nie czują do dobrych, miłych chłopaków. Umysł lubi, ale sfera emocji - gardzi. Dopiero od niewielu lat niski, brzydki chłopak może zapewnić byt. Może być dobrym programistą, biznesmenem, lekarzem - ale przez setki tysięcy lat gdzie nie było cywilizacji, był skazany na bycie pariasem. Nie mógł zapewnić jedzenia, opieki, przetrwania - tę zapewniał tylko silny, brutalny, wypełniony testosteronem samiec. I jeśli samica chciała przetrwać (bardzo chciała!), mieć dzieci (bardzo, bardzo chciała!), oraz zapewnić dzieciom pozycję na starcie, by za szybko nie umarły (bardzo, bardzo, zajebiście bardzo chciała!), to MUSIAŁA sprawić, by samiec wziął ją pod opiekę oraz ją zapłodnił. Jak dziecko dziś daje alimenty, tak dawniej dawało przetrwanie, życie i pozycję społeczną. No i kobieta się przez te setki tysięcy lat przystosowała - gadzi mózg wzbudzał hormonalne pożądanie seksualne i szał zmysłów przy prymitywie z muskułami i dzidą, a uruchamiał współczucie i pogardę przy słabym fizycznie mężczyźnie. Minęło niewiele lat, a słabi mężczyźni dzięki potędze umysłu przejęli władzę nad niebieską planetą. Ze świecą szukać wśród bankierów i miliarderów pakerów - i jeśli niewielki czas wystarczył na zmianę władzy, to zmiana części ludzkiego mózgu musi potrwać. 

Jesteś dobry, wrażliwy? Lubisz wiersze, a walisz tylko przy romantycznym porno? To nie zrozumiesz, co znaczy prawdziwie zakochana kobieta. Wiem co powiesz, że się mylę... od lat pracuję z ludźmi którzy mi to piszą, a później trzeba ich ratować. Naprawdę myślisz że kobieta Ci powie o tym, że kręci ją bandzior albo sadystyczny szef, a przy Tobie chce ziewać i spać? Ona sama może się tego wstydzić, ale swych emocji nie rozumie i nie ma nad nimi żadnej kontroli. Co ma więc zrobić? Tego dowiesz się wtedy, gdy konto będzie ogołocone, nowy facet rozkochany - nowa gałąź gotowa. I wtedy szok, płacz, picie, bicie. Zobacz u mnie na forum (braciasamcypeel), gdzie wielu facetów opisuje swoje doświadczenia z kobietami - to zawsze działa tak samo. 

Tryskający śliną szczęściarz

To niekończąca się pętla pokoleń - ktoś wierzy w bajki opowiadane przez kobiety z otoczenia - mamę, babcie, ciotki i koleżanki, że kobieta kocha kwiatki, czułość i wierność, oraz że trzeba być miłym i dużo rozmawiać. Facet tak się zachowuje, licząc że ukochana to doceni, a później się dziwi że kobieta najpierw odczuwa rozdrażnienie, nudę, a później zdradza, odchodzi albo jeśli zostaje - nie da się z nią normalnie funkcjonować. Starsi już wiedzą, młodzi żyją w iluzji stworzonej im przez kulturę - ale starszych czy znających te mechanizmy, nikt nie chce słuchać. A później płacz; może to i dobrze, w sumie na tym zarabiam. Warto też dodać, że większość starszych zwyczajnie kłamie - rzadko kto chce się przyznać, że popełnił błąd. Kłamią mówiąc o swym szczęściu, a kit poznasz bardzo łatwo - jeśli ktoś jest szczęśliwy, jest życzliwy i łagodny, nie naciska. Jest mu dobrze, nie potrzebuje agresji, bo ta jest wynikiem złości, rozpaczy czy frustracji. Natomiast oszuści zawsze są agresywni i napastliwi. Mamy więc szczęściarza, który by Cię zabił, byle tylko udowodnić że się nie pomylił, że jest mądry. Ale mądry nie cierpi - bo tak kieruje swym życiem, by było udane. 


I gdy taki dobry chłopak kilka razy zostanie odrzucony, pozbawiony pieniędzy - nienawidzi kobiet. To też jest jakaś forma selekcji - jeśli nie zrozumie o co w tej grze chodzi, wcale nie jest mądry. Kierują nami gadzie mózgi - więc nas podniecają zdrowe, seksowne kobiety, a Panie kręcą mocni faceci. I nieważne co Pani Ci mówi - umysł nie ma nic do gadania, gdy do gry wkracza gadzi mózg, uruchamiający całą artylerię hormonalną. Dlatego miła dziewczyna zostawia spokojnego, wykształconego chłopca, a wraca do bijącego ją i upokarzającego alkoholika. Ona nie jest zła - po prostu przy dewiancie czuje emocje, dostaje kopa hormonalnego. Sama nie rozumie co się z nią dzieje, ale próbuje to wytłumaczyć, co wydaje się kompletnie absurdalne. Trzeba to zrozumieć - ludzie próbują niezrozumiałe, nielogiczne impulsy nimi kierujące ubrać w coś co ma sens - i to ma sens, znacznie większy niż nasze kruche, chwilowe życie na tej planecie. Tym sensem jest przetrwanie. Randki, pierwsze pocałunki, drżenie serc... jest pięknie! Czujesz się wspaniale, jakbyś złapał Pana Boga za nogę. Możliwe że tak samo czuje się ryba, widząca smacznego, tłustego robaka w wodzie przed nią. Była głodna, chciała coś zjeść, lepiej się poczuć... no i proszę, Bóg wysłuchał modlitw! Dzięki Ci Boże! Za chwilę nasze jedzonko gorzko pożałuje swego "szczęścia". Podobnie jest z kobietami - seks, dzieci i rodzina nie są dla Ciebie, byś był spełniony i szczęśliwy. Zakochanie to gra hormonów, byś chciał zapłodnić i utrzymać samicę z dziećmi. Mija jakiś czas, euforia się kończy - zakochany facet jest mało wydajny w pracy. Ma zająć się "poważnym" życiem, i raz na miesiąc się schlać do nieprzytomności, by zapomnieć o szczęściu, do którego przekonuje wszystkich naokoło siebie. No a co ma mówić? Niech on mówi, a Ty wiedz swoje.

Boże chroń królową!

Wróćmy do sprawy z początku tekstu, czyli centrum, króla - tym co musisz chronić, rozwijać i wspierać - a w wielu przypadkach wytworzyć od nowa, to miłość i życzliwość do siebie. Musisz doprowadzić do sytuacji, kiedy sam siebie lubisz, otaczasz życzliwością, miłością, akceptacją i wybaczeniem życiowych błędów. Dlaczego? Z dwóch powodów:

1. Jest to po prostu przyjemne, miłe, daje spokój, poczucie harmonii, wolność od stresu, poczucie bezpieczeństwa. Ludzie żeby poczuć się fajnie, kupują auta, wchodzą w związki, robią karierę - a Ty możesz mieć za darmo to, za co inni ludzie wypruwają sobie żyły.

2. Jeśli masz przyjemność, sam sobie zapewniłeś akceptację, życzliwość i miłość, nie musisz jej szukać w gadżetach, fałszywych przyjaciołach, kobiecie - czyli nie można Tobą manipulować, robić w hu.. bo Ci zależy na kimś, bądź na czymś. Nie bierzesz szalonych kredytów (by się popisać, zmniejszyć poczucie bycia nieudacznikiem przez niepotrzebny zakup), nie pożyczasz (ze strachu że przestaną Cię klepać po pleckach, zapraszać do towarzystwa) nie wchodzisz w niekorzystne dla Ciebie układy, grupy towarzyskie czy szemrane interesiki. Jesteś wolny - co oczywiście nie spodoba się wszelkiej maści manipulantom, żyjącym z cudzych kompleksów.

Męty kochają tych, co nie kochają siebie

Gdy masz przyjemność, nie boisz się odrzucenia kobiety i związanego z tym dyskomfortu. Gdy masz kobietę, nie boisz się że Cię zostawi - w końcu masz przyjemność, ona nie zniknie razem z kobietą, do której modlą się i upadlają Ci, którzy niniejszy tekst mają za głupi. Skoro masz przyjemność, nigdy nie oddasz majątku czy nie weźmiesz kredytu dla kobiety, która tresując Cię, powoli prowadzi do zguby (zły nastrój i wieczorna "migrena" bez prezentu, radość i seks gdy są zakupy). Nie dasz się na to nabrać, ponieważ nie potrzebujesz akceptacji - sam ją masz. Każda kobieta Ci powie, że to co napisałem to narcyzm i egoizm - ale to są tylko słowa oburzonej istoty, która swego szczęścia upatruje w Twoim nieszczęściu. Nie patrz na słowa, tylko na czyny - i zobaczysz dziwną rzecz. Gdy zaczynasz kochać siebie, nagle jesteś pożądany i atrakcyjny dla otoczenia, a wszelkie męty i pasożyty omijają Cię szerokim łukiem. Gdybyś z tego zrezygnował (bo to rzekomo egoizm, trzeba kochać i zarzynać się dla innych), byłbyś nieszczęśliwy, a kobieta po jakimś czasie totalnie przestała szanować. Bo nikt nie szanuje słabości - Ty sam też nie.

Ochrona swego centrum, daje Ci nie tylko spełnione życie, ale i sukces z kobietami. Wiele pięknotek chce złamać tego, który nie utożsamia z nią szczęścia. Wiele chce podbić swą samoocenę takim poważnym łupem. Ego i próżność kobieca, jest dużo większa od męskiej. Jeśli pilnujesz swej mocy - centrum, wygrasz. Jeśli ulegniesz, przegrasz - piękna kobieta Cię zostawi, obrabuje, ponieważ pokazałeś słabość; brzydka zostanie, bo nikt nie chce jej zabrać na salony, ale lekkiego życia nie będziesz z nią miał. Pamiętaj że to nie ona, a siła natury przez nią przemawia. Siła jest premiowana i szanowana, słabość niszczona. Siła to utrzymanie swojego centrum, nakarmionego, zadowolonego króla - ale kobieta chce go zbić koniem. Związek to subtelna gra, pełna dwuznaczności i aluzji, rozgrywająca się na wielu przestrzeniach zrozumienia - ale można to spłycić ku uldze mniej bystrych czytelników.

"Jesteś dla mnie za dobry..."


Na zbicie konia możesz pozwolić - ale król musi pozostać nietknięty, pięknie ubrany, z koroną na głowie (byle nie cierniową). Jeśli król jest nagi, za chwilę zostanie strącony z szachownicy. Kobiet można mieć wiele, seks jest darmowy (jeśli wiesz jak to załatwić), zakochać się można we wszystkim i każdym człowieku - bo zakochanie to wyrzut hormonów, a nie moc kobiety. Nie jest tak? A wyobraź sobie ze szczegółami, że Twoja kizia mizia zmienia się w cuchnącą staruszkę. To nadal Twoja ukochana niunia, robiąca dzióbki do zdjęć na fejsa - ale w ciele kilkadziesiąt lat starszym. Miłość mija? Jak błyskawica! A przecież to nadal jest Twoja ukochana... 

Nie oddawaj swej mocy, zadowolenia z siebie, pieniędzy, majątku, szczęścia, godności i honoru dla kobiety - jeśli to zrobisz, masz przeciwko sobie potężną moc natury, oraz tajfun fochów swej Pani. Nie minie wiele czasu, nim usłyszysz "nie wiem co czuję", a w końcu topór spadnie na Twą biedną, naiwną głowię: "zostańmy przyjaciółmi" oraz kultowe "jesteś dla mnie za dobry". Ty nie byłeś za dobry. Byłeś i jesteś egoistą - myślałeś że jak oddasz wszystko co masz, to kobieta się zakocha i będziesz miał seks codziennie. Ale to tak nie działa - kobieta chce mieć dobre geny, a dobre dla natury znaczy silne. Facet który dla seksu i poczucia bezpieczeństwa oddaje wszystko co ma, silny nie jest. Jest słaby, więc zostaje zmiażdżony. Dla Ciebie to dramat, a z punktu widzenia ludzkości dobra rzecz. Na Twych łzach, sznytach i marskości wątroby, natura buduje silną, mocną ludzkość. Oto dobra nowina, którą Ci dziś w swym felietonie niosę.


www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!


--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości