Mareczek Mareczek
282
BLOG

Rozklapiucha szczęścia nie daje

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Symbolem męskiej wolności od wieków był koń. A na nim spocony, pachnący tytoniem a często moczem (i nie tylko) silny mężczyzna, który przemieszczał się przez prerię czując u boku rozkoszny ciężar rewolweru, a w dawno nie zmienianej bieliźnie, wypełnione brzemieniem dni samotnych ciężkie kule armatnie. W nocy rozkoszował się gwiazdami na zasnutym ciemnością niebie, a w dzień wiatrem pieszczącym jego pooraną zmarszczkami, ogorzałą od słońca, whisky i smutnych doświadczeń twarz. 

Koń daje wolność

Koń pozwala uciec od wroga i napastliwej kochanki, umożliwia dotarcie do nieodkrytej żyły złota i baru, gdzie można się dobrze zabawić podczas gry w karty, mordobicia czy strzelaniny. Koń daje wolność i możliwość wyboru, podobnie jak dziś samochód. Dlatego nawet słaby, łysiejący mężczyzna pod pięćdziesiątkę wsiadający na swoją fabię, staje się agresywnym, pragnącym wymierzać sprawiedliwość i wieszać złodziei krów kowbojem. A jeśli pragnienia bycia szeryfem nie spełnia wyjący silniczek od kosiarki, wyładowuje je w internecie.

Ale czasy i zasady gry się zmieniają. W dobie sieci internetowej, inteligentnych wibratorów i satelitów, nie uciekniesz od brzydkiej małżonki na koniu, ani w aucie. Prawdziwą wolnością zdrowego, nowoczesnego mężczyzny jest prezerwatywa. 
Bóg dał człowiekowi wolną wolę, czyli możliwość wyboru. Mogę uwierzyć komuś, a mogę też nie wierzyć. Mogę przyjąć jakieś informacje za swoje przekonania, a mogę też nie przyjąć - chociaż tu często czekał topór kata albo stos, czy też ostracyzm najbliższego otoczenia. Masz być dobry, wierzyć w to co my! Albo Cię wyśmiejemy, wydrwimy, zniszczymy, zatłuczemy, zamkniemy w wariatkowie.

Boska moc zamknięta w lateksie

Prezerwatywa podobnie; daje wolność wyboru, czy chcę przez chwilowy skurcz przyjemności związać się finansowo, prawnie i społecznie z osobą (a także z jej rodziną), którą gdy opadnie kurz miłosnej bitwy mogę się brzydzić, gardzić. Ale mleko się już rozlało, dosłownie i w przenośni.

Ale to nie tylko potomstwo i alimenty przez prawie trzydzieści lat. To także choroby weneryczne. Jedno, dwa miłe spotkania, mogą zostawić za sobą w najlepszym przypadku swędzącą, piekącą pamiątkę. W gorszym będzie adidas, nie tylko na stopie obecny. Kilka lat temu czytałem, że bodajże w Niemczech bardzo modne było zarażanie się hivem przez młodych ludzi. To nie tylko potężny socjal i opieka państwa nad chorym, ale głównie poczucie wyjątkowości, elitarności. Jedni żyją ze zrzędzącym współmałżonkiem, a ja z zabójczym wirusem; to niektórych bardzo podniecało, do czasu. Problem polega na tym, że moda minęła a wirus nie. 
Ludzie dziś czują się tak niepewni siebie, tak bardzo bezwartościowi, że łapczywie rzucają się na każdą modę, trend - by poczuć że grupa ich akceptuje. By zmniejszyć nieprzyjemne uczucie bycia nikim, zmienić je w poczucie siły i ważności, ludzie są w stanie zrobić niemal wszystko. Idą na prywatny marketing do oszukujących ich wykładowców - nieudaczników, który przyda się jedynie do wykładania żeli analnych na półkę w tesco, by mieć łatkę wykształconego. Wyznają wiarę w Korwina i niewidzialną, Boską rękę rynku, by poczuć się niedocenianymi geniuszami i znawcami psychologii oraz ekonomii - ich wiarę dość szybko złamie bezlitosny prywaciarz, gdy tylko wyfruną spod skrzydeł utrzymujących ich rodziców. Jedni stracą tylko kilka lat pracy za ochłapy, inni zdrowie psychiczne czy np. zmiażdżone kończyny, bo żal było małomiasteczkowemu biznesmenowi konserwować jakąś maszynę. Nawracają się na jedną z setek religii i kultów, by mieć poczucie bycia wybrańcami Boga czy kosmitów - inwestują w mietka i kreatynę, by większe mięśnie i mniej tłuszczu dało im lepsze samopoczucie. 

Kosztowne strategie by czuć się lepiej

Takich strategii jest wiele, a łączy je jedno - żeby działały, trzeba się narobić. A gdy się uda, utrzymanie tego stanu zadowolenia jest bardzo energochłonne, oraz obciążone silnym lękiem i stresem że upadnie. To jakie to szczęście, skoro jest tak nietrwałe, tak kruche, wypełnione przerażeniem przed jego utratą?

Za każdą strategią stoi pragnienie, by poczuć się lepiej. Scenariusz gry wygląda niezwykle prosto - najpierw wmawiają nam że jesteśmy źli, brzydcy i głupi, a później sprzedają produkty (suplementy, ideologie, przedmioty), byśmy mieli na chwilę poczucia bycia lepszymi. Od kiedy pamiętam, wmawiano mi grzech pierworodny i winę za śmierć Jezusa. Nauczano że swędzenie w kroczu na widok zgrabnego tyłeczka jest złe - a zrealizowanie rozrywającego jądra testosteronu, może dokonać się tylko po oficjalnym, pobłogosławionym przez kapłana ślubie. Nauczano że ułożę sobie życie gdy wstąpię do partii, kościoła, jakiejś mocnej grupy - oraz zdobędę wykształcenie. Najlepiej gdy zostanę lekarzem, architektem albo księdzem, a ludzie będą mnie szanowali - dlatego od dzieciństwa czytałem biblię. Ale od lat zarabiam, pracując z rozpaczą ludzi którzy nie tylko w tych zawodach osiągnęli sukces. Kłamstwo - tym nas karmią od lat. Ci którzy to zrozumieją, wygrają satysfakcję z życia. Ci którzy są za głupi na życiowe refleksje, poświęcą życie na gonitwie za króliczkiem, którego wcale nie trzeba gonić. 

Szczęście to tylko nawyk

Szczęście to coś, co wyrabia się nawykiem cieszenia się z drobnostek - a nie osiąganiem czegokolwiek. Pokaż mi człowieka dumnego ze swych osiągnięć, a ja Ci pokażę nieludzki strach że to straci, a wraz z tym czymś swoje poczucie satysfakcji. Kiedyś poznałem pewną Panią, która lata wcześniej miała świetnie prosperujący biznes. Gdy upadł - chowała się po kątach, byle tylko sąsiad czy znajomy jej nie dostrzegł. Gdy była zamożna, szmaciła innych ludzi, uważała ich za łajno - to jedna z metod na wymazanie swojej niskiej samooceny. Ma tak do teraz - żyje w rozpaczy i paranoi. Oto cena sukcesu i porażki - a mądry nie zechce jej płacić. Głupi nie rozumie, że wraz z sukcesem który ma dać mu spełnienie, bierze na barki wielki strach, a z czasem przerażenie. Sukces? Jak najbardziej tak. Ale nie jako coś, co ma dać mi szczęście. 

Wtedy można go stracić, i nie osiwieć. A gdy go mamy, nie bać się panicznie o jego utratę. Sukces to jedno, a szczęście to drugie. Oba stany są od siebie zupełnie niezależne. Głupi je łączy, jak zwykły człowiek orgazm z wytryskiem, a przecież są to oddzielne, zupełnie inne mechanizmy które nalezy rozłączać. Dlatego zwykły człowiek wytraca z orgazmem cenne składniki z ciała, z mądry ma orgazm bez wytrysku. Czyli ma rozkosz (znacznie większą), a nie traci z nasieniem cennych minerałów, witamin i hormonów (sprawdź chociażby w necie skład nasienia które codziennie tracisz). Właśnie dlatego warto czytać, być ciekawym świata i wydawałoby się - zrozumiałych jego mechanizmów.

Genialny biznes

Tak ten biznes się kręci od tysięcy lat. Bierze w nim udział religia, państwo i biznes. Ci którzy nawołują do opamiętania się, głoszą że nie trzeba wysiłku by zdobyć uczucie zadowolenia, bo to tylko i wyłącznie nawyk - są wyszydzani, wyśmiewani, a czasem jak naucza historia - brutalnie mordowani. Ludzie nieszczęśliwi są zawsze bardzo okrutni. Jeśli ktoś nienawidzi swego ciała i psychiki, będzie taki sam wobec innych ludzi. Najtrudniejsze na świecie nie jest pobicie rekordu podnoszenia jakiegoś ciężaru, wielkości mięśnia - ale pokochanie swojego ciała, takim jakie jest. Skupienie się na ciele, akceptacja - to ciężar nie do udźwignięcia dla większości ludzi. Oni kochają je modelować według wzoru, który ktoś podaje im za modny. Czy jest większe upodlenie? Upokorzenie? Niszczę swoje ciało i psychikę, bo chcę żeby inni mnie akceptowali. 

To ma być siła, moc? To tylko reakcja uległości na przemoc otoczenia - nic więcej. Dlatego nie podziwiam i nie wzoruję się na ludziach modnych, trendy i wyznawców jakiejkolwiek ideologii. Rozumiem ich motywację, ale podziwiam prawdziwą siłę, czyli tych którzy tworzą trendy - oraz tych którzy idą swoją drogą w życiu, nie ulegając im. Tworzący trendy są źli, są kanaliami, często diabłami w ludzkim ciele - ale są silni. Dlaczego miałbym ich nie podziwiać? Przecież fascynujemy się seryjnymi mordercami, wielkimi wodzami i dyktatorami - tak mam i ja. I gdy czytam kolejną książkę o Stalinie, Mao czy Hitlerze, widzę małych, niskich mężczyzn którzy uznali że to inni mają ich naśladować, a nie oni innych. To kto był silny, a kto był słaby? Nie czytałem by wielcy wodzowie pakowali, robili sobie operacje penisa, wstrzykiwali botoks - byli silni, niezmienni, więc byli seksowni. A cała masa orangutanów nienawidziła siebie, więc upodabniała się do silnych wzorców które oni reprezentowali.

Nieszczęśnicy nienawidzą najmocniej

Wiem z doświadczenia, że im ktoś bardziej nie lubi siebie - tym większym jest potworem. Oszukuje siebie, swoje ciało i psychikę, pragnąc osiągnąć ideał który jest niezgodny z jego własnym wzorem na szczęście. Taki człowiek nie będzie miał też litości dla mnie. Tysiąc razy bardziej wolę grubasa który lubi swoje ciało, niż pakera czy modnisia, który panikuje na myśl o zjedzonej pizzy. Oczywiście, pizza to chemiczne ścierwo, ale nienawiść do swego ciała to coś znacznie gorszego.

Każde pójście za modą, za byciem na topie, jest świadectwem kruchej, niskiej samooceny opieranej na opinii otoczenia. A ta wiadomo - jest jak trawa na wietrze, chwiejna. Gdy komuś jest na rękę, chwali Cię. Gdy nie robisz tego co chce, krytykuje. Dlatego ludzie idący do przodu, nowocześni, są bardzo nieszczęśliwi, przestraszeni, zestresowani. jednego dnia ktoś pogłaszcze, drugiego spoliczkuje - jak w takiej sytuacji można się odprężyć? To życie w bezustannym napięciu.

Mało zabiera, ale wiele daje

Nałożenie prezerwatywy zabiera bardzo wiele przyjemności. Ale pokazuje mężczyznę w bardzo jasnym, powiedziałbym nawet - mistycznym świetle. Oto wprawdzie brzuchaty, sapiący, może niekoniecznie domyty tu i ówdzie... ale człowiek odpowiedzialny, silny, umiejący poświęcić chwilkę rozkoszy za ochronę siebie i swoich interesów. To także wyraz wysokiej samoooceny, akt życzliwości dla swojego ciała i życia, szacunek do swoich dokonań. Od razu można założyć, że taki koleżka jest u mnie na forum braciasamcy.pl, i na pewno czytał moją książkę "Stosunkowo dobry", więc konkretny zawodnik. Jest w silnej grupie, która motywuje go by dbał o siebie, pielęgnował swoje własne zalety, a nie upodabniał się do stada. Nie można go złamać, więc pozostaje tylko obrażanie - ale silny grupą stojących za sobą braci samców, nic sobie nie robi z wszelkich klątw i złorzeczeń nieszczęśników. Jest silniejszy, mocniejszy duchowo. I jeśli kilku go łaja, kilkuset natychmiast go wzmocni i upewni.

Akt nałożenia gumki to pokaz męskiej, psychicznej siły - symbol dominacji. Pokazujesz tym partnerce, że są dla Ciebie ważniejsze rzeczy niż kilkadziesiąt procent rozkoszy mniej. Że szanujesz się, że nie sprzedasz własnego życia dla chwilowej przyjemności. A przecież większość mężczyzn gdy tylko poczuje Królową Rozklapiuchę, traci kompletnie głowę. Poproszeni o zdjęcie gumki, ochoczo biorą udział w grze Pani. Z kontrolującej sytuację silnej osobowości, stają się szmacianą kukiełką w przedstawieniu niestabilnej emocjonalnie scenarzystki. Znam to doskonale, ponieważ sam tak robiłem. Ryzykowałem wszystkim co mam i kiedykolwiek zarobię, dokonam - dla chwili przyjemności.

Śmiech... do czasu

Zostawienie swego nasienia w Pani, albo w jej pobliżu, to także możliwość posądzenia o gwałt. Wielu mężczyzn które by się z tego cynicznie zaśmiało, nie za bardzo może - zaspokajają oralnie mocnych chłopaków spod celi, co jest preludium przed głębszym aktem zespolenia współwięźniów. Takie przeznaczenie niedzielnych pedofilii, ofiar marzeń Pani o szczęściu z nowszym modelem, w mieszkaniu i na koszt starszego.

"Moja Myszka by mi tego nie zrobiła! Ona jest dobra! To inne się szmacą! Jesteś chory psychicznie Marek, lecz się!". No cóż, znałem kilka takich zaślubionych Myszek dość głęboko... a statystyki rozwodów i horror dziejący się na salach rozpraw, staje się faktem świadczącym na korzyść mego zdrowia psychicznego.

Męski matrix

Matrix. Mężczyźni żyją w swoich myślach i przekonaniach, czyli korzystają z pewnej mapy. Ta mapa mówi że kobieta daje szczęście i spełnienie, a to nieprawda. No ale o tym w innych, płytkich i pustych felietonach. Warto mieć ze sobą gumki - mieć je w aucie, portfelu i skórzanej saszetce. Zawsze być im wiernym, widząc w nich ochronę przed oszukującym nas bezustannie, wariackim światem żądz i kobiecych urojeń. Mądry używa, idzie do przodu. Głupi zapomina, nie chce, wyluzowuje... a później płacze. Bo znalazł się w sytuacji, która go przerasta. Dlatego właśnie jest głupcem. Pozostaje tylko oczernianie tych, którzy przypilnowali tych spraw.



www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!


--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

 
 
Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości