Mareczek Mareczek
286
BLOG

Mężczyźni z żelaza

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Z moich doświadczeń wynika, że wiara w fascynację kobiet emocjami, szczerością i mądrością partnera dogorywa przed trzydziestką. W tym czasie rodzi się świadomość, że niemal wszystko co wiedzieliśmy o psychice Pań, jest nieprawdą. Z początku jest to niemowlę, ale im więcej widzimy, postrzegamy i czujemy, tym szybciej rośnie. Każde mocne uderzenie które dostajemy od ukochanej Myszki, spadające jak grom z jasnego nieba, działa na nie jak sterydy; a każda konfrontacja bajek z rzeczywistością, jak ryż z kurczakiem.

Człowiek z żelaza


Są jednak mocni zawodnicy, bardzo chwaleni, stawiani za wzór i podziwiani przez Panie (niestety tylko słownie), którzy potrafią tę wiarę utrzymać w sobie nawet do czterdziestki. To ludzie z żelaza których i podziwiam, i trochę się boję - statystyki rozwodów i życiowe perypetie atakują twierdzę ich wierzeń bezskutecznie, a oni nadal wierzą w to, co mówiły im mama, babcie i ciocie, a także każda książka, film i opowiadania "znających życie", którym oczywiście w życiu nie wyszło. 

Oczywiście są i starsi, którzy prawią podobne komunały, ale oni prawdę znają - mówią tak tylko po to, by nie wyszło że popełnili błąd. Rzadko kto lubi się do nich przyznawać, więc gra się przed światem zadowolenie. Gdyby pokazali jak jest naprawdę, byliby wytykani palcami - a kto lubi być na językach plotkarzy? Otoczenie tylko czeka, by ktoś przyznał się do słabości. Nie każdy to wytknie od razu, ale gdy się pokłócisz z kimś... wszystko zostanie wykorzystane przeciwko Tobie. Takie rzeczy mówi się tylko w gronie zaufanych przyjaciół, przy wódeczce i śledziku, albo na szowinistycznym forum braciasamcy.pl, gdzie ofiar wierzeń w anielską naturę kobiety jest bez liku.

Czy to możliwe? Tak, tak, tak.


Myślisz że to takie dziwne? A może to teoria spiskowa, wymysł chorego na schizofrenię mózgu? Czy to możliwe żeby niemal cały świat zgodnie kłamał, unieszczęśliwiając się tym? To spójrz na palaczy - większość z nich przysięga, że pali bo lubi. Tymczasem prawda jest taka, że wciągają do płuc cuchnący, powoli ich zabijający dym, za który płacą w skali życia fortunę. I każdy z nich zna jakiegoś Janka czy Zbysia, który pali i żyje w zdrowiu sto lat, oraz nieśmiertelne "na coś trzeba umrzeć". Racja, na coś trzeba, ale ważne jak wygląda życie przed śmiercią. W przypadku palacza najczęściej jest to obturacja płuc, sterydy wziewne, wózek inwalidzki, szpital co dwa tygodnie, gdy przeziębienie zaciska oskrzela uniemożliwiając oddychanie, oraz niemożność samodzielnego życia - leki jednak pozwolą wydłużyć tę pełną bólu i trudności egzystencję. O kaszlu, bólach w klatce piersiowej, migrenach (ale tych prawdziwych, nie kobiecych) udarach i paraliżu, zawałach, smrodzie, zniszczonej cerze, żołto brązowych zębach nawet nie wspomnę. I jeszcze za to płacą! 
Co do żyjących sto czterdzieści lat Zenków i Rychów, są oni tak rzadkimi przypadkami, że lepiej już zagrać w totka. Łatwiej trafić kumulację, niż mieć geny jak nieliczni ludzie, którzy faktycznie mają olbrzymią odporność na papierosy. Są przecież ludzie którzy jedzą szkło - zjesz? Oczywiście że nie, wiesz że byś umarł. Ale palić, zapalisz chętnie, bo ktoś za siedmioma górami i lasami przetrwał bez raka.

Ludzie palą, chociaż absolutnie nic im to nie daje. Nie ma żadnej przyjemności palenia - paliłem kilkanaście lat, więc bardzo dokładnie poznałem ten mechanizm. Jest tylko psychiczny ból spowodowany brakiem papierosa, a "zajaranie" na chwilę go odsuwa, i to nie do końca. Za dwadzieścia minut pomyślisz o kolejnym papierosie, a za godzinę myśli będzie zajmować tylko On, nasz Nowy Pan. To nie przyjemność, a tymczasowe odepchnięcie od siebie przykrego odczucia braku, rozpaczy i paniki, gdy chwila bez papierosa się wydłuża. Stąd wrażenie relaksu i lepszej koncentracji po wciągnięciu trucizny do płuc, która i tak jest znacznie niższa, niż u osoby niepalącej. Ja żeby dobrze się czuć, nie muszę nic robić. Palacz nawet tego nie poczuje, bo gdy pali odczuwa wprawdzie ulgę, ale wymieszaną z poczuciem winy że nie potrafi rzucić, a po zgaszeniu pozostaje smród w ustach, oraz spory odpływ energii. Za chwilę znów wraca poczucie braku... i tak całe życie.

Kłamią w jednej kwestii, więc i w drugiej mogą


Miliardy palaczy kłamią w oczywistych sprawach. Łgają jak z nut, niektórzy nawet w to wierzą. Zaczęli palić bo inni palili, a z obrazkiem papierosa skojarzone były sławy kina, najwięksi twardziele, eleganckie francuskie aktorki, czyli tzw. wielki świat. I chociaż pierwszy papieros spowodował wymioty, silny kaszel, człowiek nadal pali, bo inni zapewniali go że to jest dobre, odpręża i daje moc. Wprawdzie rodzice zakazują palić, ale dziecko ma oczy więc widzi - palą ludzie w trakcie imprez, spotkań, w kinie piękni, silni ludzie z przyjemnością się zaciągają. Czyli wniosek logiczny młodego człowieka jest taki, że chociaż papieros z początku wydaje się ohydny, przyjemność musi przyjść - ale ona nigdy nie nadchodzi. 
To wielki dramat człowieka, który bardziej wierzy propagandzie, łgarstwom ludzi go otaczających i reklamom, niż reakcjom swego ciała; te się dusi, wrzeszczy w swoim języku kaszlnięć i złego samopoczucia, ale umysł człowieka opanowanego kłamstwami jest twardy - pali dalej. W końcu ciało się przyzwyczaja do trucizny, a człowiek staje narkomanem, który bez papierosa odczuwa bezsens swojego istnienia. 

Gdy człowiek dostaje raka, i wypróżnia się pod siebie piszcząc z bólu, najczęściej zdaje sobie sprawę że sam się zniszczył. Stracił szacunek do siebie, pieniądze, zdrowie - a także najważniejsze; spokój umysłu. Palacz bezustannie się martwi i denerwuje, a z czasem nawet paląc odczuwa stan braku i tęsknoty. Wiele lat myślałem o tym, jak bardzo palenie jest szatańskim wynalazkiem. To niesamowite, jak coś co sam stworzyłem, nawyk palenia, mogło mnie wziąć we władanie, oraz otoczyć tak silnym uściskiem, z którego jakimś cudem udało mi się wyrwać.

"Życiowe mundrości"


Ludzie sami się niszczą, a potem wymyślają bajeczkę która ma to usprawiedliwić. Tak właśnie działają ludzie i "prawdy życiowe", które skopiowali od nieszczęśliwej rodziny i z filmów - jeśli chcesz być nieszczęśliwy, słuchaj ich kłamstw. Później staniesz się taki sam jak oni, zgorzkniały, nienawistny, pozbawiony energii i chęci do życia. I też będziesz kłamał, gdyż oszustwo chroni Cię przed przykrą prawdą i jej następstwami. Twardziele o których wspomniałem, są jak świadkowie Jehowy, którzy z każdym nieudanym końcem świata wierzyli jeszcze mocniej - tłumaczyli sobie to tak, że Bóg wysłuchał ich modlitw i wstrzymał koniec świata. Mogli poczuć się frajerami, co by ich uratowało i wyrwało z sekty- ale wybrali kłamstwo, by nie doświadczyć poczucia bycia oszukanym, przekręconym. 

Podobnie funkcjonują nastoletni zwolennicy Korwina, wierzący że pracodawca płaci mało, bo ma duże podatki. I gdy się okazało że na śmieciówkach, gdzie nie ma żadnych obciążeń płaci tak samo, a płacze nad swą biedą jeszcze głośniej, zamiast zrzucić z piedestału starego aparatczyka - milionera żyjącego za komuny jak pączek w maśle, wierzą w niego jeszcze mocniej. 
Ta wiara pozwala nie czuć się oszukanym, zachować poczucie wartości. Ono i tak kiedyś upadnie, ale wszyscy lubimy przesuwać do przodu myśl o tym, co przecież nieuchronne. W końcu przecież umrzemy, nasze ciała się rozpadną, a co z naszym Ja które tak bardzo pragnie istnieć? Nie wiadomo. Może zniknie, a może przeniesie się w inną rzeczywistość i inne ciało, by znowu doświadczać niezwykłej umiejętności kłamania sobie samemu. Czas rozwikła tę zagadkę przed każdym z nas.

Na raty znacznie drożej

Kobieta jest jak samochód. Jeśli masz mało pieniędzy, musisz wybrać tani, budżetowy model na raty; Fabię, czy jakąś tanią dacię. Niestety; system ratalny oznacza, że bardzo mocno przepłacasz. Łączna suma którą wydasz, jest dwu albo i trzykrotnie większa od wartości auta. Takie właśnie jest małżeństwo. Chcesz żeby było miło, bo wszyscy mówią że jest fajnie. Podobnie pokazują palacze, więc im wierzysz. Możesz mieć kobietę i seks z nią, ale ona chce ślubu i dzieci - więc pragnąc utrzymania miłych odczuć, podpisujesz umowę prawną, zobowiązującą Cię do życia z kobietą i płacenia jej w przypadku, gdy już nie będziesz chciał. Niestety, system ratalny jest koszmarnie drogi... ale zrozumiesz to dopiero wtedy, gdy fabia zacznie rdzewieć i trzeszczeć. Wyplątać się z niej niestety już nie można, chyba że trafisz szóstkę w totka.

Ci którzy mają pieniądze, kupują nowe, drogie auta. Nie muszą wchodzić w zawiłe prawnie umowy - ale i tak przeważnie wchodzą. Ot, magia czterech kółek.


Dlatego powtórzmy wszyscy razem na głos:


1. Kobieta nie daje przyjemności. Daje ją Twój układ hormonalny - kobieta ją w Tobie tylko wyzwala. Nie ta, to będzie inna, chociaż płacząc po rozstaniu, może Ci się wydawać że to niemożliwe. Tymczasem kolejna miłostka może być znacznie silniejsza pod względem euforii, którą w Tobie wzbudzi. Wtedy się okaże, że ex nie była Twoją połówką - jest nią obecny aniołek. Gdy i ten Cię rzuci, scenariusz się powtórzy.


2. Kobieta wzbudza w nas miłe uczucia, podobnie jak mocne samochody, dobre jedzenie, słodycze, narkotyki, alkohol, ładne ubrania, pieniądze czy poczucie władzy. Kobieta jest więc przyjemnością, która jest bardzo droga, zwłaszcza gdy kupuje się ją na raty. Dlatego biedni powinni skoncentrować się na zarabianiu pieniędzy, rozwijaniu pasji i wysokiej samooceny, a później brać za kobiety. Wtedy można mieć bardzo ładne auto, a jak zacznie dymić i odmawiać szybkiej jazdy, zmienić na nowszy model - bez wyrzutów sumienia, w końcu sami jesteśmy także wymieniani, często bardzo bezwzględnie.
 

3. Jeśli pragniesz mieć dzieci, małżeństwo wydaje się nieodzowne. Ale kto się śpieszy, może bardzo źle wybrać. Jeśli wolisz poczekać, jest to z mojego punktu widzenia mądra decyzja, gdyż umożliwia Ci poznanie gry, w którą grają z Tobą kobiety, a także tej w którą grasz Ty sam z otoczeniem. Im więcej wiedzy o sobie, ludziach i świecie, tym większa możliwość wyboru. Jeśli poznasz większość kłamstw którymi żyjemy, ochota na dzieci znacząco spada - chociaż presja otoczenia, strach przed ostracyzmem ludzi potrafi tę decyzję wymusić. 

Uważam że dzieci powinni mieć tylko ci ludzie, którzy wewnętrznie tego pragną - problem w tym, że ludziom wydaje się że tego pragną, że uzyskają spełnienie, szczęście - ponieważ im to wmówiono. Nic z tego. Dziecko to skarb, który po wielu latach zżycia się z nim, trzeba oddać światu. Kto chce go zatrzymać, zniszczy siebie i własne dziecko. Dlatego właśnie do dzieci nadają się tylko te osoby, które czują jak wielką jest to odpowiedzialnością, czego od nich wymaga i jaką cenę będą musieli za to zapłacić.



www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!


--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości