Mareczek Mareczek
214
BLOG

Dlaczego nie potępiam zdrady?

Mareczek Mareczek Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 

Odpowiedzialność jest czymś niezwykle ciężkim; tak ciężkim, że branie ślubu i przysięganie wierności jest dla mnie jak skakanie na główkę do pustego basenu. Bo jak mam za siebie brać odpowiedzialność, skoro nie panuję nad swoimi emocjami? Zapanuj! Wrzasną ci którzy palą, piją, tracą dorobek rodziny w karty, przejadają się bądź mają inne nawyki których nienawidzą - ale nie umieją się ich pozbyć, chociaż bardzo chcą.

Pokusa nie do odparcia

Nie usprawiedliwiam zła, zdrady, oszustwa. Nigdy w życiu. Ale pojawiają się chwile w życiu, kiedy pokusa jest nie do odparcia; nie można jej się oprzeć w żaden sposób. Spójrz na palaczy bardzo uważnie - trują się, hodują raka, śmierdzą i jeszcze za to płacą, opowiadając bajki o Stefanach i Mirkach co palą i żyja sto pięćdziesiąt lat. Co więcej, są bezustannie poddenerwowani brakiem dymu w płucach, a chwilę ulgi daje tylko papieros - po skończeniu którego stan napięcia bezustannie wzrasta. Wiedzą w jakim są bagnie, wiedzą że się sami zabijają, niszczą, tracą spokój ducha i zadowolenie... ale nadal palą. Dlaczego? Ponieważ emocja - czyli pragnienie zapalenia, jest nie do opanowania. Papierosy nie dają im żadnej przyjemności, a jeszcze za nie płacą. I są bezradni, słodko bezradni.


A co w sytuacji, gdy po ślubie ukochana tyje kilkadziesiąt kilogramów, a miłe, ciepłe słowa i wsparcie zmieniło się w bezustanne roszczenia i pretensje, gdy w tle majaczy chętna koleżanka z pracy? Jak powstrzymać pragnienie przyjemności, które pcha nas ku zgubie? Palacze, żarłoki, alkoholicy, hazardziści, narkomani i cukrzycy chętnie udzielą nam życiowych pouczeń; "Porozmawiaj z nią! Kup karnet na siłownię i basen!" Wrzasną Ci Którzy Znają Życie. A jak z wami ktoś porozmawia o szkodliwości palenia czy objadania się, posłuchacie? Gdy kupi wam książkę o diecie, podziękujecie, czy się śmiertelnie obrazicie, bo przecież wy tylko ciutkę jedzenia rano i ciutkę wieczorem, a tyjecie z powodu genetyki? Ano właśnie.

 

Wewnętrzny sędzia nigdy nie zamilknie

To jak ze słodyczami. Wiemy że sprowadzą nam cukrzycę, być może obetną nam stopy (na poczatek), a wcześniej doświadczymy kilkunastu plomb i kanałówek, nadwagi i grzybicy - jednak chcemy chwilki przyjemności, gdy skacze nam poziom glukozy i gdy candidia (grzyb w jelitach), przestaje nas zatruwać toksynami, bo dostał "michę". Wiemy że to złe, że nie wolno... a jednak to robimy. I znowu opowieści o mitycznych krewnych, co jedzą słodycze i żyją długo jak Matuzalem, by poczuć się rozgrzeszonym. Ale wewnętrzny głos który potępia, nigdy nie zamilknie. Podobnie jak ten, który zachęca do jeszcze jednej czekolady...


A wysiłek fizyczny? Wiemy że jest ważny, że nie tylko przedłuża życie, ale znacznie podnosi jego jakość. No ale się nie chce. Bo pada, bo noga boli, bo jestem przejedzony, bo jak facet ładnie wygląda to pewnie pedał... albo w drugą stronę; cały rok kanapa, piwo, chipsy i telewizor, a przed wakacjami panika i kupowane hurtowo tabletki na odchudzanie i zarzynanie na siłowni, by w dwa tygodnie urosły bicepsy i klata. Efekty? Potężne kontuzje, nienawiść do siebie i sportu jako takiego, bo w miesiąc nie dało się zrobić ciała modela. O sterydach nie wspominam, bo to akt krańcowej niewydolności rozumu. Człowiek który dla marzenia o szczęściu skojarzonego z ładną sylwetką niszczy swe ciało, poniża się. Nie tylko rujnuje swoje zdrowie, ale zabija dla mrzonki marketingowej jedyną istotę, która zawsze jest mu wierna - ciało. Żona odejdzie gdy stracisz pracę, dzieci gdy zapiszesz im wszystko co masz, a ciało zawsze będzie wierne, póki dający na lewo i prawo życiowe rady mędrzec, nie zakatuje go na amen. Tu też mamy opowieści o tych, co spokojnie żyli, nie ćwiczyli i na starość czują się wspaniale - a sportowcy na wózku. Tylko że trzeba znaleźć złoty środek. Nie ćwiczyć jak zawodowcy, bo oni nie ćwiczą dla zdrowia tylko dla pieniędzy i medali, a dla siebie - czyli spacery, kalistenika, pływanie.

Zdrada...

Podobnie jest ze zdradą. Jest zła, ale niech kamieniem rzucają Ci, którzy rzucili palenie, nie jedzą słodyczy, wyrobów mięsopodobnych, nie piją alkoholu, nie ćpają i nie robią wszystkich tych rzeczy, które zabierają im szacunek do samych siebie.


Ja nie rzucę na pewno. Jak całkowicie opanuję swe emocje, będę panem siebie, nie będę targany przez impulsy emocjonalne, wtedy wezmę największy kamień w okolicy, i będę z rozkoszą kamieniował zdrajców. A do tego czasu mą ochroną jest wiara i pewność, że pokładanie nadziei w jakimkolwiek, nawet najbliższym człowieku, że nie wspomnę o rzeczy - jest bardzo nietrwałym fundamentem. Mogę kochać, lubić, ale ufać można tylko Bogu.

Życiowe "mundrości" czyli banały


"Twoje życie musi być bardzo smutne bez zaufania" - stwierdzi ktoś. A ktoś inny może mu odpowiedzieć ze współczuciem i pełnym przekonaniem: "Twoje życie bez dożylnie wstrzykiwanej heroiny musi być strasznie smutne". Ma rację? I ma, i nie ma. On tak czuje, ponieważ uzależnił swoje zadowolenie od heroiny - w tym względzie ma. Ale są tacy, co nie skojarzyli miłych odczuć z heleną, więc z tego punktu widzenia nie ma. Tak samo może powiedzieć palacz, pijak, przyszły cukrzyk - że bez papieroska, wódeczki i papieskich kremówek życie jest takie bezsensowne. A przecież są ludzie którzy tego nie stosują, a są zadowoleni.


Szczęście i zadowolenie nie zależy od zaufania - ani od żadnego nawyku, żadnej rzeczy i osoby. To stan umysłu, nawyk cieszenia się pieprzotami. Powiem więcej - to właśnie zaufanie kreuje nieszczęście, bo zawsze jest ryzyko zdrady. Człowiek jest zbyt niestały, zbyt mocno ulega emocjom i destruktywnym impulsom, by można mu powierzyć zaufanie. Ufasz więc i boisz się. Lepiej więc nie ufać temu, co łatwo może przepaść - a wiara w kobiecą wierność, jest jak wiara fanów Korwina, że jak już zacznie im rosnąć zarost na twarzy, staną się potentatami w produkcji parówek. 

 

 

www.braciasamcy.pl  zapraszam na moje forum. Paniom wstęp wzbroniony!

--------------------

Coaching ze mną KLIK

Zapraszam do kupna moich e książek "Stosunkowo dobry", oraz "Wyprawa po samcze runo" w E wersji, KLIK albo papierowej KLIK.  Zapraszam wszystkich serdecznie na mój fanpage KLIK, Bardzo jestem wdzięczny wszystkim tym, którzy poczuwają się do dbania o cały ten interes i go finansują KLIK, także poprzez PayPal, mój meil to coztymikobietami@onet.pl

 

Mareczek
O mnie Mareczek

Witam Państwa, jestem pisarzem (do tej pory 15 książek, ale chcę napisać więcej, o ile "pisarska nerwica" pozwoli), youtuberem, blogerem. Lubię mówić i pisać o sprawach, które mnie interesują.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości