Jak wszyscy wiemy wczoraj pan p.o. Bronisław Komorowski gościł w Londynie zabiegając o głosy poparcia. Zgodnie ze staropolskim powiedzeniem:
Kto wiatr sieje, ten zbiera burzę
padł „biedak” pod taktyką klubowego przyjaciela.
Jeden z obecnych zabrał głos. Wygłosił krótkie wprowadzenie że przez ostatnie 2,5 roku niezbędnym argumentem politycznym stał się przedmiot który wręczył panu marszałkowi. Na marginesie muszę pochwalić zapobiegliwość tego pana bo jak widać pan Komorowski zapomniał zabrać z Polski. Po tym ceremonialnym przekazaniu tak istotnego atrybutu politycznego padło dość istotne jak dla mnie pytanie:
Czy Pan odcina się od Pana Palikota?
Pan Komorowski nieco speszony w pierwszej chwili nie wiedział jak się zachować. Niezręczny przedmiot został szybko ukryty (mam nadzieję że będzie miłą pamiątką z londyńskiej wycieczki w końcu suwenir). Kandydat coś mruczeć zaczął iż w Polsce już inny poziom debaty i uspokojenie nastrojów nastąpiło. Powiem szczerze że patrząc na kolegę pana Bronka jakoś nie zauważyłem. Pan Palikot jak hasał tak hasa przy poklasku wielu polityków PO jak i ich elektoratu.
A konkretnej odpowiedzi cóż, jak zwykle się nie doczekałem. Może zbyt naiwny byłem że liczyłem wreszcie na zmianę i konkrety?
Dla tych co nie wiedzą o czym mowa
PS. Są wydarzenia które warto przeżywać osobiście na żywo. Żałuję że nie było mnie wczoraj na tym spotkaniu.
PS 2. Panie Bronisławie kiedy doczekamy się odpowiedzi na londyńskie pytanie


Komentarze
Pokaż komentarze (26)