Do dnia dzisiejszego unikałem tematu tragedii smoleńskiej jak ognia. Oczywiście nie dla tego że się podjęcia tego tematu obawiam, lecz dla tego że napisano już tyle słów potrzebnych i tyle słów niepotrzebnych że mój głos i osąd raczej ani nie wnosił by nic nowego ani nie był by zbyt odkrywczy. Gdy zaczynałem swoje blogowanie obiecałem sobie że nie zabiorę głosu w tym temacie do rozstrzygnięcia i ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów prezydenckich.
Dziś łamię to dane sobie słowo. Tak bywa gdy człowieka zmusza wyższa konieczność. Ta wyższa konieczność to informacja zamieszczona w serwisie www.rp.pl która powiem szczerze poruszyła mnie dogłębnie.
Wiem że taki szary nic nieznaczący obywatel nie ma szans na uzyskanie odpowiedzi na zadawane pytania. Nie zmienia to jednak faktu że każdy z nas ma prawo zadawać pytania. Moje są proste i chyba rzeczowe:
-
Jak długo jeszcze będziemy się dowiadywać o zaniedbaniach i niedopełnieniu obowiązku należytego zabezpieczenia terenu katastrofy smoleńskiej?
-
Jak długo jeszcze nie zostanie nikt pociągnięty do odpowiedzialności za te zaniedbania?
-
Czy wreszcie ktoś raczy się wywiązać z wielokrotnych obietnic że teren katastrofy zostanie należycie zabezpieczony?
-
Czy osoby odpowiedzialne przestaną wreszcie przez swoją niedbałość narażać rodziny ofiar na wciąż nowe traumatyczne przeżycia?
-
Kiedy my jako społeczeństwo doczekamy się wreszcie końca kłamstw i zobaczymy skuteczne konkretne działania?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)