No właśnie... oszukali. Kto? Wychodzi na to, że Platforma. Sąd w trybie pilnym wyborczym uznał spot PO, w którym Platforma "informuje" o wzroście cen w przeciągu ostatniego roku, za kłamliwy. Czemu zresztą trudno się dziwić, bo nie potrzebuję zerkać do rocznika statystycznego, żeby wiedzieć, że mleko bynajmniej nie podrożało w ostatnim roku o 20%, jak to głosi owa reklamówka. Sąd nakazał wycofanie spotu, przeproszenie PiSu na antenie największych stacji oraz wpłacenie odszkodowania na Caritas... po wyborach.
Pozostaje więc pytanie - jak to właściwie jest? Nie wierzę, że autorzy spotu nie brali pod uwagę możliwości jego zaskarżenia. Co więcej, najpewniej wiedzieli, że zostanie im wykazane kłamstwo. Dlaczego więc się na to zdecydowali? Odpowiedź jest prosta - uczą się od konkurencji.
Niestety, to PiS wyznaczył tego typu standardy. Lodówka, dziadek z Wehrmahtu, "afera billboardowa" - to wszystko pokazuje prosty mechanizm - nawrzucać publicznie jak najwięcej na przeciwnika, jak najprostszymi i najbardziej emocjonalnymi metodami. Potem można i przeprosić - to już nie ma znaczenia. Ważne, że przylgnęło.
Można mieć pretensje do PO, że walczy w ten sposób. Trudno jednak im się dziwić. Niestety, polityka od dawna ma oblicze Machiavellego. Liczy się to, co skuteczne. I jeżeli jakieś zewnętrzne normy nie ograniczają tego typu zachowań, to niestety tego typu działania będą się powtarzać. Jakie zewnętrzne normy? Widać ewidentnie, że nawet przepisy prawa są za słabe. Pod tym względem Platforma niestety ustanowiła bardzo niebezpieczny precedens - pokazała, że właściwie nawet sądy działające w przyspieszonym trybie wyborczym są tu bezradne, liczy się metoda faktu dokonanego. A fakt dokonany jest taki, że spora liczba osób ową reklamę obejrzała, I być może będzie się nią kierować w nadchodzących wyborach.
Dlatego opinia publiczna, a raczej jej reprezentanci - media, powinni dać tutaj jasny sygnał. Nie tolerować tego typu zjawisk (nawet tutaj, na Salonie, nie widziałem jeszcze, żeby jakiś publicysta podjął ten temat), tylko bezlitośnie piętnować. Żeby to było skuteczne - zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Absolutne nie dla tanich demagogicznych argumentów i kłamstw, dla fałszywych informacji o podwyżkach cen, dla afer billboardowaych, dla dziadków z Wehrmachtu. Bo politycy tego typu sensacje mogą podsycać przez media. Jeśli media powiedzą im jednoznaczne NIE, zrezygnują z takiej strategii. I może wreszcie zajmą się opracowywaniem programu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)