Dramatyzuję? Może. Ale jakoś smutno mi się robi, kiedy widzę, że największa partia opozycyjna, która stanowiła sensowną przeciwwagę dla często koszmarnie rozhulanego i rozbrykanego PiSu (o przystawkach nie mówiąc, bo zepsute przystawki powodują niestety w najlepszym przypadku kłopoty żołądkowe) sama się kładzie na łopatki.
Kompletnie nie rozumiem Tuska, Schetyny i całej tej reszty ekipy, która obecnie w Platformie podejmuje decyzje. Albo, co by stanowiło tę gorszą alternatywnę, rozumiem ich doskonale. Jeśli zachodzi to drugie, to obawiam się, że partia Tuska wpadła w pułapkę wielu ruchów politycznych III RP (konstytucyjnie nie mamy jeszcze IV, a nie chce mi się za każdym razem pisać "po 1989r." tylko dlatego, że się "przyjęło", że mamy IV RP). Siedzi mianowicie przy piekarniku i kłoci się o to, jak zjeść ciasto. Zapominając jednocześnie, że tego ciasta trzeba pilnować, bo inaczej wyjdzie zakalec i naprawdę nie będzie czego jeść.
Okay, rozumiem jeszcze, że Tusk podjął strategiczną decyzję - mamy dość robienia za prawicę, i tak cały elektorat naprawdę prawicowy zgarnia PiS, a po lewej wyrosła nam konkurencja, więc trzeba zrobić z PO "polską Partię Demokratyczną". Tylko problem polega na tym, że nic nie wskazuje na istnienie takiej racjonalnej analizy. Przede wszystkim w takiej sytuacji trzeba zrobić badania, zobaczyć, ilu z obecnych wyborców Platformy odejdzie od niej w przypadku wyrzucenia Rokity i przymierza z lewicą, a ilu wyborców można zyskać. Na moje to się nie kalkuluje, ale polscy wyborcy mnie już zbyt wiele razy zaskakiwali, więc nie będę przesądzał. Widać jednak gołym okiem, że obecne kłotnie Platformie wybitnie nie służą, o czym świadczą chociażby sondaże.
Mój zarzut jest jednak poważniejszy. Platforma, przechodząc na lewo, zatraci tożsamość. Po pierwsze, straci wiarygodność ideologiczną, co niestety w dzisiejszych czasach jest dla wielu wyborców w Polsce nadal ważne. Po drugie, co dla mnie istotniejsze, zatraci wiarygodność programową. Program Platformy jest prawicowy - sojusz z lewicą będzie zatem czysto koniunkturalny i będziemy mieli w Polsce dwa wielkie bloki koniunkturalne - jeden populistyczno-narodowy, a drugi populistyczno-laicki. Alternatywa doprawdy pasjonująca. Ale ja się z takiego układu wówczas wypisuję. Zrobię chyba jak niektóre dowcipy po wyborach sugerowały i dopiszę na karcie wyborczej Wielkiego Cthulhu - po co głosować na mniejsze zło?


Komentarze
Pokaż komentarze (20)