pwilkin pwilkin
45
BLOG

Lustrować... ale kogo?

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 2

Miałem nic nie pisać, bo czas mnie strasznie goni i pewnie właśnie wycinam sobie pół godziny cennego snu, ale co tam. Do napisania tej notki skłonił mnie post Igora Janke o abp. Wielgusie - a właściwie komentarz niejakiego Marka pod nim. Komentarz o tyle istotny, że opisanego w nim problemu w ogóle się nie podnosi a jest to problem dla mnie gigantyczny i uderzający w całą koncepcję lustracji.

Mianowicie - kto właściwie podlega lustracji? Kogo się lustruje? Odpowiedź jest prosta - TW. Tajnych Współpracowników. Ludzi, którzy poszli na współpracę z SB. Ludzi różnych gatunków, od złamanych opozycjonistów, po ludzi słabych którzy ważyli na szali własne zyski vs. domniemane niewielkie szkody, po zwykłe hieny, które nie wahały się szkodzić nikomu. Problemem jednak pozostaje co innego - komu właściwie ci ludzie donosili?

Czytając o lustracji, mam chwilami wrażenie, że w społecznej świadomości o PRLu jest jedna wielka biała plama. Byli podli UBecy i SBecy - tajni współpracownicy. Oni donosili... komuś tam. A potem było KC. Otóż nie. SBcy i UBecy to byli właśnie... SBcy i UBecy - pracownicy tych służb. Tajni Współpracownicy czy OZI (Osobowe Źródła Informacji) to nie byli UBecy tylko, jak nazwa wskazuje, współpracownicy. Demonizując tych ludzi, chronimy tak naprawdę tych, którzy byli największymi świniami. Tych, którzy naprawdę mieli dostęp do tajnych informacji i tych, którzy właśnie w III RP z tych informacji najbardziej mogli skorzystać. Bo tak się chętnie mówi o tym, że jeśli ktoś był TW w PRLu to jest podatny na szantaż. Tylko, że jeśli jest szantażowany, to musi być też szantażujący.

Zadziwiająca jest zmowa milczenia wokół tych właśnie "u góry", tych, którzy werbowali TW, którzy wydawali rozkazy, którzy prowadzili agentów, którzy faktycznie niszczyli ludzi. A może nie tak zadziwiająca, jeśli zauważyć, że śledzenie związków abp. Wielgusa z SB może co najwyżej narazić dziennikarza na krytykę kolegów redaktorów, zaś śledzenie losów byłych oficerów SB może prowadzić w prostej drodze na dno Wisły lub do przyjemnego dołka w Puszczy Kampinoskiej. Zastanawiające jest jednak to, że władza również najwyraźniej nic z tym nie robi, skupiona na rozgrywaniu teczek w celu znajdowania takich podłych kanalii, jak niejaki Solorz, który, jeśli wierzyć teczkom SB (a podobno można im wierzyć całkiem nieźle) na nikogo specjalnie nie doniósł i tak naprawdę TW był beznadziejnym.

A ja tylko czekam nieśmiale, kiedy zamiast łowić płotki dobiorą się do tyłka naprawdę grubym rybom... 

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka