pwilkin pwilkin
75
BLOG

Mendy i błędy

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 13

    Dawno planowałem napisać tego posta. Zwlekałem, bo chcę tym razem poruszyć tematykę trudną, kontrowersyjną i taką, przy której łatwo mnie źle zrozumieć. Mimo to uważam jednak, że temat jest wart rozpatrzenia, bo dotyczy podstaw naszego obecnego sporu o przeszłość kraju za PRLu i po roku '89.

    Wśród zdeklarowanych prawicowców powszechna jest postawa "wszyscy z PZPRu to były mendy". Założenie jest proste - ktoś, kto działał w partii, współpracował z organizacją przestępczą, która ma na koncie m.in. morderstwo księdza Popiełuszki. Żaden człowiek, który widział to, co się dookoła niego dzieje, nie mógł tego nie zauważyć - ergo, był pozbawionym moralności cynikiem, który działał w partii wyłącznie dla własnych korzyści, ignorując wyrzuty sumienia.

    Podobne argumenty przytacza się przy okazji osób, które w jakikolwiek sposób współpracowały ze służbami specjalnymi tudzież z SB. Tutaj argument jest jeszcze mocniejszy - przecież wszyscy wiedzieli, że SB to zbrodniarze, współpraca z SB zawsze była szkodliwa, bo SB każdą, nawet najmniejszą informację wykorzystywało do swoich zbrodniczych celów, więc każdy współpracownik SB ponosi moralną współodpowiedzialność za zbrodnie komunizmu. Skoro współpracował świadomie, znaczy to, że jest człowiekiem najgorszego możliwego gatunku i należy go napiętnować.

    Rozumowanie to, chociaż pod pewnym względem atrakcyjne, bo pozwala według łatwych kryteriów dzielić rzeczywistość na czarną i białą, ignoruje jeden prosty fakt - że rzeczywistość nie jest czarno/biała. Jest to bardzo częsty problem poruszany przez ludzi uważających się za absolutystów moralnych - no jak to, przecież to co on zrobił, może być tylko dobre albo złe. Wiemy jasno, że to co zrobił, było złe, zatem wiemy, że jest złym człowiekiem, kropka. Takie rozumowanie jest błędne i upraszczające. Nie jesteśmy Bogami, nie mamy pełnej wiedzy o życiu danego człowieka, o proporcji czynów dobrych i złych, jakich dokonał. Mało tego, nawet w przypadku owego pojedynczego doświadczenia nie możemy jednoznacznie określić, czy był to czyn dobry i zły, jeżeli nie posiadamy pełnej wiedzy. Absolutyzm moralny nie oznacza twardego obstawania przy winie bądź braku winy danego człowieka - oznacza, że w określonych okolicznościach określony czyn jest zawsze zły. Jeżeli nie znamy okoliczności, to nie możemy dwóch czynów ze sobą na tym gruncie porównywać.

    Kolejnym, niezwykle istotnym czynnikiem przy ocenie działalności ludzi, którzy działali w PZPR bądź współpracowali z SB, jest kwestia wiedzy. Często przytaczanym argumentem jest to, że przecież wszyscy znali zbrodniczy charakter systemu i podległych mu służb. Jest to argument z gruntu nieprawdziwy. Wielu inteligentnych ludzi dało się złapać na lep komunizmu, byli przez niego omamieni i uważali go za coś dobrego. Jeszcze inni przyjmowali kompromis, uznając, że służba własnemu krajowi usprawiedliwia członkostwo w PZPR, nawet jeśli system nie jest do końca dobry a kraj nie jest do końca wolny. Można taką postawę zrozumieć - ktoś przecież musiał być dyrektorem w szkole, kierownikiem fabryki, pracować w urzędach etc. Wszyscy ci ludzie, funkcjonując w ramach systemu, niespecjalnie gorliwie śledzili doniesienia o zbrodniach komunizmu, zwłaszcza, że władza niespecjalnie chętnie taką wiedzą się dzieliła. Była ona dostępna głównie dla ludzi z kręgów opozycyjnych, którzy systemowi się ostro sprzeciwiali. 

    Powyższe rozważania były dość abstrakcyjne, jak to się zatem ma do naszej obecnej rzeczywistości? Otóż cały czas widzę w Salonie wypowiedzi, wedle których ktoś, kto współpracował np. z WSI we wczesnych latach '90 musiał wiedzieć, że współpracuje z przestępcami, wedle których Balcerowicz dokonując swojej reformy tak naprawdę jako jedyny cel miał umożliwienie "uwłaszczenia nomenklatury", wedle których wreszcie ludzie, którzy mają w swoim życiu epizod współpracy z SB, powinni zostać odizolowani od społeczeństwa i zamknięci w getcie.

    Mendy i błędy. Tytułowa opozycja. Istotne rozróżnienie, które w takich uproszczeniach, jak opisane w paragrafie wyżej, gdzieś się gubi. Zamiast koncentrować się na osobach, które w jasny sposób miały intencję szkodzenia państwu czy współobywatelom, skupiamy się na osobach, które z powodu swojej działalności miały okazję popełnić błędy i je popełniły. Następnie z radością utożsamiamy - błędy i mendy. Popełnił błąd - znaczy menda. Bo przecież musiał wiedzieć, bo przecież musiał zakładać... nic nie musiał. Jest tylko człowiekiem. Jak ja i ty. Popełnia błędy. Tak samo jak ja i ty, nie zawsze lubi się do nich przyznawać. Zwłaszcza publicznie, zwłaszcza pod presją. Ale to nie czyni jeszcze z niego złego człowieka. Nie uprawnia mnie czy ciebie do potępienia go.

    Oczywiście nie zamierzam twierdzić, że nie mamy prawa krytykować osób publicznych za popełnione przez nie błędy. Mamy. Leży to w samej definicji osoby publicznej. Nie mamy natomiast prawa skreślać ludzi jako niemoralnych bez dowodów ich nikczemności. Mamy prawo jako niemoralnych określać ludzi, którzy swojej niemoralności dowiedli - pracowników SB, gangsterów, rozmaitych "lobbystów" zamieszanych w ciemne interesy. Tylko jakoś nikogo to nie bawi. Bo ci ludzie nie narażają się na krytykę. Oni nie popełniają publicznie błędów. Oni siedzą w cieniu, wiedząc doskonale, że krytyka skupi się na kimś innym. Bo miło jest dowalić osobie z pierwszych stron gazet, a dużo trudniej przyznać, że zło naszego świata dzieje się za kulisami. W cieniu. I że jego wyeliminowanie nie sprowadzi się do wypunktowania paru ważnym i uznanym ludziom ich błędów.

    Jak świat światem, ludzie popełniali, popełniają i będą popełniać błędy. Errare humanum est. My też je popełniamy, każdego dnia i jakoś samych siebie za to nie potępiamy. Nie potępiajmy innych tylko dlatego, że są na świeczniku i łatwo ich obrzucić błotem. Zarezerwujmy swoje potępienie dla tych, którzy faktycznie na nie zasługują.

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka