Ktokolwiek śledzi moje komentarze czy wypowiedzi, wie pewnie, że do wielkich entuzjastów obecnych rządzących nie należę. Uważam, że robią nadmiernie dużo błędów a oczekiwanego programu naprawy Polski nie realizują bądź realizują go w sposób szczątkowy, raczej w sposób efektowny niż efektywny.
Tym bardziej czuję się w obowiązku pochwalić Kaczyńskich (obu, bo obaj mają w tym swoje zasługi) za działania w sprawie PZPN. Jeżeli w jakikolwiek sposób należy w Polsce rozwalać szeroko pojęty Układ, to właśnie tak. Nie wiem jeszcze, kto zostanie prezesem PZPN i jak będzie przebiegał wybór, więc może mój entuzjazm jest nieco przedwczesny, ale na razie akcja została przeprowadzona niemal wzorowo.
Po kolei: na początku mieliśmy zdecydowaną decyzję rozprawienia się z korupcją w polskiej piłce. Ruszyła machina prokuratorska, śledczy dostali zielone światło na śledzenie prominentów piłkarskiego świadka, po czym po serii spektakularnych aresztowań zakończonych przymknięciem członka prezydium PZPN minister sportu zdecydował się, nie ulegając szantażowi ciągle (złośliwi twierdzą, że wiecznie) obecnego prezesa Michała Listkiewicza, rozwiązać zarząd i wprowadzić do związku kuratora.
Zgodnie z groźbami Listkiewicza, FIFA zareagowała gwałtownie, grożąc Polsce wyłączeniem ze światowych rozgrywek. Tutaj jednak wkroczył na scenę prezydent. Po trwających pewien czas (wiadomo, że rozmowy zaczęły się przynajmniej tydzień czas temu) negocjacjach (uwaga, pierwsze trudne słowo dla fanatycznych wyznawców PiSu) został wypracowany kompromis (kolejne trudne słowo). Lech Kaczyński zgodził się na wycofanie kuratora ze związku - w zamian za to PZPNem ma zarządzać wspólna komisja polskiego rządu i FIFA.
Teraz moje pytanie, być może retoryczne, być może nie - dlaczego do jasnej cholery to nie może być standard? Dlaczego w sprawach, które są bardziej polityczne, Kaczyńscy nie potrafią w taki sposób rozwiązywać problemów? Przecież właśnie w imię takich działań wyborcy (przynajmniej, z tego co mi wiadomo, ci bardziej świadomi swoich wyborów) głosowali na PiS. Czy naprawdę w innych sferach też nie można w ten sposób zadziałać? Połączyć zdecydowanie w podejmowaniu decyzji z subtelnością w przeprowadzaniu samej operacji, z wypracowywaniem trudnego kompromisu, ze zdaniem się na fachowców? Dlaczego po bardzo dobrej i zdecydowanej decyzji o likwidacji WSI spaprano sprawę stawiając na czele komisji weryfikacyjnej Macierewicza, który o działaniach wywiadowczych nie ma ani krzty pojęcia, znany jest natomiast z tego, że cały świat widzi na czerwono?
Pytania bez odpowiedzi. Może kiedyś poznamy na nie odpowiedź, może nie. Ja bym chciał poznać odpowiedź przed końcem obecnej kadencji Sejmu. A najchętniej widziałbym zastosowanie "wzorca PZPN" w innych dziedzinach naszego życia publicznego. Może wtedy moja chłodna postawa wobec obecnych rządów uległaby pewnemu ociepleniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)