W poniedziałek w wieczornych Faktach TVN zabawiono nas opowiastką bodajże o marszałku województwa świętokrzyskiego, który wprowadził bezsensowną i niemądrą ankietę z pytaniami w stylu „kogo kochasz?”, „kogo szanujesz?” itp. Ogólny ton reportażu był dość nieprzychylny, więc zdziwił mnie brak odniesień do przynależności partyjnej pomysłodawcy ankiety. Zdziwił mnie, ale tylko trochę, gdyż niejednokrotnie „wolne i jedynie prawomyślne” prywatne media elektroniczne w Polsce stosowały taką metodę opisywania patologicznych zjawisk związanych z działalnością członków partii opozycyjnych na szczeblu centralnym, ale rządzących na szczeblu lokalnym, aby enigmatyczni „rządzący” byli źli.
Podejrzewając celowe przemilczenie w tej sprawie chwilę poświęciłem na wyszukanie w internecie danych na temat wspomnianego pomysłodawcy. No i jak się można domyśleć okazał się on działaczem PSL. To taki nieistotny szczegół, prawda? A tak nieprzychylny komentarz poszedł na konto PIS – wiadomo - „rządzący”. A dziennikarz był oczywiście bardzo rzetelny, nic nie można mu zarzucić – no przecież skrytykował działacza partii opozycyjnej...
Na koniec pytanie za 100 punktów: czy możliwe jest, gdyby taki pomysłodawca był z PIS, aby dziennikarz w minutowym reportażu nie podkreślił tego faktu 10 razy?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)