Żenada... tylko takie słowo przychodzi mi do głowy aby opisać sprawę obrony immunitetu SLD-owskiej posłanki Małgorzaty O. Jeśli ktoś z wyrokiem na karku nie może być świadkiem w innej sprawie, to łamane są jego prawa człowieka. Gdyby taką wykładnię zastosować powszechnie, to opustoszeją więzienia... Wieje zgrozą na myśl o koalicyjnych rządach PO-SLD.
***
Żenada... tylko w ten sposób można opisać tłumaczenia aktora Damięckiego o motywach podjęcia współpracy z SB. Bo złamano by mu karierę – a od kiedy to w Polsce aktor przyłapany na jeździe na podwójnym gazie ma złamaną karierę? Bo potrzebne mu było prawo jazdy i samochód – a taksówek nie było, tramwajów, autobusów, pociągów, własnych nóg wreszcie? Od kiedy niezbędnym atrybutem aktora jest samochód i prawo jazdy? Jednym słowem karierowicz. Dla kariery sypał na kolegów. A teraz ma czelność zgrywać ofiarę... żenada. I jeszcze ta opowiastka, że bardziej od siebie pijanemu esbekowi zabrał legitymację, a później SB go prosiła (!) by oddał i to pewnie była praprzyczyna jego kłopotów. No powiem jeszcze raz – żenada!
Ale to jest jak najbardziej typowy przykład współpracownika SB i jeśli ktoś ma nadzieję, że znajdzie się choć jeden odważny, który przyzna się i opisze rzetelnie swoje działania, to jest w błędzie. Każdy będzie się wypierał ile się da, a jak się już nie da, to będzie minimalizował zakres współpracy, zaciemniał jej obraz i podawał się za ofiarę. Przed nami jeszcze niejeden taki Damięcki, „hrabia”Dzieduszycki, Piwowski...
PS. A owi TW z szeroko rozumianej kultury to podobno wybitne szuje.


Komentarze
Pokaż komentarze