Izrael wybiera

Z sondaży wynika, że jest na żyletki...
Raczej ciężko będzie zdobyć opozycji, czy rządzącym 61 mandatów ze 120.
Opozycja mogłaby próbować utworzyć rząd mniejszościowy, przy wsparciu Arabów, dwie arabskie partie, prawdopodobnie zdobędą 12 do 15 mandatów. Opozycja może też zaprosić Likud do dołączenia, jeśli Netanjahu jest gotów nie być premierem...
Oczywiście Netanjahu może zaoferować to samo partiom opozycyjnym.
Wyniki gospodarcze w tych wyborach są ważne ale nie najważniejsze, tylko dla 21% wyborców to kwestie najważniejsze.
W kwestii bezpieczeństwa żadna partia nie sprzeciwia się zdecydowanym działaniom w Iranie, Gazie, Libanie. Przywódcy kłócą się, kto gdzie by zaatakował, ale tylko dlatego, że każdy z nich twierdzi, że zaatakowałby wszędzie. Prawie nikt nie mówi, że Izrael powinien był trzymać się z dala od Gazy albo że był tam zbyt agresywny.
Wybory wygra prawica...ale czy to wystarczy.
"Wszyscy wrogowie Izraela chcą, żebym przegrał" – powiedział Netanjahu... Z algorytmu wynika, że Bibi ma 59 mandatów...
Sytuacja po wyborach może być patowa bo opozycja odrzuca (deklaruje) koalicję z Arabami.
Nie później niż siedem dni po oficjalnym potwierdzeniu wyników wyborów prezydent Izraela musi wybrać kandydata, członka Knesetu, i pozwolić mu spróbować utworzyć nowy rząd. Kandydat ma 28 dni.
Jeśli mu się nie uda, prezydent może przedłużyć czas i dodać kolejne 14 dni.
Jeśli to nie zadziała, prezydent ma trzy dni na wybór kogoś innego.
Dwadzieścia osiem dni. Jeśli to również się nie powiedzie, większość może zażądać podjęcia próby przez trzeciego kandydata. Czternaście dni.
To są potencjalni koalicjanci Bibiego
Likud – 25,
Eisenkot – 20,
Shas – 9,
Zjednoczony Judaizm Tory – 9,
Otzma Jehudit – 9,
Syjonizm Religijny -7,
Kto dołączy?
No i frekwencja?
Lech Lecha...
...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)