Pisanie notek o "szczerbatych dziewczynach" tworzących historię od nowa wymaga wiele czytania. Nie dość, że powyciągałem z głębi biblioteczki archiwalne numery historyczno - militarnych magazynów, ale także częściej sięgam po ich nowe wydania. I właśnie dzisiaj trafił w moje ręce piękny "kwiatek" z branży, której poświęcony jest ten cykl notek - na tyle piękny, żeby wrzucić go na bloga z marszu, poza kolejnością.
Kwiatek dotyczy też histori, tyle tylko że nowszej, a znalazłem go w lutowym numerze MMS "Komandos", w artykule opisującym służby specjalne Republiki Naddniestrzańskiej. Wprawdzie myślę, że żadnemu z panów, czytających tego bloga nie trzeba tłumaczyć, co to jest "Komandos", a termin "republika naddniestrzańska" jest znany powszechnie. Ale na wypadek, gdyby tę notkę zechciała przejrzeć osoba odnosząca się z obrzydzeniem do historii wojskowości, zjawiska przymusu bezpośredniego, oraz polityki państw postsowieckich, wstawię krótkie wyjaśnienie.
MMS "Komandos", to ukazujący się od początku lat '90 miesięcznik, zajmujący się nie tylko historią i dniem dzisiejszym rozmaitych jednostek specjalnych, ale też bronią, survivalem i sztukami walki. Na jego łamach opisywano historię wielu mało znanych konfliktów, ale wiele miejsca poświęcono także polskim siłom zbrojnym, wielokrotnie wydobywając z niepamięci ludzi i formacje przemilczane przez media i literackie wydawnictwa. Czasopismo to z reguły trzymało się z daleka od politycznej propagandy i popierania określonych partii, a o zagadnieniach obronności kraju i jego historii mówiło w sposób wyważony i zdroworozsądkowy. W czasach pierwszej wojny czeczeńskiej opisywało sytuację bez upiększeń, posługując się nawet reportażami korespondentów obecnych na miejscu konfliktu.
Termin "Naddniestrze" jest zdecydowanie lepiej znany. Naddniestrzańska Republika Mołdawska to państewko wykrojone z macierzystej Mołdawii (która przecież jest niczym innym, jak częścią Rumunii, po wojnie objętą rosyjską okupacją) wskutek zbrojnej rewolty, przeprowadzonej z rosyjskiej inicjatywy i dzięki rosyjskiej pomocy militarnej i logistycznej, uznane tylko przez - powstałe w identyczny sposób - Osetię południową i Abchazję, mające opinię "państwa bandyckiego", będącego folwarkiem oficerów byłych radzieckich służb specjalnych, oraz "żandarma" na straży południowo - zachodniej granicy Ukrainy, służącego jako garnizon dla sił federacji Rosyjskiej. Sam "Komandos", piórem swojego recenzenta określa je następująco: "twór quasi-państwowy będący stuprocentową "resztówką" po ZSRR (...) dziwoląg polityczny ( i to na skalę europejską) (...)"*.
To słowa recenzenta, ale w sąsiedniej kolumnie znajduje się artykuł, opisujący służby specjalne skonfliktowanych Mołdawii i Naddniestrza. O ile opis służb mołdawskich składa się w dużej mierze z listy wpadek i różnych, mocno nieciekawych inicjatyw, o tyle na temat Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawii można dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy.
"(...) głównym zajęciem jest walka ze szpiegami i dywersantami działającymi z polecenia Służby Informacji i Bezpieczeństwa Mołdawii. Drugie zadanie to kontrola miejscowego handlu bronią (...)"** Proszę zwrócić uwagę, jakie struktury są potrzebne do tego celu: "(...)Według niektórych specjalistów poziom profesjonalizmu "czekistów" z Naddniestrza jest o przynajmniej jeden poziom wyższy niż ich przeciwników z SIB Mołdawii. SIB to w rzeczywistości obwodowy zarząd KGB wykonujący zadania centrum, natomiast MBP Naddniestrza to bardzo silna struktura. (...) MBP posiada bardzo silne centrum analityczne, które jest zdolne nie tylko właściwie analizować i wychwytywać niezbędne informacje operacyjne z obszaru całego regionu, ale również z innych kontynentów. MBP Naddniestrza dysponuje unikalnym doświadczeniem funkcjonowania w warunkach zdrady narodowych interesów ZSRR przez jego kierownictwo. Przetrwało zbrojną agresję Mołdawii i Rumunii oraz wszelkie niedogodności działania i blokady.** Ministerstwo stało się fundamentalną strukturą państwową Naddniestrza, która stworzyła nierozerwalny sojusz z przezydentem republiki (...)".**
Czyżby autor tekstu, pracownik naukowy, "specjalista w zakresie problematyki bezpieczeństwa wewnętrznego oraz międzynarodowego"** uważał, że istniał (lub istnieje) naród radziecki, którego żywotnym interesem było stworzenie i utrzymanie, za pomocą bezprzykładnej w dziejach przemocy, kolonialnego, agresywnego imperium, rządzonego przez wyjątkowo bezwzględny i ścisły policyjny reżim, kierującego się obłędną, nierealistyczną ideologią, dążącego do destabilizacji a następnie podboju całego świata, podtrzymującego swoją ekonomię przy pomocy grabieży państw podbitych lub zwasalizowanych, eksportującego - za pomocą wyjątkowo kłamliwej i agresywnej propagandy, a także siły militarnej - niepokoje społeczne, prześladowania religijne, wojny oraz ludobójstwo (m. in. sztucznie wywoływany głód)?
Sam autor artykułu używa zwrotu "zbuntowana prowincja - Naddniestrze"**. Czy państwo macierzyste może dokonać na zbuntowaną prowincję "agresji"?
Warto jeszcze dodać, że "(...) Kierownictwo MBP NRM ma charakter internacjonalistyczny, jego członkami są : Rosjanin, Ukrainiec, Białorusin i Mołdawianian. Wszyscy służyli w radzieckich i rosyjskich organach porządku publicznego.(...)**"
Myślącemu wystarczy.
* Recenzja książki M. Kosienkowskiego "Naddniestrzańska Republika Mołdawska. Determinanty przetrwania", zamieszczona w MMS "Komandos" Nr 2 (211)/2011.
** cytat z artykułu "Małe, ale charakterne. Służby specjalne Mołdawii i Naddniestrza." K. Kraj, MMS "Komandos" Nr 2 (211)/2011.
Wszystkie wytłuszczenia w tekscie cytatów i notki moje.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)