rab bożyj rab bożyj
681
BLOG

Europa pochrześcijańska wraca do pogańskich korzeni. Saturnalia

rab bożyj rab bożyj Polityka Obserwuj notkę 7

Bodaj we wszystkich kulturach świata przewija się wątek karnawału, "święta głupców", czasu świata wywróconego na opak, kiedy głupota staje się mądrością, cnota - wadą, a władcy i niewolnicy zamieniają się miejscami. Zazwyczaj takie święta miały podwójne oblicze; z jednej strony byly czasem, kiedy uchodziło wszystko, co w zwykłym, codziennym życiu było zakazane, a nawet karane, czasem beztroskiej zabawy, głośnego śmiechu, pijaństwa i damsko-męskich swawoli, szyderstwa  z ludzi, ba, niekiedy nawet i bogów, czasem, kiedy ludzka natura wyzwalała się z pęt społecznej i religijnej hierarchii, oraz narzuconych przez nie obowiązków, z drugiej strony, wiązały się one ze zjawiskiem przemijania i śmierci, były sposobem na odwrócenie zawiści i gniewu bóstw, a kilkudniowi "królowie" takich zabaw często kończyli w roli ludzkiej ofiary dla zazdrosnych niebian.

Najlepiej znanym - bo pochodzącym od cywilizacji "macierzystej" dla zamieszkujących dzisiejszą Europę ludów - przykładem takiego święta były rzymskie Saturnalia. Były to dni poświęcone bóstwu, wiązanemu powszechnie z siódmą planetą, ostatnią z planet widocznych gołym okiem, planetą niknącego blasku, schyłku życia, pogranicza życia i śmierci. Bóstwu przedstawianemu powszechnie z sierpem lub kosą, symbolem nieuniknionej i powszechnej zatraty. Ale to ponure bożyszcze miało też drugie oblicze - Saturn był wszak obalonym przez młodsze bóstwa panem beztroskiego, złotego wieku, kiedy w naturze ludzkiej leżały dobro, sprawiedliwość i równość,dostatek był dobrem powszechnym, a ręce ludzkie nie znały pracy ani wojny. Dlatego też święta saturna były czasem beztroski i zabawy, kiedy wśród donośnych okrzyków ucztowano, obdarzano się podarunkami a właściciele  obsługiwali swoich niewolników.

Lukian, pisarz z czasów Cesarstwa Rzymskiego, opisał te święta, w opowieści o domagającym się bogactw kapłanie, któremu Saturn wykłada zakres swojej władzy i obowiązków: " Ja obejmuję władzę pod pewnymi warunkami. Cała ta moja parada trwa dni siedem, a gdy termin ten mija,zaraz staję się prywatną figurą i idę w odstawkę. Ale nawet w ciągu owych siedmiu dni nie wolno mi przeprowadzać żadnej ważnej, urzędowej sprawy. Mogę tylko pić, hulać, wrzeszczeć, figlować, grać w kości, wybierać królów biesiady, fetować niewolników, nago śpiewać, klaskać drżącymi rękoma. Czasem daję się zanurzyć w zimnej wodzie, z obliczem umazanym sadzą. Oto i wszystko, co mi pozwolono czynić. Owe wielkie rzeczy, bogactwa i złoto, to  Jowisz rozdaje według upodobania".

Tak plastycznie opisane święto było jednym z najpopularniejszych w cesarstwie i budziło jednoznaczne skojarzenia. Świadczy o tym zabawna historia: w czasach cesarza Klaudiusza (postaci dobrze znanej w dzisiejszej Polsce, ze względu na powieść Roberta Gravesa i nakręcony wg. niej brytyjski serial), zdarzyło się, że imperator zaniemógł i przemowę do legionów musiał wygłosić jeden z dwóch jego wszechwładnych "ministrów", eunuch-wyzwoleniec, Narcyz lub Pallas. Mimo, że cesarz jeszcze dwa tysiące lat po swej śmierci znany jest jako "idiota, którym każdy gardzi", zaś jego wyżej wymienione "cienie" były  rzeczywistymi administratorami imperium, to przecież władca był Rzymianinem starego rodu i synem uwielbianego przez legiony wodza, a występujący w jego zastępstwie "wezyr" - nie dość, że kastratem, to jeszcze wyzwoleńcem, osobą, której prawo rzymskie nie tylko odmawiało pełni praw publicznych, ale nawet nakazywało specjalny, wyróżniający ubiór.
Nic dziwnego, że żołnierze nie pozwolili wszechwładnemu eunuchowi dojść do słowa; gdy tylko otworzył usta, zagłuszając go  wrzaskiem: "Io! Saturnales!!!".


Mija kolejny dzień polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Dziś, premier Donald Tusk przemawiał przed Parlamentem Europejskim, w krótkiej prezentacji przedstawiając zakres zagadnień, kluczowych dla tejże prezydencji, oraz rozwiązań, proponowanych przez polski rząd dla najbardziej na dziś palących problemów Europy.
Przemowa trwała około trzydziestu minut.




 

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka