Wiele złego powiedziano o carze dzierżawnym Czarnej i Białej Rusi, Iwanie Wasiliewiczu, znanym pod przydomkiem Groźnego. Ukryć się nie da, że był to człek nie ze wszystkim dowarzony, co niewinnych ludzi częścią mękami wytracił, częścią głodem wymorzył, a częścią z kraju wygnał, chleba i spokoju w świecie szukać. Takoż nikt nie przeczy, że ziemie pograniczne potracił, że Tatar pod Moskwę -z wojskiem swym pola odbieżawszy - dopuścił, którą poganie owi popalili srodze, czego od lat stu i pięćdziesięciu nie widziano. Ale nazywać władcę onego bebożnym i na sprawy krajowe niebacznym, jak czynią to niektórzy, nie godzi się człekowi prawdomównemu.
Powiadają: sam półtora tysiąca mnichów nowogrodzkich kjami zatłuc kazał, metropolitę Filipa, co cara upominał za krwi niewinnej rozlanie, Malucie udusić polecił, biskupa Pimena za skomorocha przebrał i głową do ogona końskiego dla pośmiewiska przywiązawszy, do więzienia wysłał, na zamęczenie, a bojara Repnina-Oboleńskiego za rozkazem carskim na cerkiewnym progu nożem zakłuto. Aleć wszystko to dla dobra Rusi czynił, przez ludzi swawolnych rozszarpywanej, gdy lada każdy chołop woli i prawdy swej próbował dochodzić.
Bo przecie, gdy bojar Warłaam Sobakin z druhami szukał ratunku przed gniewem carskim w za murem klasztornym, a przywdziawszy szaty mnisze wiódł żywot pański hulając i ucztując pośród świętej ławry, car tej obrazy Boskiej nie ścierpiał, a srodze upominał mnichów, by się poprawili i wydali zakałę, pisząc: "jest u was Annasz i Kajfasz - Szeremietiew i Chabarow, jest Piłat - Warłaam Sobakim, jest i Chrystus krzyżowany! Nieporządek, zamęt, chaos! Dla kogo? Dla tego psa Sobakina, czy dla Szeriemietiewa, diablego syna?"


Komentarze
Pokaż komentarze