Motto I: Jedynym plusem tego rozwiązania jest fakt, że wobec absurdu argumenty są bezsilne.
nasz docent od chemii
Motto II: Te wszystkie tiule, te zbliżenia, były na potrzeby krajów socjalistycznych. W scenach kręconych do wersji eksportowej, idącej na Zachód, gdzie i tak nikt nie znał aktorów, od początku grało się nago.
diva polskiej kinematografii lat 70
Kiedy przebijam się przez nagłówki i wersy cały czas mam nadzieję. Że cała ta sterta absurdu to - jak pisał Ziemkiewicz - tylko żółty pasek. Że włast' zachowuje się jak pijany wujek Tadzik, który zawsze, kiedy nad kieliszkami kończyły się tematy, albo nastrój kisł, ni w pięć ni w dziesięć zaczynał śpiewać tę samą, przywiezioną z roboty na Śląsku przyśpiewkę: Jedzie, jedzie zespół z Gliwic; cztery k...y, jeden kibic.
Ale niestety, nad horyzontem błyska się i słychać szelest liczonych banknotów. Jeszcze raz objawia się stara prawda, że nie ma czegoś takiego, jak darmowy lunchi za wspaniały bal pod dwunastoma gwiazdami któryś z biesiadników będzie musiał zapłacić. Bo jeśli już ktoś ma płacić, ba, jeśli temu komuś trzeba będzie przyłożyć pięść do nosa i przetrząsnąć kieszenie, to najlepiej byłoby, żeby był to ktoś niesympatyczny. Na tyle niesympatyczny, żeby płacenie było w jego przypadku spłatą moralnych długów. Zaciągniętych przez hołdowanie paskudnym wadom; jak nieuleczalna anarchia, wyssany z mlekiem matki antysemityzm, czy stałe ciągoty do faszystowskiego zamordyzmu. Bo przecież w pośpiechu i zamieszaniu nikt nie będzie roztrząsał, czy aby opinia jest oparta na faktach.
Wydaje mi się? Oby. Ale czy mi się zdaje, czy pod obrady zagranicznych ministrów trafiła sprawa domniemania planowanego zamachu, podczas kiedy sprawa bezprecedensowej, nie mającej odniesienia w historii Europy, masakry wysokich urzędników Unii i NATO na podsmoleńskim lotnisku, cały czas jest badana w przyjaznym, polsko-rosyjskim tandemie?


Komentarze
Pokaż komentarze