rab bożyj rab bożyj
333
BLOG

O Czerwcu Ów! Jak Słońce zostało bogiem.

rab bożyj rab bożyj Polityka Obserwuj notkę 2

 

 

Motto: Naród winien jest sam sobie (...)

 

                                                        Konstytucja III Maja

 

Drodzy Państwo, nie napiszę wspomnieniowej notki o tamtym sławetnym czerwcu, 24 lata temu. Nie mogę znaleźć w necie ilustracji.

 

To było zdjęcie do wstępniaka jednego z pierwszych numerów Gazety Wyborczej. Ukazywało, zdaje się, zakończenie strajku: na czele tłumu robotników, grupa działaczy "Solidarności" wychodziła prze bramę(?) w ozdobionym pękami kwiatów i religijnymi obrazkami ogrodzeniu. Pośrodku kadru, idący na czele związkowców przyszły premier Tadeusz Mazowiecki niósł w objęciach wielki, drewniany krzyż.

 

Za to co i rusz trafiam przy przeglądaniu na zupełnie inne zdjęcie: na ganku jakiegoś kresowego dworku, komendant Uderzeniowych Batalionów Kadrowych, Bolesław Piasecki, wpatruje się z uśmiechem w dal, przymrużonymi, pełnymi wiary w siebie i mądrości oczami.

 

Ponieważ, jak napisałem, tekstu brak, aby nie zawieść moich Gości wstawię luźno związany z tytułem notki, długi cytat.

Żeby wspominając święto tak błogosławionego dnia, pojednać rozdarty na dwie nierówne połowy Naród, umieszczę cytat w dwóch wersjach; wersja A będzie skierowana do Familii wszystkich miłośników Słońca Peru, druga - dla moich braci - tradycjonalistów, tak nieopatrznie przezwanych przez red. Ziemkiewicza - Konfederacją. Przyjmijmy, że jak niezapomniany "Słownik chazarski", mój cytat będzie miał wersje: męską i żeńską.

 

Cytat, wersja A (żeńska):

 

Władcy ci mieli zwyczaj, że gdy ktoś z nich umierał, balsamowano go i owijano tkaniną, tworząc mumię. Nie zabierano im zastawy ze złota i srebra, ani żadnej rzeczy, którą mieli oni, lub ich słudzy, raczej dostawali więcej i wyznaczano prowincje, które miały im dać utrzymanie.

 

Większość ludzi, skarbów i zbytków była we władzy mumii, w ten sposób, że każda mumia miała wyznaczoną parę możnych: Indianina i Indiankę. Jesli któreś z tych dwojga czegoś chciało, mówili, że taka jest wola mumii. Kiedy mieli ochotę jeść i pić, albo kiedy mieli ochotę iść się zabawić w domu innej mumii, mówili tak samo; a mieli zwyczaj, gdy mumie chodziły do siebie w gościnę, robić wielkie tańce i pijaństwa. Do mumii przychodziło wielu żywych, by móc im służyć, tak że mumie te miały wielką ilość możnych na usługi, dlatego, iż ci mogli żyć rozwiąźle, obcując ze sobą, jedząc i pijąc.

 

                                                                                                                 Pedro Pizzaro.

 

Cytat, wersja B (męska):

 

Ach, ja pamiętam czasy, kiedy do Ojczyzny

Pierwszy raz zawitała moda francuszczyzny!

Gdy raptem paniczyki młode z cudzych krajów

Wtargnęli do nas hordą gorszą od Nogajów,

Prześladując w Ojczyźnie Boga, przodków wiarę,

Prawa i obyczaje, nawet suknie stare.

Żałośnie było widzieć wyżółkłych młokosów,

Gadających przez nosy, a często bez nosów,

Opatrzonych w broszurki i w różne gazety,

Głoszących nowe wiary, prawa, toalety.

Miała nad umysłami wielką moc ta tłuszcza;

Bo Pan Bóg, kiedy karę na naród przepuszcza,

Odbiera naprzód rozum od obywateli.

I tak mędrsi fircykom oprzeć się nie śmieli,

I zląkł ich się jak dżumy jakiej cały naród,

Bo już sam wewnątrz siebie czuł choroby zaród;

Krzyczano na modnisiów, a brano z nich wzory;

Zmieniano wiarę, mowę, prawa i ubiory.

Była to maszkarada, zapustna swawola,

Po której miał przyjść wkrótce wielki post  - niewola! (…)

Jeśli kto i czuł wtenczas, że polskie ubranie

Piękniejsze jest niż obcej mody małpowanie,

Milczał; boby krzyczała młodzież, że przeszkadza

Kulturze, że tamuje progresy, że zdradza!

Taka była przesądów owoczesnych władza! (…)

Podczaszyc zapowiedział, że nas reformować,

Cywilizować będzie i konstytuować;

Ogłosił nam, że jacyś Francuzi wymowni

Zrobili wynalazek: iż ludzie są rowni;

Choć o tym dawno w Pańskim pisano zakonie

I każdy ksiądz toż samo gada na ambonie.

Nauka dawną była, szło o jej pełnienie!

Lecz wtenczas panowało takie oślepienie,

Że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie,

Jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie.

 

Podczaszyc, mimo równość, wziął tytuł markiża;

Wiadomo, że tytuły przychodzą z Paryża,

A natenczas tam w modzie był tytuł markiża.

Jakoż, kiedy się moda odmieniła z laty,

Tenże sam markiż przybrał tytuł demokraty;

Wreszcie z odmienną modą, pod Napoleonem,

Demokrata przyjechał z Paryża baronem;

Gdyby żył dłużej, może nową alternatą

Z barona przechrzciłby się kiedyś demokratą.

 

Bo Paryż częstą mody odmianą się chlubi,

A co Francuz wymyśli, to Polak polubi.

 

Chwała Bogu, że teraz jeśli nasza młodzież

Wyjeżdża za granicę, to już nie po odzież,

Nie szukać prawodawstwa w drukarskich kramarniach

Lub wymowy uczyć się w paryskich kawiarniach.

rab bożyj
O mnie rab bożyj

Niepiśmienny. Pochwytałem koncepta od księdza Bohomolca i tym baki świecę Large Visitor Globe Dobra, teraz Was widzę. Całą dwudziestkę :). Kierownik stołówki poleca: Dziewczyny bez zęba na przedzie. Podgaje; Polnische Wirtschaft. Wzorce osobowe na trudne czasy; Spelunka. Poziom przekazu, a skuteczność wobec targetu; Wojny owadów, wojny ludzi. I maja na Ziemiach odzyskanych; Analiza. Poliytkal fikszyn bliskiego zasięgu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka