Jak zwykle, zatroskani o przyszłość narodu roztrząsają tragedię Warszawy. Szukają odpowiedzialnych za masakrę cywilnej ludności i ułatwianie zadania Stalinowi.
I jak co roku w wielkim krzyku ucieka im sprawa najważniejsza:
- kto Warszawiaków mordował, z czyjego rozkazu, i czy winni zbrodni ponieśli jakąkolwiek karę, (http://wpolityce.pl/wydarzenia/50743-niemcy-wybiorczo-podchodza-do-poszukiwan-sprawcow-zbrodni-z-czasow-ostatniej-wojny-kaci-polakow-moga-spac-spokojnie), a przede wszystkim - DLACZEGO mordował,
- kto w tamtym czasie rzeczywiście robił prezenty Stalinowi. Kto decydował o przebiegu granic i strefach wpływów. Decydował wbrew zobowiązaniom sojuszniczym i własnym interesom (http://pl.wikipedia.org/wiki/Linia_Curzona) i, przede wszystkim DLACZEGO to robił.
Jeśli te sprawy giną z dyskusji w Polsce, rodzinnym kraju pomordowanych, czego dowie się o sprawie świat?
I czy ludzie, którzy w długotrwałej i drobiazgowej dyskusji pomijają najważniejszy problem, powinni brać się za pouczanie innych? Kształtowanie publicznej opinii? Wskazywać drogę, którą powinien wybrać naród?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)