Czołówkę serwisu "dziennik.pl" otwiera nośna fraza: "Bloger doniósł na Zanussiego. Za prostytutkę".
Poszło o to, że na swoim blogu"Stary Wiarus" całkiem dowcipnie zażartował sobie, że "jako dobry uczynek na dzień dzisiejszy" pozwolił sobie "przetłumaczyć bon mot pana Krzysztofa na angielski i przeslać e-mailem prawnikom p. Samanthy Geimer, wraz z krótką notką biograficzną o autorze."
Żart całkiem udany, co można rozpoznać po reakcji twardogłowych obrońców Polańskiego pod jego ostatnim wpisem, a także dość (nie)spodziewanie po przywoływanej reakcji internetowego serwisu "Dziennika"
Z tym ostatnim mam jednak trochę wątpliowści. Wydaje mi się, że "Dziennik" nie tyle dał się nabrać, co chciał nieco zakosztować "sławy cytowań" porównywalnej z "Pudelkiem" gdy ten zdobywa rozgłos dzięki informacjom podobnej jakości.
To jest kolejny dowód, że "targety" '"lekkich" serwisów plotkarskich i "poważnych" serwisów informacyjnych coraz bardziej się zacierają
Jak ktoś ma wątpliwość gdy idzie mało poważny charakter deklaracji "Starego Wiarusa" to proponuję mu spróbować znaleźć adresy e-mail obecnych prawników Samanthy Geimer, albo tych, którzy prowadzili jej sprawę 32 lata temu.
Chyba, że owi prawnicy to kumple "Starego Wiarusa z "Harvard Law School", a nie wygooglane znajdy.
Jak tak to sorry.


Komentarze
Pokaż komentarze