Blog
Les Bleus sont La
Rafał Ziemkiewicz
Rafał Ziemkiewicz publicysta, pisarz.
345 obserwujących 126 notek 791790 odsłon
Rafał Ziemkiewicz, 20 listopada 2006 r.

Panie Waldku, Pan się nie boi!

Waldemar Kumór, szef działu kultury "Gazety Wyborczej" wystąpił przeciwko mnie z ostrzem satyry. Poszło o występ na "Ringu" Anny Bojarskiej i jej stwierdzenie, że w GW istnieje "czarna lista" pisarzy, o których pisać tam nie wolno. Kumór nie wspomina, że Bojarska opowiedziała bardzo konkretne zdarzenie - jak to GW odmówiła jej, z uwagi na nazwisko, druku nekrologu matki. Wynikło też z rozmowy, jeśli dobrze pamiętam, że powodem tak daleko posuniętego ostracyzmu była powieść "Czego nauczył mnie August", odebrana jako tzw. powieść z kluczem o Kuroniu i Michniku (o których coś tam niecoś pisarka ma prawo wiedzieć, choć ten akurat aspekt sprawy mnie jako dziennikarza nie interesuje). Faktu Kumór nie neguje, w ogóle tę zasadniczą kwestię pomija. W każdym razie - stwierdzenie Anny Bojarskiej było stwierdzeniem gościa programu, a nie jej gospodarza, i pisząc w tonie "Bojarska i Ziemkiewicz zdemaskowali sekret GW" popełnia Kumór nadużycie. Ja rozumiem, że pewnie on w swoim dziale może odpowiadać za każdą opinię, jaką wydrukuje, bo GW nie ma we zwyczaju, zdaje się, drukować rzeczy drastycznie różnych od linii redakcyjnej. Można i tak. Ja mam inne podejście, zapraszam gości po to, by dać im się wypowiedzieć. Zaproszenie np. Filipskiego nie oznacza, że podzielam jego poglądy, tak jak zaproszenie, powiedzmy, pana X, znanego w środowisku homoseksualisty, nie oznacza, że podzielam jego "orientację seksualną" ("Nie za eto my jewo liubim", jak to było w starym kawale o Radiu Erewań i Oskarze Wilde). Więc dowcip "czekam, aż w następnym programie Ziemkiewicz odkryje kolejną wielką tajemnicę XXI wieku - wykaże, iż smok wawelski jest najlepszym argumentem obalającym teorię Darwina", może sobie Kumór darować. Jeśli uznam za stosowne zaprosić kogoś, kto podobne tezy głosi, to będzie to jego teza, a nie moja. A gdybym sam tak uważał, to już dawno bym to światu oglosił, a nie wyręczał się innymi. Jako dowód nieistnienia w GW "czarnej listy" przypomina Kumór, iż w jego dziale recenzowano prozatorskie książki Michalskiego, Wildsteina i moją. To prawda - miałem w GW recenzje znacznie bardziej rzetelne, niż w większości innych miejsc. Ale to dowodzi tylko, że mnie i obu wspomianych na tej liście, jeśli ona rzeczywiście istnieje bądź kiedyś istniała, nie ma. Być może powinienem dodać "na razie". Bo, właśnie, skoro już Kumór uderza w stół: nie chce mi się wierzyć, abym na równie rzetelną recenzję jak z np. "Ciała obcego" mógł liczyć w wypadku mojej najnowszej książki ("Michnikowszczyzna. Zapis choroby", wyd. RH+, premiera 6 grudnia 2006). Oto prawdziwe wyzwanie. Panie redaktorze... jak w tytule.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Nawet bym chętnie odpisał, ale trudno mi dyskutować z przymiotnikami. Przyjmuję do...
  • @Autor Nie ma błędu, producentem serialu o wrześniu (i paru innych) był kanał TVN Historia...
  • @Autor Wie Pan, nauczyciel akademicki nie powinien cytować z powagą anonimowych bredni i...

Tematy w dziale