RagingLou RagingLou
852
BLOG

Deal półwiecza w oparach eurosceptycyzmu

RagingLou RagingLou Polityka Obserwuj notkę 6

Ponieważ jest to moja pierwsza notka w tym miejscu, chciałbym się przedstawić: jestem Loulou. Pozdrawiam wszystkich i obiecuję że dziś nie będę jeszcze kategoryzował kto stoi tam gdzie ZOMO. Tym zajmiemy się od jutra.

Dziś przyjrzymy się najnowszej odsłonie eurosceptycyzmu, który zaliczany jest do grzechów głównych razem z rasizmem, antysemityzmem, ksenofobią, faszyzmem, homofobią, PiSem i Jarosławem Kaczyńskim.

Dotychczas eurosceptycyzm miał w Polsce charakter, jakby to powiedzieć, chorobowy. Dopóki przeciw Brukseli wrzeszczał Andrzej Lepper, póki basował prawniczą dialektyką Roman Gietych (syn Macieja, eurodeputowanego), można było potraktować to jako trądzik młodzieńczy na gładkim liczku nadwiślańskiego euroentuzjazmu. Z oboma panami w niezbyt elegancki sposób uporał się Jarosław Kaczyński, za co światła strona mocy nie chce mu do dziś okazać wdzięczności.

Z Kaczyńskimi kłopot był nieco większy. Dzięki jakiemuś niewytłumaczalnemu kaprysowi Bogini Fortuny jeden został prezydentem, drugi premierem i święte oburzenie musiało być wyrażane z należnym tym stanowiskom natężeniem. Nie było końca pretensji jakim prawem śp.Lech Kaczyński ociągał się z podpisaniem Traktatu Lizbońskiego a Jarosław stawał okoniem przeciw ekologicznym regulacjom Brukseli przy okazji budowy kawałka drogi gdzieś tam daleko, daleko za górami za lasami. Straszne to były zbrodnie, ale w końcu Lechu traktat podpisał a ponadto ulżył nam 10 kwietnia, więc jedno strapienie mniej. Jarosław kawałka drogi nie wybudował i choć 10 kwietnia niestety nie ulżył nam to w sumie można przejśc nad nim do porządku dziennego ponieważ straciwszy resztki wpływów na sprawy państwa, zajął się sianiem nienawiści i mordowaniem swych ludzi rękami "szaleńców". A w ogóle to Jarosław kłamie, jest psychopatą i w ogóle.

Mogliśmy sądzić, że z grzechu eurosceptycyzmu jesteśmy wyleczeni. Tymczasem cios wyszedł od osoby po której nigdy byśmy się tego nie spodziewali:

KE od kilku dni domaga się od Polski ujawnienia umowy ws. zarządzania polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego przez Gaz-System. Za brak niezależnego operatora Jamału grozi polskiemu rządowi pozew do Trybunału Sprawiedliwości UE.

"Staramy się działać w tej kwestii zgodnie z interesem Polski i przepisami europejskimi. Jestem przekonany, że tak jest. Nie ma powodów, by akurat Polska była testowana ponad standardy i przepisy obowiązujące w UE" - powiedział szef polskiego rządu.

"Nie pozwolilibyśmy sobie na żadne uchybienie o charakterze formalnym, ale będę bardzo twardo oczekiwał, by wszyscy komisarze i Komisja traktowała Polskę dokładnie tak samo, jak Niemcy, Francję czy Holandię. Polska nie jest państwem, które wymaga innego typu kontroli czy nadzoru" - powiedział premier dziennikarzom.

Donald Tusk we własnej osobie! Dzielny, nieugięty, zdecydowany tak samo jak przy okazji dotacji do polskich stoczni, kiedy Niemcy i Francuzi w najlepsze dotowali swe koncerny wbrew przepisom Komisji. Wtedy nasz dzielny Donald również "bardzo twardo oczekiwał", czyż nie? Tak samo i dziś: nie będzie nam Komisja pluła w twarz, kiedy podpisujemy kotrakt złotem ociekający, precz brukselscy biurokraci!

Wydawać by się mogło że nadchodzi polityczne trzęsienie ziemi i generalne przetasowanie na scenie politycznej. Oto Donald Tusk traci sympatie "właściwych" mediów, autorytety mdleją z oburzenia, stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita donosi do Strasburga z powodu eurosceptycyzmu, który - wiadomo - równy faszyzmowi i Jarosławowi Kaczyńskimu. Następuje zjednoczenie sił ciemności, monarchistów, moherów, UPRu, Młodzieży Wszechpolskiej i kogo tam jeszcze licho niesie pod szyldem suwerenności decyzyjnej w interesie Polski, a jakże. PO przesiada się w ławach sejmowych na prawo od PiS.

A tymczasem cisza. Nic takiego nie nastąpiło. Widocznie są jakieś powody, dla których lepiej sie teraz nie wychylać. Autorytety na pewno wiedzą lepiej kiedy można się oburzać a kiedy lepiej się nie dąsać. Gdyby tak umowa dotyczyła tarczy antyrakietowej, aaaaa to co innego, tu można dokazywać do woli. Ale umowa gazowa z Rosja to nie jakiś świstek papieru. Tu trzeba wykazać się taktem, prawdaż?

Przejdzmy więc do samej umowy, za która tak dzielnie piersi nadstawia nasz Donald w Brukseli:

"Mamy umowę, która wypełnia te potrzeby bezpieczeństwa. Dla mnie bezpieczeństwo to gaz w polskich domach i polskich przedsiębiorstwach, (...) zmniejszenie poziomu uzależnienia gazowego od Rosji, (....) ale przede wszystkim w tej umowie zrezygnowaliśmy z tego przesadnie długiego terminu (tranzytu gazu przez nasze terytorium - PAP)" - zaznaczył Tusk.

Premier Rosji Władimir Putin poinformował, że kontrakt na tranzyt rosyjskiego gazu przez terytorium Polski został przedłużony do 2045 roku.Jego zdaniem gwarantuje to piątkowe porozumienie podpisane w Warszawie

Ile musiało się zmienić, by nic się w gruncie rzeczy nie zmieniło...

RagingLou
O mnie RagingLou

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka