Z okazji Święta Niepodległości przedstawiciele elity politycznej postarali się o piękne gesty, dzięki którym jeszcze przyjemniej przyjdzie nam spędzać symboliczną rocznicę odrodzenia Polski po latach rozbiorów. Piszę "jeszcze przyjemniej", ponieważ cały rok 2010 był dla nas całkiem smerfny, nieprawdaż?
Prezydent Kom... ach co ja mówię, "pan Komorowski" ma się rozumieć, oddał cichaczem krzyż spod Pałacu do kościoła św. Anny, który to krzyż wcześniej, również cichaczem, przywłaszczył sobie. Stwierdził przy tym iż wypełnił tym gestem umowę zawartą z kurią i harcerzami. Nie wspomniał przy tym ani słowem, iż umowa przewidywała UPAMIĘTNIENIE ofiar katastrofy smoleńskiej.
Premier Tusk przytulił rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, zadano ponoć "mnóstwo drażliwych pytań" ale nic nie wiemy o odpowiedziach pana premiera na owe drażliwe pytania. W zasadzie trudno mi zrozumieć to nachalne nagabywanie premiera przez żałobników. Wszak wszystkie informacje ze śledztwa mogą oni znaleźć w prokuraturze, w informacjach medialnych czy choćby w analizach blogerów. W tej materii mamy takie bogactwo i pluralizm, że nawet dokładną godzinę katastrofy można sobie przypasować, do wyboru do koloru. Po co niepokoić premiera?
Michał Kamińskiiiii, yeah! Facet pokazał jaja i charakter. W wigillię święta narodowego gościł w TVN u red. Morozowskiego, jednego z moich ulubieńców. Program, że palce lizać. "Nie będę kablem, wychowałem się na Stegnach!" drżącym głosem zapewniał spin doktor Prawa i Sprawiedliwości. Rycerskie wystąpienie europoseł Kamiński okrasił poezją (niestety nieśpiewaną) i idylliczną sceną rodzinną z przytulaniem i miłością. Brakowało tylko, by puścił łzy. Mówiłem od lat, że Kaczyński powinien Kamińśkiego i tego drugiego darmozjada wyrzucić na zbity pysk, ale trzymał ich prezes i dzięki temu mógł Michał Kamiński odpalić nam piękny świąteczny podarek u red. Morozowskiego w TVN.
Lech Wałęsa! Całe szczęście, że objawił się nam Bolek, w samą porę. Ukrywał się chyba gdzieś nasz towar eksportowy, zszedł z pierwszej linii frontu. Widocznie najpilniejsze zadania zostały wykonane i można było Bolka wycofać w lżejsze odcinki. Na Święto Niepodległości dzieli się z nami Lech Wałęsa złotą myślą, myślą prometejską wręcz. Po radach jak kochać Niemca, jak kochać kacapa, na której półce leży teraz patriotyzm (może raczej w której trumnie leży), mędrzec europejski prawi: "Wolność także musi mieć takie swoje znaki drogowe, bo inaczej będzie anarchia". Otóż to!! Wolność z ograniczeniem prędkości do 40km/h, żeby nam się w głowach nie poprzewracało. Dostaliśmy też od Bolka opis zajęć przedszkolnych u Helwetów. Nie wiemy czym zajmują się przedszkolaki u Hucułów i czy nasze dzieci też tak nie umieją.
I na koniec news z zagranicy, na 11 listopada:
Siedem miesięcy po katastrofie TU-154 w Smoleńsku, w stolicy Mołdawii Kiszyniowie odbyła się w środę uroczystość nadania jednej z ulic imienia prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
W ceremonii uczestniczyły władze miasta i przedstawiciele placówek dyplomatycznych w Mołdawii.
O uhonorowanie pamięci polskiego prezydenta w stolicy kraju wystąpiła do władz Kiszyniowa w maju tego roku Liberalno-Demokratyczna Partia Mołdawii.
Lech Kaczyński ma już swoją ulicę w gruzińskiej stolicy Tbilisi oraz w ukraińskiej Odessie.
----
Zawsze uważałem, że 11 listopada powinno się świętować radośnie. Ale już tak nie myślę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)