RagingLou RagingLou
596
BLOG

Polska... ormowcem Rosji?

RagingLou RagingLou Polityka Obserwuj notkę 2

Wytrwale i starannie katuję się lekturą Polityki. Linię redakcyjną tygodnika można zdefiniować w czterech obszarach: cmokanie Tuskowi, poszczekiwanie na Kaczyńskiego i PiS (zazwyczaj w formie kpiny okraszonej kłamstewkami, starannie omijając merytoryczną płaszczyznę zagadnień), salonowy antyklerykalizm oraz promocja Rosji - najbardziej odpychające i przykre zajęcie żurnalistów red.Baczyńskiego.

W nr 48 znajdujemy wielce intersujący wywiad z Dmitrijem Trieninem, dyrektorem jakiejś moskiewskiej przykrywki KGBistów pod nazwą "Fundacja Carnegiego na rzecz Światowego Pokoju" (jakaż piękna nazwa). Wydaje się, iż Trienin delikatnie kreśli kierunek polityki Kremla względem Polski w szerokim ujęciu polityki globalnej.

Trienin wyjaśnia nowy kurs Moskwy wobec Polski w następujących słowach:

Na przełomie 2008 i 2009 roku. Putinowu zaświtało, że polskiej "przeszkody" w stosunkach z Unią nie da się  pokonać, wyciągając ręce do Berlina i Paryża w nadziei, że te dwie potęgi skłonią Polskę, by była bardziej  przyjazna wobec Rosji. Taką politykę uprawiano wcześniej i nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Nie było więc innego wyjścia, jak tylko wyciągnąć rękę do Warszawy. Wykorzystano przy tym zmianę polityczną w Polsce - Putin docenił pragmatyzm Donalda Tuska i ewolucję Radka Sikorskiego. Z jednej strony chodziło mu o usunięcie blokady w stosunkach z Unią, z drugiej dostrzegł potencjalnych partnerów po stronie polskiej. Dlatego wyciągnął do nich dłoń.

Dalej dowiadujemy się jaką - zamiast "blokady" - rolę ma grać Polska w stosunkach Rosji z UE oraz na czym polegać ma wspomniane "partnerstwo":

Rosja chciałaby, by Polska rozumiała jej interesy i nie dawała się namawiać na prowokacje wobec Moskwy. By nie utrudniała jej życia w takich miejscach jak Ukraina czy Białoruś.

Rosja widzi Polskę jako kraj, który pełniej niż pozostali nowi członkowie Unii uczestniczy w jej pracach, dlatego chce mieć ją po swojej stronie w przedsięwzięciach rosyjsko-unijnych.

Dowiadujemy się również, iż w zamian za współpracę, NATO ma... modernizować rosyjską armię a Barack Obama jest gwarantem złudzeń Zachodu wobec Moskwy:

Istotą "resetu" jest pragmatyczne , nieideologiczne podejście rządu USA - a ono się nie zmieni, dopóki Barack Obama pozostaje w Białym Domu.

Dość szczere, prawda? Mamy nie wtrącać się w bezpośrednią ruską strefę wpływów, mimo iż państwa o których mowa to nasi sąsiedzi, od pozycji politycznej których zależy bezpieczeństwo polskiego państwa. Mamy również nie przeszkadzać w interesach z UE, czyli np. Nord-Steam czy South-Steam, projektach, które godzą w nasze bezpieczeństwo energetyczne i praktycznie uniemożliwiają dywersyfikację importu źródeł energii, skazując nas na surowce rosyjskie. Mamy również zapomnieć o pomysłach instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej czy innych projektach stanowiących "prowokację" wobec Moskwy.

Tę ostatnią propozycję warto powiązać z medialnym lobbingiem min.Sikorskiego przed szczytem NATO w Lizbonie w prasie za Atlantykiem za przyjęciem traktatu o redukcji głowic START i wystąpienie premiera Tuska na tymże szczycie, w którym mówił o budowie tarczy antyrakietowej razem z Rosją. Był to przykład działań, jakie Polska ma podejmować w nowej koncepcji stosunków Rosja-Polska. Mamy być po prostu ruskim ormowcem na Zachodzie. Będąc państwem postrzeganym jako antyrosyjskie, mamy mydlić oczy biurokratom w Brukseli i lobbować za róznymi STARTAMI i tarczami antyrakietowymi "we współpracy z", a póki skołatany Barack będzie stał na czele administacji amerykańskiej, Rosja będzie mogła robić po swojemu.

Pozostaje puścić dawny, jakże aktualny przebój The Beatles...

RagingLou
O mnie RagingLou

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka