Donald Tusk w swych dyktatorskich zapędach spacyfikował nawet węgierski rząd z premierem Victorem Orbanem na czele. A wydawało się, że Fidesz po ostatnich wyborach ma TAAAKĄ pozycję. Niestety, macki Platformy Obywatelskiej oplatają nawet naszych madziarskich bratanków. PO opanowała już Sejm, Senat, Prezydenta, IPN, NBP, NIK, TVP, TK, sejmiki i "duże miasta", przyszedł w końcu czas na Fidesz.
Konkretnie zaś chodzi o to, iż macherzy Tuska znaleźli złoty środek na ograniczenie zadłużenia wewnętrznego. Mianowicie przeksięgują jedną kolumnę i dług z miejsca spadnie o circa 20%. Chodzi oczywiscie o zamianę przepływu pieniędzy odprowadzanych do OFE na "obligacje emerytalne". Przygotowując ofensywę PRowską pod tę operację, Tusk spacyfikował premiera Orbana i skłonił go do wbicia noża w plecy Jarosława Kaczyńskiego, polskiego alter ego Madziara.
Machinacja przy OFE byłaby bowiem smakowitym kąskiem dla Jarosława Kaczyńskiego i okazją do przygardłowania. Perspektywa ta pryska jak bańka mydlana w obliczu zdrady Victora Orbana, który jakby na zamówienie gabinetu Donalda Tuska zaakompaniował naszemu premierowi i zneutralizował cios Jarosława Kaczyńskiego:
Większością głosów 249, wobec 83 przeciwnych węgierski parlament przyjął budżet na 2011 rok. Zakłada on deficyt w wielkości 3,3 mld euro i jest drastycznie obniżony wskutek przejęcia 14 mld euro składek do OFE.Ostateczne głosowanie nad budżetem zaplanowano na 23 grudnia,ale żadna z zapisanych w nim kwot - wydatków, dochodów oraz deficytu nie może już zostać zmieniona.
Dla Jarosława Kaczyńskiego, który jak zawsze liczy na zgarniecie całej puli, Victor Orban był na pewno krzepiącym przykładem, że w sprzyjających okolicznościach i jemu może udać się w końcu zebrać CAŁĄ pulę. Nawiązywałby wówczas zapewne do Victora Orbana i sugerował analogie. Jak więc przełkąć afront?
Jeśli bowiem Donald Tusk pójdzie w ślady swego węgierskiego odpowiednika stając się po trosze "polskim Orbanem", odbierze znaczną cześć pary propagandowej Prawu i Sprawiedliwości.
Jeśli zaś chodzi o meritum to nie wiem czy śmiać się czy płakać. Z jedej strony okazuje się, że bajera o "naszych pieniądzach", które możemy dowolnie lokować w konkurencyjnych OFE może zniknąć jednym pociągnięciem pióra. Z drugiej strony skasowanie 3,5% prowizji OFE od czynności wykupu państwowych obligacji byłoby jednak czymś. Podejrzewam jednak, że ulokowana w OFE ubecja i inny element towarzystwa dostałaby rekompensatę jakąś okrężną ścieżką. Nie chce mi się bowiem wierzyć, by Donek zrobił coś na serio dobrego.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)