Portal 'wpolityce.pl' za Wprost podaje, że Sławomir Nowak odmówił poprowadzenia kampanii PO.
Pojawiły się uśmieszki zadowolenia z "naszej" strony utrzymane w tonie "u nich tak źle, że nikt nie chce sie tykać nadchodzącej kampanii PO" i że to osłabienie, cios zadany przez Nowaka Tuskowi i partii. Takie myślenie to gruby błąd.
Nowak prowadził kilka kampanii PO, zwycięskich, opartych na tej samej zasadzie: anty-PiS. 4 gitarowe chwyty przy ognisku rozpalały wyobraźnię wyborczych nastolatek i utwierdzały je w słuszności swej ułudy. Z upływem czasu technika i retoryka Nowaka stały się czytelne i przewidywalne. Operowanie wrzutkami, prowokacje, wpuszczanie PiSowców w maliny, ordynarna propaganda sukcesu, dość sprawne trącanie ambicji zakompleksionych.
Działało to nieźle, z podkreśleniem czasu przeszłego, ponieważ opierało się na pewnych niezbędnych okolicznościach. Taka propaganda jest skuteczna w czasach względnej stabilizacji i przy założeniu, że kłamstwa są znośne, czyli że nie wybiegają w rzeczywistość oddaloną o lata świetlne i że nie są serwowane na chama.
Dlatego też uważam, iż fakt niepoprowadzenia kampanii 2011 przez Nowaka jest newsem dla "nas" bardzo niekorzystnym, ponieważ byłaby to kampania niedopasowana do okoliczności, nieskuteczna i łatwa do rozwalenia.
Zapewne celowo i słusznie Tusk zrezygnował z Nowaka co dowodzi, że nie stracił wcale rozumu i nie ma zamiaru składać broni. Na miejsce przewidywalnego Nowaka mamy niewiadomą i nie rozumiem tych okrzyków zadowolenia ze strony prawicowych blogerów.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)