Dziś mały fokusik na kreatywną funkcję prasy, zwłaszcza Salonu24.
Od momentu powstania, PJN cmokany jest przez wszelkie możliwe autorytety, jako wspaniała alternatywa dla najgorszego. Najgorszym jest oczywiście Jarosław Kaczyński i PiS. Od Moniki Olejnik po Rafała Ziemkiewicza zachwycik roznosi sie w eterze. Olejnik przytula Jakubiak i pocieszała płaczącą Elę, że jeszcze niejedna wigilia przed nią i że następne będą równie piękne jak tak u Jarosława, "prawicowi dziennikarze" przeanalizowali wspaniałą "alternatywe" wzdłuż i wszerz, z wypiekami na buzi, z ich analiz możby by ułożyć stos do sufitu.
Wszystko to dla tworu który w ludzie cieszy sie 2% poparcia i to wyciśniętego dzięki medialnemu stręczycielstwu.
Dziś, mimo iż monumentalny PJN oscyluje z poparciem w granicach połowy błędu statystycznego, admin Salonu24 posuwa się do śmieszności przekraczającego wszelkie granice błazeństwa. Marek Migalski (StronaGłówna, a jakże) serwuje sprytnie wizję jak to PJN będzie rozgrywał przyszłą wiekszość parlamentarną, jak za selekcjonera będzie robił, jak porozbija dotychczasowe bloki polityczne i pozbawi przywództwa Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska.
Na to poczciwizna Kataryna podchwytuje temat i smaruje "analizę" w poważnym tonie biorąc wrzutki Migalkiego za dobrą monetę.
I tak właśnie wyglądają próby tworzenia rzeczywistości. Klasyka. Tabuny blogerów komentują rozwodząc się nad wirtualnymi konstrukcjami z rzeczywistyością mającymi tyle wspólnego co Kluzik-Rostkowska z Thatcher. Równie dobrze te tony analiz i produkcję pary wypuszczajnej w gwizdek możnaby było przyłożyć do UPR na przykład. Rusofile mieliby wiekszy fun.
Ordynarne bicie piany i nadymanie PJN do rozmiarów giganta. Tak śmieszne, że niesmaczene wręcz. Irracjonalna niechęć do Kaczyńskiego oraz uwielbienie dla swych mądrości politycznych powodują taki właśnie opłakany rezultat.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)