Czy utarte daty mają moc przyciągania, czy to ludzie celowo dobierają stosowną datę do wydarzenia - nie wiem. Weźmy dla przykładu 13 grudnia. Wciąż powtarza się w podobnym kontekście. Podobnie 1 maja. Zawsze coś przyjemnego sie przydarzy.
Inaczej ma się sprawa z 4 lipca, ponieważ nawiedzają tę datę wydarzenia różne. 4 lipca `89 kiedy Polska pokazała ruskiemu wała, ma zupełnie inny wydźwięk niż 4 lipca 2010, kiedy to dzięki oscylatorowi kratkowemu Bronisław (nie z tych) Komorowski pokonał Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich.
Jestem jednak przekonany, że 4 lipca zostanie odzyskany, podobnie jak swego czasu MSZ. Zródło bowiem tej rocznicy czyste i szlachetne - dzień niepodoległości.
Manny, że w Waszyngtonie macie rondo na rondzie i czarnych bumów wylegujących na skwerach i trawnikach, to wiemy. Jednak o fajerwerkach i dziewczynkach takich jak u nas, możesz tylko pomarzyć. Sam zobacz :)


Komentarze
Pokaż komentarze