Pamiętają Państwo jak bizantyński charakter miały podróże Lecha Kaczyńskiego. Przepych, orszak zbędnych dworzan, trwonienie pieniędzy podatnika na drogie hotele, rozbijanie się limuzynami. Zdarzyło się nawet, iż będąc w Nowym Jorku, Lech Kaczyński nocował w hotelu Waldorf-Astoria na Park Av! Wyobrażają sobie to Państwo?! Zamiast przenocować na polu campingowym gdzieś upstate, co przyniosłoby oszczędności, które możnaby przeznaczyć na pomoc powodzianom, śp. prezydent wolał pławić się w luksusie ponad miarę przyzwoitości.
Na szczęscie dziś prezydentem jest człowiek skromny, roztropny, pilnuący by sprawy polskie szły w dobrym kierunku. Do tego dający dobry przykład i pielęgnujący wartości, które społeczeństwom Zachodu pozwoliły wydźwignąc się na obecny poziom zamożności.
Bronisław Komorowski został zaproszony na wrześniowy szczyt ONZ w Nowym Jorku. (...) Pojawił się jednak problem natury logistycznej. Jedynym rządowym samolotem, który mógłby zawieźć prezydenta za Ocean, jest Tu-154M. Jednak problemem jest brak wystarczającej liczby pilotów, którzy byliby w stanie pilotować go na tak długiej trasie - podaje "Fakt". W związku z tym podjęto starania o zapewnienie Bronisławowi Komorowskiemu miejsca na pokładzie lotu rejsowego. "Latanie samolotem rejsowym nie jest dla mnie dyshonorem, ale z pewnością stanowi utrudnienie przy planowaniu spotkań" - przyznaje prezydent. Zwraca uwagę, że w takiej sytuacji trzeba będzie jakoś pogodzić rozkład lotów z grafikiem spotkań i zajęć.
Mam nadzieję, że Bronisław Komorowski pójdzie jeszcze dalej i podczas wizyty w Nowym Jorku odpracuje część należności za bilet pucując buty na 8 i 42.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)