
Sukces Donalda Trumpa stworzyl ciekawy podzial wsrod politycznej lewicy w kwestii co liberalna polityka powinna oferowac ludziom ktorzy sa bigotami, jesli w ogole powinna cos oferowac.
Z jednej strony sa liberalowie zdecydowani widziec ze Trump jest prawie calkiem motywowany uprzedzeniami rasowymi i kulturalnymi, bez jakichs sensownych rozwiazan ekonomicznych komplikujacych moralna gre. Z takiej perspektywy widac ze Trump wygrywa w pasmie gorskim Appalachy gdzie kiedys liczyli sie Demokraci. Przynajmniej tamtejsi rasisci sa teraz bezpieczni i nie trzeba juz o nich dbac.
Z drugiej strony sa lewicowcy ktorzy widza popieranie Trumpa jako znak ze liberalizm cos nie wypalil i ze koalicja Demokratow odpisze sobie zacofanych i bigotow.
Co mozna zrobic z ludzmi ktorych wina jest to ze nie maja racji? Albo co sie stanie jesli bigoci czasami maja racje?
Nie jest dobrze gdy robi sie swoja polityke tylko przeciw bigotom, a to ze sa rasistami lub ksenofobami, niekoniecznie znaczy ze twoja strona ma racje.
Sentyment plemienny nie od razu mowi cos o wartosci polityki handlowej, dzisiaj widac ze ci zacofani mieli powody do podejrzliowosci, ze kreatywne likwidowanie stanowisk pracy wbrew ich protestom doprowadzilo do utraty jeszcze wiecej pracy.


Komentarze
Pokaż komentarze