
Jak donosi Pentagon, w tym tygodniu dwa samoloty chinskie wykonaly niebezpieczne manewry latajac w odleglosci 20 metrow od samolotu patrolowego USA na Morzu Poludniowo-chinskim. Z aeronautycznego punktu widzenia takie wchodzenie sobie w droge moze byc katastrofalne. Z politycznego punktu widzenia rowniez. Dyplomatyczne uklady juz sa kiepskie.
Chinczycy fikaja bo w niebezpieczny sposob probuja przekonac kto tu rzadzi i chca miec suwerennosc nad waznym szlakiem zeglugowym. Za kilka tygodni bedzie sprawa arbitrazowa Filipin przeciw Chinom. To jest bardzo wazne w zmaganiach o kontrole morza, ten rejon ma bogate zasoby surowcow, to glowny szlak handlowy swiata.
Prawdopodobnie wyrok bedzie na niekorzysc Chin. Niestety Chiny nie licza sie z innymi krajami regionu jak Tajwan, Wietnam, Malezja i Brunei. Jak na razie Chiny nie uznaja jurysdykcji komisji arbitrazowe, chociaz w 1982 roku Pekin ratyfikowal traktat Konwencji ONZ d/s Prawa Morskiego. Ten traktat gwarantuje swobodne przejscie na morzu rybakom oraz w celach handlowych lub w celu poszukiwania ropy naftowej.
Taktyka Chin polega na wysypywaniu ton zwiru i gruzu aby zamienic male rafy koralowe i skaly w sztuczne wyspy z pasami lotniczymi i obiektami wojskowymi. W Archipelagu Spratly przez ostatnie 2 lata dosypano wiecej gruzu i zwiru aby powiekszyc 7 placowek o 1200 hektarow ziemi, inne kraje na spornych skalach dodaly tylko 20 hektarow.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)