Amor patriae nostra lex!
Adhibe rationem difficultatibus. _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ Niemiec, Moskal nie osiędzie, Gdy jąwszy pałasza, Hasłem wszystkich zgoda będzie I Ojczyzna nasza.
34 obserwujących
398 notek
295k odsłon
1850 odsłon

Złoty interes w erze Tuska – czyli Amber Gold

Wykop Skomentuj5


Gorączka złota okazała się pułapką zastawioną dla naiwnych. Wnioski jakie się nasuwają wskazują  na to, że bycie przedsiębiorca w Polsce nie jest trudne, wystarczy opłacać coś w rodzaju haraczu na partię władzy PO, a partia ta sprawuje parasol ochronny i zapewnia bezkarność nawet wielokrotnie skazanym przestępcom. Pecunia non olet. Także te najbardziej śmierdzące pieniądze i zdobyte nieetycznie trafiają zawsze, do kogo trzeba, czyli do politycznej rodziny mafijnej, bo jak inaczej interpretować wydatki Amber Gold na reklamę w reżimowych mediach, na imprezy polityków PO czy też na filmy o bohaterze, który doszczętnie się skompromitował.


Synuś Tuska, płacze przed redaktorami Gazety Wybiórczej, że dostał pieniążki, podczas gdy inni najprawdopodobniej ich nie zobaczą. Łzy wzruszenia polały mi się na tę wiadomość. Zapomniano tylko wspomnieć, że wcześniej dopominał się o wpłatę. Mimo to lemingowate stwory już są gotowe stawiać juniora na piedestale pomnika moralności i etyki. Cholera, czy tylko mi przychodzi na myśl w tym momencie scena z filmu Va Bank, w której Kwinto mówi do ex złodzieja a obecnie bankiera Kramera: Ach ty uczciwy człowieku.  Też mam ochotę powiedzieć do Tuska juniora słowami Kwinty: Ach ty uczciwy człowieku!


Zanim powstanie film o Tusku i jego rodzinie - tej wąskiej jak i tej rodzinie politycznej, warto chyba zastanowić się nad wysokimi standardami etycznymi, które choć opisane w książce Tuska i wyryte w programie wyborczym okazały się jedynie pustymi frazesami, podobnie jak obietnice wielkich zysków w firmie Amber Gold.
Okazuje się, że tatuś niczego nie nauczył ani syna, ani swoich partyjnych kolegów i koalicjantów.

A może jednak nauczył??? Może jestem w błędzie? Przypomnijmy sobie jak kolega wygrywał w kasynie w Sopocie wielką nieopodatkowaną kasę. W dodatku wygrywał z częstotliwością kałasznikowa. Pamiętam też wydanie pewnej książki, z której dochód miał zasilić fundację. Dobrze pomyślane, bo inaczej trzeba by było zapłacić podatek. Co prawda nie tak znowu wysoki, ale jednak. Kasa ze sprzedaży rosła, bo każdy partyjniak musiał się pokazać z modną książeczką lidera pod pachą. Gdy już tej kasy było całkiem sporo fundacje zwinięto a kasą się podzielono. Nie trzeba być matematykiem, aby stwierdzić, że z tego prostego fortelu autor miał więcej kasy, niż przeciętny uczciwy autor książek. Oczywiście kasa na druk, także pochodziła od największego moralisty naszych czasów z wielkimi ambicjami politycznymi i podejrzaną przeszłością, jako przedsiębiorca rodem z rajów podatkowych. Ale to tylko jeden z przykładów.

Gdyby, choć trochę przyjrzeć się dokładniej złotym interesom grupy o „wysokich standardach moralnych”, to bez trudu znajdzie się mnóstwo przykładów przekrętów, na których zarabiało nieliczne grono cynicznych oszustów, którzy występując publicznie zawsze mają gębę pełną frazesów o swojej obywatelskiej postawie nowoczesnego POlaka i nowoczesnego patrioty, podczas gdy reszta społeczeństwa polskiego zawsze tylko na tym traciła, choćby tylko z powodu przekrętów podatkowych.

Nie ma się co dziwić, że jabłko pada niedaleko od jabłoni. Junior Tusk bez konkursu i bez kwalifikacji dostaje w spółce samorządowej etat i wynagrodzenie godne premierowicza, które musiało być oczywiście proporcjonalne do wzrostów na zielonej wyspie.

Zresztą trąbiąc o kryzysie Tatuś ostatnimi dniami także przyznał sobie i swoim koleżkom z gangu zwanego Platformą Obywatelską wielkie urzędnicze podwyżki wynagrodzeń, nagrody jubileuszowe i wiele innych. Mamy jaskrawy przykład pasożytowania na społeczeństwie oraz ewidentną sprzeczność w zachowaniu, polegającą na odwrotności własnego zachowania w stosunku do własnych apeli kierowanych do społeczeństwa.  Gadające głowy w reżimowych mediach, czyli etatowi komentatorzy zawsze naiwniakom i lemingom wbijali do łba, że fachowiec musi dużo zarabiać, bo inaczej odszedłby do konkurencji, bo prywatne firmy płaca więcej. A junior Tusk jest fachowcem, jakich mało, to jest fachowiec z PO pokroju Nowaka, Muchy, Pitery, Klicha, Sawickiej i wielu innych.

Po tym jak partyjnemu wujkowi Grabarczykowi, lub już wujkowi Nowakowi zdał raport z wycieczki do Chin, którą odbył na koszt państwowej spółki PKP, w temacie szybkich kolei zapanowała cisza. Sprawę szybkich i nowoczesnych kolei odłożono ad acta, choć zawarto już wielomiliardowy kontrakt na atrapę Pendolino. Atrapę, ponieważ według oryginalnej koncepcji dzięki wychylaniu się składu w zakrętach cały pociąg mógł pokonywać trasę szybciej. U nas nikomu się nie śpieszy, więc pociąg nie będzie się wychylał i za taką wydmuszkę bardzo słono zapłacono. Kto zarobił odpowiednio wysoką prowizję na słomianej inwestycji? O tym  reżimowe media milczą. Ostatnio zresztą bardzo wielu „fachowców” zarobiło bardzo wiele na słomianych inwestycjach.
Ekipa wysoko opłacanych „fachowców” dorwała się do władzy - widać to na powyższym przykładzie, który nie jest wyjątkiem, lecz regułą. Ludzie, dobrze radzę: pilnujcie swoich portfeli.
Fachowiec musi dużo zarabiać bo inaczej podkupi go prywatna konkurencja – to prawda objawiona w reżimowych mediach. Tusk Junior nigdzie jednak nie zamierzał odchodzić. Konkurencja traktowała go jedynie, jako tarczę ochronną i dlatego zaproponowała mu współpracę. Jako Józef Bąk wykonywał prace dla firmy, która miała konflikt interesów z firma, w której był zatrudniony na etacie. Jestem pewien, że  obowiązkowo musiał podpisać stosowne formularze zakazujące mu współpracy z konkurencją, bo takie są standardy, które mogą nawet zakazywać podjęcia pracy w innej firmie o podobnym profilu przez kilka lat po rozwiązaniu umowy. Praca pod pseudonimem dla cwaniaczka była jednak bardzo etyczna. Widocznie ma to po tatusiu, albo podpisywał dokumenty nie czytając ich, jak partyjny wujek Drzewiecki w sprawie afery hazardowej, czy ojciec w sprawie Acta, gdy najpierw podpisał a potem sztab prawników analizował, co premier podpisał.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale