Podczas niedawnej konwencji koalicji Europy Plus Twój Ruch głos zabrał były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. Zachęcając do głosowania w eurowyborach na kandydatów z tej listy, używał między innymi takiego argumentu, iż są to: „osoby, które są zdeklarowanymi Europejczykami, w takim właśnie rozumieniu więcej integracji, więcej otwarcia Europy, więcej rozszerzenia, większe poczucie naszej europejskości”.
Dodał on także, że: „W tych wyborach nie ma miejsca na wrogów Unii”. Ci „wrogowie” to zapewne Kongres Nowej Prawicy i Ruch Narodowy. Zastanawia fakt, iż w głównych mediach (chociażby na podstawie telewizyjnych serwisów informacyjnych z kilku ostatnich dni) przeciwników Unii Europejskiej, w jej obecnej formie, traktuje się jak wariatów. W dyskusjach z eurosceptykami próbuje się też stosować czystą manipulację. Na jednej z debat, dotyczącej bilansu korzyści i strat Polski z członkostwa w UE, gdy przedstawiciel Ruchu Narodowego, Krzysztof Bosak, wspomniał, że ten bilans staje się niekorzystny, posłanka PO Julia Pitera wystosowała następującą ripostę – „Dlaczego Pan chce zamknąć granicę dla tych młodych ludzi?”. Argument, że chodzi o to, by wrócić do korzeni wspólnot europejskich, czyli swobodnego przepływu osób, usług, towarów i kapitału oraz współpracy politycznej suwerennych państw, bez istnienia odrębnych instytucji unijnych zostaje niezrozumiany.
Kolejny „kwiatek” pojawiający się często w rozmowie z eurosceptykami – „skoro UE Wam się nie podoba, to czemu startujecie w eurowyborach?!”. Otóż ciężko wyobrazić sobie lepszy sposób na walkę z absurdami wspólnoty, od możliwości kontrolowania na bieżąco działań jej instytucji i możliwości udziału w dyskusjach. Poza tym odpowiednia liczba eurosceptyków w Parlamencie Europejskim skutecznie może blokować wprowadzanie nowych regulacji.
Dyskutując na temat, czy członkostwo Polski w UE daje tak niezwykłe efekty, jak można to obserwować w spocie za ponad 7 milionów złotych „Hey Jude” (przecież gdyby Polska nie była w UE, w Polsce dalej powszechnymi samochodami na ulicach byłyby maluchy i polonezy), warto wspomnieć o kilku niewygodnych dla euroentuzjastów faktach.
Zasadniczo można tu wspomnieć o bardzo ważnych, szkodliwych dla gospodarki Polski regulacjach, z pakietem klimatycznym na czele, przez który Polska musi płacić za prawa do emisji dwutlenku węgla. Jest jednak tego dużo więcej – jak chociażby przepisy unijne odnośnie wielkości klatek dla kur, za których modernizacje ostatecznie zapłacili konsumenci w cenach jaj, narzucone limity produkcji cukru, przez co rośnie jego cena, a cukrownie upadają. W wyniku regulacji UE nie można tradycyjnie wędzić wędlin, ponieważ mają one za dużo substancji smolistych. Planowany jest również zakaz sprzedaży papierosów typu slim i mentolowych, w tym miejscu pojawia się ciekawa argumentacja komisarza UE ds. zdrowia – „Papieros powinien wyglądać jak papieros, a nie jak perfumy lub cukierki. I powinien też smakować jak papieros”. Ostatnio słyszy się także o rozporządzeniu UE w sprawie zakazu sprzedaży cynamonu, bo zawiera toksyczną kumarynę.
Link do dalszej części tekstu: http://realpolitik.pl/eurosceptyzm-glupota-czy-zdroworozsadkowe-myslenie/


Komentarze
Pokaż komentarze