Tyle już napisano o ACTA, że nie wiele jest już do dodania. Powody dla których Rządy tak chętnie wprowadzają to porozumienie też są znane i z ich punktu widzenia zrozumiałe (Myli się Hołdys myśląc, że to jemu chcą zrobić dobrze). A protesty internautów słuszne. Jest jednak coś w tej sprawie z czym się nie zgadzam, a co można nazwać "Nadzieją na ruch społecznego sprzeciwu". W swojej ostatniej notce Grzegorz Wszołek wyraził nadzieję- [...]być może wyklaruje się rodzaj pewnej społecznej aktywności. Przyda się na ciężkie czasy. Na pewno też nie warto tego zjawiska lekceważyć[...]
Grzegorz Wszołek nie jest jedyny, ba, takich którzy łączą z protestem przeciwko ACTA nadzieję, na jakiś stały zorganizowany ruch jest wielu. Nawet bardzo wielu. Ja twierdzę że nie, żadnego ruchu społecznego sprzeciwu nie będzie, a jeśli nawet, to nic nie będzie znaczył.
Po pierwsze po wprowadzeniu tego porozumienia, nie zmieni się nic. Jestem nawet przekonany, że przez kilka miesięcy rządy będą unikać wykorzystywania nowego narzędzia. Może tylko medialnie, dla udowodnienia, jakie to nowe korzyści przynosi. Złapie się np jakąś grupę pedofili z podkreśleniem że to dzięki nowemu prawu. Potem sprawa powoli przycichnie. Już za dwa tygodnie, jeśli nawet pojawi się tu kolejny tekst o ACTA i tak go nikt nie będzie czytał. A za miesiąc nikt nie będzie pamiętał. Tak właśnie stało się w USA.
Moje twierdzenie wyjaśnia przy okazji aurę tajemniczości, w której toczyły się rozmowy. Spece, przewidzieli, że cała para społecznego sprzeciwu pójdzie w gwizdek paro-tygodniowych protestów.
ps z 13:24 Czuję że powinienem się określić. Byłbym zatem szczęśliwy, gdybym się pomylił, a wszyscy ci, którzy z nadzieją patrzą na możliwość powstania inicjatyw broniących wolności słowa, mieli rację.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)