Pozostawienie, bądź usunięcie pań Kuluzik-Rostkowskiej i Jakubiak w Prawie i Sprawiedliwości, to wewnętrzna sprawa tej partii. I nic do tego mnie lub 56% moich rodaków (wynik gdzieś w granicach elektoratu PO), którzy uważają, że to zła decyzja.
Widziałem jednak dziś w telewizji ten aspekt spawy, który mnie smuci. I martwi. Wywiad ze Zbigniewem Ziobrą - najgorzej przygotowanym do pełnienia jakichkolwiek funkcji polskim politykiem. Polityka to gra, a do gry trzeba przygotować i ciało i umysł. Trzeba wiedzieć kiedy wejść na scenę, a kiedy trzymać się od niej z daleka.
Zbigniew Ziobro powiedział, że nie rozumie dlaczego Joasia postępowała tak jak postępowała. I że Jarosławowi Kaczyńskiemu zasugerować niczego nie można, ani nim sterować. I że nie jest jeszcze prezesem partii - to wyssane z palca wymysły.
A mówił to wszystko obok, jakby niezależnie od swojej postaci. Przez twarz przelatywał mu w tym czasie tabun różnych uczuć - z dominującym samozadowoleniem, które wybijało się zza trudnej do utrzymania na dłużej miny poważnej i strapionej.
Nie sposób głosować na polityka, na którego twarzy widać takie psychiczne niezrównoważenie. Ten efekt niepewności odbija się w odbiorcach jak w lustrze, siejąc w nich niepokój, brak pewności i stabilizacji. Ja z pewnością nie będę głosował na ZZ.
Zbigniew Ziobro nie jest jeszcze prezesem PiS. Jeśli nim zostanie, poparcie dla tej partii siegnie poziomu PSL. Z innym - tym razem nadmuchanym liderem, którego twarz z kolei nie zdradza żadnych uczuć współgrających z wypowiadanymi zdaniami.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)